Dr Grzesiowski: niezależnie od tego, jaka toksyna zatruwa Odrę, należy zakazać zbliżania się do rzeki!

opublikowano: 12-08-2022, 18:38

O szkodliwości rtęci dla organizmu człowieka rozmawiamy z dr. n. med. Pawłem Grzesiowskim, pediatrą, immunologiem, ekspertem w dziedzinie profilaktyki zakażeń.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr n. med. Paweł Grzesiowski
Dr n. med. Paweł Grzesiowski
Fot. Archiwum
  • Rtęć odkłada się w organizmie, kumuluje i jest w stanie uszkodzić każdy narząd: nerki, wątrobę, mózg, błony śluzowe, jelita, układ oddechowy. To potężna trucizna, której przyjęcie daje bardzo szybko bardzo mocne objawy.
  • Zdaniem dr. Grzesiowskiego niezależnie od tego, jaka toksyna spowodowała katastrofę na Odrze, należy wprowadzić twardy zakaz zbliżania się do rzeki na odległość co najmniej kilku metrów od jej brzegów.
  • Jeżeli w wodzie obecna byłaby rtęć, to groźna byłaby wówczas nie tylko sama woda, ale także unoszące się nad nią opary.
  • Ekspert przyznaje, że z niepokojem ogląda krążące w Internecie zdjęcia osób, które z Odry wyciągają martwe ryby, a na dłoniach mają jedynie cienkie, lateksowe rękawiczki. Zdaniem dr. Grzesiowskiego to marne zabezpieczenie, bo w takiej sytuacji dopuszczalne są tylko grube rękawice, odporne na skażenia chemiczne.

W niemieckich mediach pojawiły się doniesienia, że przyczyną katastrofy, którą widzimy na Odrze, może być rtęć. Jakie skutki dla zdrowia ludzi i zwierząt mogłaby mieć obecność tego pierwiastka w wodzie rzeki?

Trudno w tej chwili ocenić pełne ryzyko. To zależy m.in. o tego, jaka postać rtęci byłaby ocena w rzece i w jakiej ilości. Jeżeli byłby to któryś ze związków nierozpuszczalnych w wodzie, rtęć organiczna, to skutki byłby katastrofalne. To związki wprost toksyczne dla człowieka. Rtęć jest pierwiastkiem, który się nie rozkłada przez długi okres czasu, odkłada się w organizmie, kumuluje i jest w stanie uszkodzić każdy narząd: nerki, wątrobę, mózg, błony śluzowe, jelita, układ oddechowy. Jest to po prostu potężna trucizna, której przyjęcie daje bardzo szybko bardzo mocne objawy. Poczynając od podrażniania skóry, dróg oddechowych, a skończywszy na uszkodzeniu mózgu, a u kobiet w ciąży na uszkodzeniu płodu.

Czy skutki zatrucia rtęcią zależą od drogi kontaktu z nią? Inne będą objawy, gdy np. spożyjemy skażoną wodę lub zjemy zatrutą rybę czy mięso, a inne gdy będziemy wdychać opary rtęci lub wykąpiemy się w skażonej wodzie?

Niestety, zatrucie może nastąpić każdą drogą, którą pani wymieniła. Począwszy od oparów unoszących się nad wodą, bo rtęć paruje i są opisane takie przypadki zatrucia. Oczywiście, musiałaby to być ekspozycja kilkugodzinna, np. gdyby ktoś siedział nad skażoną wodą przez kilka godzin i się opalał albo łowił ryby. Druga forma to zatrucie drogą przezskórną, np. na skutek kąpania się w takiej wodzie. Taką drogą rtęć także może dostać się do organizmu. Kolejna droga wiedzie przez błony śluzowe, gdy pijemy skażoną wodę. Wreszcie jest też droga pośrednia, czyli ewentualne spożycie ryb czy mięsa zwierząt, np. hodowlanych, które wcześniej miały kontakt ze skażoną wodą. Podsumowując, gdyby doniesienia o obecności rtęci w Odrze potwierdziły się, to styczność z tą toksyną, na ogromnej przestrzeni, może mieć bardzo dużo ludzi.

Kilka lat temu wycofano z użycia termometry zawierające rtęć…

Owszem. Wycofano także z użycia tiomersal, którego używano do konserwacji niektórych szczepionek. Taką decyzję podjęto nie dlatego, że był on toksyczny, co więcej, akurat tiomersal jest wypłukiwany z organizmu, ale postąpiono prewencyjnie. Tak, by nie mieć z rtęcią w szczepionkach nic wspólnego.

Czy zasadne byłoby wprowadzenie zakazu zbliżania się do rzeki?

Zdecydowanie tak! Niemieckie landy już wydały taki zakaz. To nie powinno ograniczać się do komunikatu, zalecenia czy apelu, tylko powinno mieć charakter twardego zakazu zbliżania się do rzeki na odległość co najmniej kilku metrów od jej brzegów. Bo jeżeli w wodzie obecna byłaby rtęć, to – jak mówiłem wcześniej, groźna byłaby wówczas nie tylko sama woda, ale także unoszące się nad nią opary. To ważne tym bardziej, że jest gorąco, jest niski stan wody. Te toksyny jeszcze ulegają zagęszczeniu, w wodzie dodatkowo płynie całą masa zdechłych ryb, które stanowią doskonałą pożywkę dla bakterii. I to jest bomba biologiczna, której rozbrojenie może być bardzo trudne. Ilość resztek organicznych w rzece jest olbrzymia. Dlatego zbliżanie się do tej wody może być niebezpiecznie nie tylko z powodu toksyny, ale również z powodu potencjalnych zakażeń bakteryjnych czy pasożytniczych. Słodka woda i wysokie temperatury sprzyjają rozkładowi resztek organicznych. Mówiąc obrazowo, jest jak w szambie.

Są badania pozwalające ocenić ilość rtęci w organizmie człowieka?

To jest trudne pytanie. Oczywiście, można badać poziom rtęci w różnych tkankach, ale w tym celu trzeba pobierać wycinki z tych tkanek. Nie da się we krwi zbadać obecności rtęci. Można np. w moczu oceniać jej metabolity, to jest możliwe.

Można próbować badać pod katem rtęci włosy, skórę. Ale to wymaga specjalistycznej aparatury i wcale nie jest proste. Organizm wchłania rtęć do tkanek głębokich i nikt nie będzie robił biopsji nerki czy wątroby, aby stwierdzić, czy tam jest rtęć.

Jakie mogą być objawy zatrucia rtęcią?

Trochę to zależy do rodzaju kontaktu. Jeżeli jest to kontakt dotykowy, to pierwsza ucierpi skóra. Mamy podrożenie, zaczerwienie, pęknięcia, owrzodzenia. Jeżeli byłaby spożyta skażona woda, to pojawią się objawy ze strony układu pokarmowego, a więc nudności, wymioty, biegunka, ból brzucha, krwawienia z przewodu pokarmowego. Po kontakcie z oparami rtęci objawy będą pochodzić z płuc. To kaszel, duszność, krwioplucie. Jeżeli zatrucie jest głębsze, dochodzą objawy z narządów wewnętrznych na skutek uszkodzenia nerek, wątroby czy mózgu. Może dojść do drgawek, porażeń, wtedy gdy tej toksyny jest dużo. Dodam, że przy zatruciu rtęcią charakterystycznym objawem jest zmiana koloru moczu na różowoczerwony.

Czy to są stany odwracalne? Można pomóc skutecznie pomóc takim pacjentom?

To zależy od stopnia narażenia na rtęć. Gdy na skutek zatrucia dochodzi do uszkodzenia wątroby czy nerek, to skutki są zwykle nieodwracalne, bo ten pierwiastek po prostu zabija tkanki. One się nie odtworzą. Natomiast można próbować ograniczać uszkodzenia poprzez wypłukiwanie rtęci, dializy, chelatowanie. Ale jak dawka toksyny jest duża, to te uszkodzenia są nieodwracalne. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w przypadku dzieci sprawa jest szczególnie poważna, gdyż w ich przypadku może poważnie zaszkodzić dużo mniejsza ekspozycja na rtęć niż w przypadku dorosłych.

Ale wszystko tak naprawdę zależy od dawki. Przy czym równie szkodliwa może być duża ekspozycja na rtęć, ale w krótkim czasie, jak długotrwała na mniejsze dawki. W tym drugim przypadku objawy zatrucia mogą pojawiać się z opóźnieniem, po kilku tygodniach, miesiącach.

Gdy dawka rtęci będzie duża, to objawy pojawią się szybko. Przyznam, że z niepokojem oglądam krążące w Internecie zdjęcia osób, które z Odry wyciągają martwe ryby, a na dłoniach mają jedynie cienkie, lateksowe rękawiczki. To marne zabezpieczenie! W takiej sytuacji dopuszczalne są tylko grube rękawice, odporne na skażenia chemiczne. Trzeba o tym głośno mówić, bo ludzie ruszyli spontanicznie ratować rzekę, a mogą to przypłacić zdrowiem.

Tym bardziej, że jeżeli - miejmy nadzieję - nie rtęć, to w tej wodzie jest obecna jakaś inna, szkodliwa substancja, która spowodowała katastrofę.

Absolutnie! Nie twierdzę, że w Odrze jest rtęć, ale jeśli nie rtęć, to jakaś inna toksyna, która zabija ryby i zwierzęta, mające kontakt z wodą. To jest równie niebezpieczne. Uważam, że powinien natychmiast zostać ogłoszony stan klęski żywiołowej i zamknięcie terenów w pobliżu rzeki. Nie ma co czekać na wyniki badań. To absurd! Tym bardziej, że rzeka płynie. Dziś zagrożenie może być większe we Frankfurcie, a jutro w Szczecinie. Nie ma na co czekać.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.