Dr Aneta Afelt: epidemia COVID-19 potrwa jeszcze 3-5 lat

KM, PAP
opublikowano: 23-08-2021, 08:49

Epidemia COVID-19 potrwa jeszcze ok. 3-5 lat; mamy dopiero szczepionkę, a nie mamy skutecznego leku, który byłby tani, prosty w podaniu i skuteczny - prognozuje dr Aneta Afelt z zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie PAN.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zdaniem dr Anety Afelt z zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie PAN, jest duże zagrożenie, że Polacy wracając do kraju z urlopu, mogą być nieświadomymi nosicielami koronawirusa. - Być może nawet różnych wariantów. Do Polski przyjeżdżają też turyści z zagranicy, bo dalsze podróże poza kontynent europejski są obecnie zbyt ryzykowne. To też sprzyja w najbliższym czasie zaostrzeniu sytuacji epidemicznej - oceniła w rozmowie, opublikowanej w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej".

Według aktualnych wyliczeń, do osiągnięcia odporności populacyjnej potrzebujemy wyszczepienia przeciw COVID-19 na poziomie 86 proc.

Ekspertka odniosła się też do pytania o to, czy już jest początek czwartej fali epidemii. - Podejrzewam, że zauważalne przyrosty będą pod koniec sierpnia, najpóźniej w drugim tygodniu września. W drugiej połowie września należy spodziewać się już gwałtownego przybywania pozytywnych wyników testów - dodała. Zapytana o to, kiedy będzie szczyt zachorowań, stwierdziła, że podobnie jak w ubiegłym roku.

– Złoży się na to przede wszystkim powrót do normalnej aktywności. Wszędzie tam, gdzie usługi były możliwe w dystansie, teraz będą coraz częściej opierały się na bezpośrednim kontakcie. Otwarte są też usługi, które zakładają kontakt bezpośredni – fryzjerzy, kosmetyczki, duża część obsługi bankowej, rehabilitacja, planowe zabiegi w szpitalach, wyjazdy sanatoryjne. Mają ruszyć także szkoły i uczelnie. Czyli znów wracamy do bardzo gęstej sieci kontaktów społecznych. Wówczas potrzeba około sześciu tygodni do momentu, kiedy jest już galopujący przyrost przypadków. A to oznacza, że szczyt będzie w połowie października lub pod koniec tego miesiąca - przewiduje dr Afelt.

Powiedziała też o wpływie szczepień przeciwko COVID-19 na czwartą falę. Podkreśliła, że w Polsce jest ok. 5 mln niezaszczepionych dzieci.

- Z tego nie wszyscy mieli kontakt z koronawirusem i nie wszyscy nabyli naturalną odporność. To już jeden zbiór osób podatnych na zakażenia. Poza tym ludzie w wieku produkcyjnym, zwłaszcza młodzi i studenci, nie zawsze podeszli odpowiedzialnie do szczepień. Część osób przyjęła pierwszą dawkę, nie przyjęła drugiej - zwróciła uwagę.

Podkreśliła, że poziom wyszczepienia jest bardzo wysoki w aglomeracjach, natomiast na prowincji, w małych miejscowościach, wciąż zdecydowanie niższy.

– Łatwo najprostsze wskaźniki epidemii obliczyć samodzielnie, przykład taki prezentowany jest przez prof. Magdalenę Rosińską z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny przedstawiony w trakcie jej wykładu w Centrum Nauki Kopernik. Według niej do osiągnięcia odporności populacyjnej potrzebujemy wyszczepienia na poziomie 86 proc., a mamy przecież znacznie mniej. Oczywiście częściowe zaszczepienie ludzi spowoduje ograniczenie w rozprzestrzenianiu się wirusa, ale nie wiemy, na ile będzie miało ono istotny wpływ na przebieg fali zakażeń - powiedziała dr Afelt "Rzeczpospolitej“.

ZOBACZ TAKŻE: Szczepienia przeciw COVID-19 w Polsce: ile osób się zaszczepiło?

Zespół PAN: trzeba pilnie rozważyć wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciwko COVID-19 dla wybranych grup

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.