Dr Piotr Remiszewski: Gdański ośrodek jest ważnym punktem na transplantacyjnej mapie Polski

opublikowano: 29-01-2021, 15:42

„Sukcesem gdańskiego ośrodka jest fakt, że mimo utrudnień udało nam się znacząco zwiększyć liczbę wykonanych przeszczepień i to nie tylko wątroby - których w minionym roku przeprowadziliśmy pięćdziesiąt dwa. Warto bowiem pamiętać, że nasi specjaliści przeszczepiają również m.in. nerki, płuca, serca, wyspy trzustkowe i rogówki w przeciwieństwie do wielu innych, ośrodków wyspecjalizowanych w transplantacji pojedynczych narządów” – mówi dr n. med. Piotr Remiszewski. O rozwoju programu przeszczepień w gdańskim Uniwersyteckim Centrum Klinicznym oraz ograniczeniach z jakimi zmaga się polska transplantologia opowiedział „Pulsowi Medycyny” ekspert z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Transplantacyjnej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Ile zabiegów przeszczepienia wątroby było wykonywanych przed 2019 r., gdy dołączył pan do zespołu w UCK? Jak – jeśli chodzi o liczbę zabiegów – wpłynęła na realizację transplantacji pandemia w skali kraju i w Państwa ośrodku?

Realizacja programu transplantacyjnego w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku wystartowała kilka lat temu. Przygotowania organizacyjne i administracyjne rozpoczęto przed 2018 r., gdy dokonano pierwszego przeszczepienia przy wsparciu zespołu chirurgów i anestezjologów z Kliniki Chirurgii, Transplantacyjnej i Wątroby Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie wówczas pracowałem. Od kwietnia 2018 r. do września 2019 r., gdy przeniosłem się do gdańskiego ośrodka, w UCK wykonano osiem transplantacji wątroby – wszystkie zrealizowano przy wsparciu warszawskich specjalistów. Od października do początku 2020 r. przeprowadzono kolejnych siedem zabiegów.

Z pewnością na liczbę przeszczepień zrealizowanych w 2020 r. miała wpływ pandemia COVID-19 oraz wprowadzone z jej powodu ograniczenia – większość ośrodków w Polsce odnotowała znaczący spadek wykonanych procedur. Część z placówek została przecież przekształcona w jednoimienne szpitale zakaźne, co było jednoznaczne ze wstrzymaniem programów transplantacyjnych. Zabiegi większości pacjentów z przewlekłymi chorobami wątroby są przekładane na późniejsze terminy z nadzieją, że do ich czasu sytuacja epidemiologiczna się ustabilizuje. Oczywiście, bez zmian są operowani chorzy w stanach ostrych, gdy występuje bezpośrednie zagrożenie życia. W wielu placówkach borykano się z zakażeniami SARS-CoV-2 wśród personelu medycznego i pacjentów. Zmniejszyła się nie tylko liczba transplantacji, ale też samych dawców w porównaniu do poprzednich lat. Niewątpliwie sukcesem gdańskiego ośrodka jest fakt, że mimo tych utrudnień udało nam się znacząco zwiększyć liczbę wykonanych przeszczepień i to nie tylko tych wątroby - których w minionym roku przeprowadziliśmy pięćdziesiąt dwa. Warto bowiem pamiętać, że gdańscy specjaliści przeszczepiają również m.in. nerki, płuca, serca, wyspy trzustkowe i rogówki w przeciwieństwie do wielu innych, wyspecjalizowanych w transplantacji pojedynczych narządów. W tej chwili nie wykonujemy właściwie jedynie przeszczepień trzustki. W przypadku transplantacji nerek jesteśmy na pierwszym miejscu w Polsce. W mojej ocenie śmiało można stwierdzić, że gdańskie UCK jest na transplantacyjnej mapie Polski jednym z wiodących ośrodków.

Dr n. med. Piotr Remiszewski
Dr n. med. Piotr Remiszewski

Jak na zwiększenie liczby wykonywanych przeszczepień wpłynęła cała strona „niemedyczna”, czyli organizacja i transport? Jakiego rodzaju zmiany i usprawnienia wprowadzono w UCK?

Ostatnie lata to wiele szkoleń dla personelu medycznego oraz liczne usprawnienia w zakresie transplantacji wątroby. Organizacja i logistyka pozostałych przeszczepień od dłuższego czasu stoją w UCK na wysokim poziomie. W ramach gdańskiej placówki świetnie działa biuro koordynacji, aktualnie zatrudniające cztery koordynatorki, odpowiedzialne za nadzór nad organizacją pobrań i transplantacji. Cała struktura administracyjno-logistyczna sprawnie funkcjonuje od wielu lat, ostatni rozwój transplantacji wątroby jest kolejnym obszarem działalności.

Wielu ekspertów podkreśla, że w Polsce nadal istnieje niewykorzystany potencjał donacyjny. Z czego Pańskim zdaniem to wynika – kuleje organizacja, strona prawna, niska świadomość społeczna dot. medycyny transplantacyjnej czy może niska opłacalność samych procedur dla dyrekcji placówek?

Niewystarczająca liczba zmarłych dawców narządów, utrzymująca się od lat na stałym poziomie, w stosunku do biorców (których liczba z roku na rok rośnie) nie jest tylko polskim problemem, to zjawisko obserwowane w wielu innych krajach. W Polsce nadal istnieją pewne ograniczenia natury prawnej. Funkcjonuje wprawdzie tzw. domniemana zgoda na pobranie narządów od zmarłego, ale zwyczajowo lekarze zawsze biorą pod uwagę zdanie najbliższych.

Pewnym rozwiązaniem problemu zbyt małej liczby dawców byłoby dawstwo rodzinne, funkcjonujące także w Polsce w obszarze transplantacji nerek i wątroby, ale niestety w ograniczonym zakresie w porównaniu choćby do pozostałych państw Europy. Z czego może to wynikać? Na pewno nie bez znaczenia pozostaje niska wiedza i świadomość społeczna dotycząca transplantacji i idei donacji dawców żywych oraz wszelkie uwarunkowania kulturowe.

Moim zdaniem sama strona logistyczna i organizacyjna polskiej transplantologii stoi na satysfakcjonującym poziomie. Do aktywnych i działających od lat ośrodków stale dołączają nowe placówki kwalifikujące pacjentów do transplantacji. Niestety, należy tutaj dodać, że wyceny świadczeń z zakresu transplantologii od wielu lat nie były waloryzowane, przez co dyskusyjna bywa opłacalność tych procedur dla dyrekcji placówek (szczególnie tych zgłaszających niewielu dawców lub wykonujących niewielką liczbę zabiegów). Ponadto warunki pandemii wymusiły na ośrodkach wykonywanie dodatkowych świadczeń np. licznych badań, których obowiązujące aktualnie wyceny nie uwzględniają. Z pewnością więc urealnienie wycen jest jednym z pilniejszych postulatów, trwają zresztą rozmowy na ten temat z Ministerstwem Zdrowia.

Na ile liczna jest populacja pacjentów, która może zostać poddana leczeniu z wykorzystaniem przeszczepu wątroby?

W tej chwili w naszym ośrodku na listę oczekujących na przeszczepienie wątroby jest wpisanych 20 pacjentów. Liczba osób kwalifikowanych do zabiegu w UCK kształtuje się od jakiegoś czasu na tym samym poziomie, choć oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy ktoś nie przechodzi pozytywnie kwalifikacji do transplantacji z uwagi na występujące przeciwwskazania. Trudno mi precyzyjnie oszacować populację pacjentów, ale w skali całego kraju rocznie wykonuje się w Polsce według danych Poltransplantu od 250 do 300 transplantacji wątroby. Pacjentów aktywnych na liście oczekujących jest przynajmniej dwukrotnie więcej.

Jakie są ogólne wskazania do przeszczepu wątroby (także w trybie pilnym?)

Najogólniej mówiąc, pacjenci dzielą się na tych z przewlekłą niewydolnością i ostrą niewydolnością wątroby. Wszyscy są wpisani do rejestru Poltransplantu, do którego wgląd ma każdy ośrodek przeprowadzający transplantacje.

Oczywiście, w przypadku chorych poddawanych zabiegowi w trybie pilnym zupełnie inaczej przebiega sam proces kwalifikacji do przeszczepienia i oraz alokacji narządu. W przeważającej większości tę grupę stanowią pacjenci z ostrą niewydolnością wątroby lub zaostrzeniem niewydolności przewlekłej. Najczęściej obserwowaną przyczyną ostrej postaci jest zatrucie paracetamolem (w wyniku intencjonalnego lub przypadkowego przedawkowania) często współistniejące z nadużywaniem alkoholu oraz zatrucie muchomorem sromotnikowym (zwłaszcza w miesiącach jesiennych). Inne przyczyny ostrej niewydolności, m.in. ostre zapalenia wirusowe wątroby, powikłania po zabiegach chirurgicznych lub przeprowadzonej wcześniej transplantacji, występują rzadziej.

W populacji pacjentów z przewlekłą niewydolnością dominują chorzy z marskością wątroby w przebiegu wirusowego zapalenia wątroby typu B i C oraz osoby z poalkoholową marskością. Około 10-15 proc. stanowią pacjenci z uszkodzeniami wątroby na tle rzadszych schorzeń autoimmunologicznych, genetycznych lub nowotworowych. Ostatnie lata to także zmiana proporcji: w poprzednich dekadach większa była populacja chorych z pozapalną marskością, dziś zwiększa się grupa pacjentów z poalkoholową marskością wątroby. Podobny trend obserwujemy nie tylko w Polsce i należy się spodziewać, że w statystykach zaczną dominować biorcy właśnie z tej drugiej grupy z uwagi na coraz skuteczniejsze leczenie wirusa HCV oraz dostępne od lat szczepienie przeciwko WZW typu B.

Jak przebiega opieka pooperacyjna nad pacjentem – na ile zmieniły ją procedury wprowadzone ze względu na COVID-19?

Na początku pandemii „Poltransplant” wydał szczegółowe rekomendacje dotyczące procesu zgłaszania dawców i oceny biorców. Każdy dawca, poza stwierdzeniem śmierci mózgowej, musi mieć potwierdzony ujemny wynik testu w kierunku SARS-CoV-2. W celu wykluczenia zakażenia zalecane jest także wykonanie badania tomografii komputerowej klatki piersiowej. Podobne rekomendacje dotyczą biorców. Sama opieka pooperacyjna, jeśli pacjent nie jest zakażony, w zasadzie nie uległa zmianie. W praktyce klinicznej nie przeszczepiamy narządów osobom zakażonym, ponieważ trudno jest przewidzieć w jaki sposób transplantacja oraz leki immunosupresyjne mogłyby wpłynąć na stan takiego chorego.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.