Dr Paweł Grzesiowski: Boże Narodzenie bez rodzinnych spotkań

EG/PAP/Aleksander Główczewski
opublikowano: 20-11-2020, 10:35

Święta Bożego Narodzenia w tym roku będą, ale podobne do Wielkanocy '20 - bez spotkań rodzinnych i spotkań, podczas których może się przenosić koronawirusa - uważa ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19 dr n. med. Paweł Grzesiowski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W porannym wywiadzie dla TokFM dr n. med. Paweł Grzesiowski odniósł się do panujących obostrzeń, sytuacji epidemiologicznej i nadchodzących świąt Bożego Narodzenia, które mogą potencjalnie przyczynić się do wzrostu zakażeń. Ekspert wskazał, że najrozsądniej jest się w tym czasie nie spotykać w większym gronie rodzinnym lub towarzyskim.

"Przynajmniej tak bym sugerował, żeby nie jeździć po całej Polsce przed samymi świętami i nie robić dużych rodzinnych spotkań, bo mogą to być zgromadzenia, które przyniosą później infekcje" - powiedział.

Dr n. med. Paweł Grzesiowski
Dr n. med. Paweł Grzesiowski

Wysoki odsetek zgonów z powodu COVID-19 nie powinien dziwić

Pytany o to, jak długo potrwa jeszcze związany z pandemią szczyt zgonów w Polsce, wyjaśnił, że patrząc na statystyki można powiedzieć, że śmierć najlepiej koreluje z przypadkami zachorowań sprzed dwóch tygodni, dlatego, że przeciętnie czas walki o życie w szpitalu to właśnie dwa do trzech tygodni.

"Jeśli spojrzymy, że maksymalny punkt zachorowań był w okolicach 5 listopada, to czekają nas jeszcze - no niestety - dwa - trzy dni liczby zgonów na poziomie 700, być może nawet 800 osób dziennie" - ocenił.

Przyznał, że to niestety brutalne liczby, ale jest to kwestia "bardziej matematyczna niż medyczna", ponieważ umiera około 2,5 - 3 proc. osób, które zachorowały.

Szczepienia na COVID-19 póki co jedynie dla dorosłych

W jego ocenie koncepcja szczepienia wyłącznie osób dorosłych oznacza, że nie do końca zrozumiano jak przenosi się ta epidemia.

"Dzieci są bardzo ważnym ogniwem w tej pandemii - one chorują bezobjawowo, albo skąpoobjawowo, ale one przenoszą koronawirusa" - podkreślił dr Grzesiowski.

Szczepienia powinny być również dostępne dla dzieci - choć może nie dla noworodków, czy niemowląt - uważa ekspert.

Może być tak, że szczepionka nie była przebadana u dzieci i dlatego jej nie proponujemy dzieciom, ale wówczas wystarczyłoby o tym powiedzieć - stwierdził. Natomiast zakładanie, że zaszczepimy np. 80 proc. społeczeństwa i te 20 proc. nieszczepionych, to będą dzieci, jest jego zdaniem z góry błędem, bo te dzieci będą rezerwuarem wirusa - tłumaczył dr Grzesiowski w TokFM.

"Oprócz tego, że chcemy zapobiec infekcjom i zgonom, to chcemy również, żeby wirus nie krążył w populacji, bo on cały czas będzie mutował i tego chcielibyśmy uniknąć" - wyjaśnił.

Bezpieczeństwo szczepionki przeciwko SARS-CoV-2 również jest ważne

Według niego dyskredytujące dla rosyjskiej szczepionki Sputnik, którą zaczęli testować Węgrzy, jest to, że badania nad nią nie były prowadzone zgodnie ze standardami międzynarodowymi - przeskoczono jedną z faz badań.

"Nie walczymy tylko o szczepionkę, która będzie wywoływać efekt immunologiczny, bo zapewne osiągnięcie tego jest przy dzisiejszej technologii medycznej możliwe, natomiast walczymy o szczepionki najbezpieczniejsze, czyli takie, które nie będą wywoływać działań niepożądanych" - tłumaczył.

"Tutaj jakiekolwiek działania niezgodne z zasadami moim zdaniem dyskredytują takie szczepionki" - dodał.

Jednak, gdy taka szczepionka przejdzie całościowe, jawne i zgodne z kanonem badania w kraju - np. na Węgrzech i przyniosą one pozytywne wyniki, może być stosowana - powiedział.

Jego zdaniem obowiązek szczepień dla wszystkich nie będzie dobrym rozwiązaniem, ponieważ paradoksalnie może to zniechęcić Polaków.

"Jedynym sensownym podejściem jest mądra promocja szczepień. Mądra w rozumieniu takim, że nie ’młotkowanie’ ludzi i zmuszanie do szczepienia, tylko zachęcanie dobrymi przykładami" - powiedział w wywiadzie.

Powinny zacząć się od autorytetów w domenie publicznej, osób budzących zaufanie społeczne.

"Te osoby powinny być pierwsze i robić to przed kamerami, tak aby ludzie mieli świadomość, że nie mamy np. jakichś dwóch szczepionek" - mówił.

Ekspert powiedział, że takiej sytuacji również się obawia - iż przy pojawieniu się więcej niż jednego preparatu, część społeczeństwa może myśleć, że władze czy medycy mają inną szczepionkę niż reszta społeczeństwa.

"To musi być transparentne, nieobowiązkowe i bardzo przemyślane właśnie pod kątem akceptacji społecznej" - stwierdził.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Min. Kraska: Nie będziemy zmuszać Polaków do zaszczepienia się przeciwko SARS-CoV-2

Dr Paweł Grzesiowski: Bez szczepionki jesteśmy skazani na kolejny lockdown

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.