Dr Paweł Grzesiowski o szczepieniach przeciwko COVID-19 na masową skalę: Potrwają co najmniej rok

EG/PAP/Grzegorz Janikowski
opublikowano: 03-12-2020, 10:23
aktualizacja: 03-12-2020, 10:25

Nawet jeśli rozpoczniemy szczepienia w lutym, to one będą trwać co najmniej rok. Nie miejmy złudzeń, zaszczepienie 20 czy nawet 30 mln ludzi zajmie co najmniej rok - ocenia ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19 dr n. med. Paweł Grzesiowski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na antenie Radia Zet dr Paweł Grzesiowski był pytany m.in. o dalszy przebieg pandemii i zapowiadane przez premiera oraz ministra zdrowia Adama Niedzielskiego masowe szczepienia przeciwko COVID-19.

Dr n. med. Paweł Grzesiowski
Dr n. med. Paweł Grzesiowski

Logistyka nie mniej ważna od opracowania szczepionki

"Nawet jeśli rozpoczniemy szczepienia w lutym - to one będą trwać co najmniej rok. Nie miejmy złudzeń, zaszczepienie 20 czy nawet 30 mln ludzi - bo tyle musielibyśmy w Polsce zaszczepić, żeby wirus przestał być tak groźny jak w tej chwili - zajmie co najmniej rok" - ocenił dr Paweł Grzesiowski.

Zwrócił uwagę, że "musimy rok 2021 planować z wielkimi ograniczeniami". "Cały czas monitorując sytuację, ponieważ ta trzecia fala (zakażeń - PAP), a w naszym przypadku druga fala może nastąpić na wiosnę, kiedy ograniczenia wprowadzone przy tej fali zostaną zawieszone" - wyjaśnił, dodając, że "musimy być na to przygotowani".

Dr Grzesiowski, który jest też szefem fundacji "Instytut Profilaktyki Zakażeń" zapewnił, że "przyjmie szczepionkę, jeżeli tylko będzie dopuszczona do obrotu".

"Mam nadzieję, że szczepionka będzie dostępna bez zbędnej zwłoki, czyli będziemy mogli zaszczepić się, jak tylko szczepionki pojawią się" - zaznaczył.

Przypomniał, że szczepionki produkowane są w USA.

"Muszą przylecieć do Europy, potem być rozdystrybuowane przez Unię Europejską - i będą lądować w poszczególnych krajach członkowskich" - wyjaśnił.

"Ta operacja logistyczna będzie bardzo skomplikowana. W zależności od tego, która firma będzie dostarczać szczepionkę - będzie to wymagało temperatury -70 stopni albo -20 stopni, a więc to nie będą proste transporty. (...) Potem muszą punkty szczepień rozpocząć szczepienia, bo przecież szczepionka to nie jest wymaz. My musimy każdego pacjenta ocenić przed szczepieniem, zbadać go i dopiero podać szczepienie" - ocenił dr Paweł Grzesiowski.

Czy polski system jest gotowy na tak duże wyzwanie?

"Ja obawiam się, jak słyszę, że mamy bazować na istniejącej infrastrukturze - to lekko cierpnie mi skóra. Dlatego, że my nie mamy w tej chwili wolnych gabinetów szczepień, my nie mamy wolnych poradni lekarzy rodzinnych" - ocenił.

"My musimy w tej infrastrukturze stworzyć nowoczesne punkty szczepień, które będą dziennie mogły zaszczepić 40-50 osób" - podkreślił Grzesiowski.

Zwrócił uwagę, że "jedna para, czyli lekarz i pielęgniarka są w stanie w ciągu 12 godzin zaszczepić nie więcej niż około 50 osób".

"To jest prawdziwe wyzwanie, dlatego, że my musimy wykorzystać te szczepionki szybko. Jeżeli potwierdzą się te informacje, które znamy z nieoficjalnych jeszcze danych tych szczepionek - one nie mogą zbyt długo być w lodówkach, czyli powiedzmy 5-7 dni taka szczepionka może być w lodówce po wyjęciu z tego głębokiego zamrożenia i musi być zużyta. (...) Jeśli nie zrobimy tego na czas - szczepionka się zmarnuje" - podsumował dr Paweł Grzesiowski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Min. Niedzielski o szczepionce przeciwko COVID-19: możliwe, że zostanie dopuszczona do użytku 29 grudnia

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.