Brakuje łóżek internistycznych w Świętokrzyskim. Nie ma gdzie leczyć pacjentów np. z niewydolnością krążenia

EG/PAP
opublikowano: 04-02-2022, 16:42

Łóżka covidowe mamy utworzone na bazie interny i pediatrii. Obecnie pacjentów niecovidowych zaczyna być więcej. Niedługo może pojawić się problem z miejscami internistycznymi - zwrócił uwagę dr Leszek Orliński, dyrektor

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Obecnie w szpitalu we Włoszczowie dla pacjentów z COVID-19 przeznaczonych jest prawie 50 łóżek, czyli około 30 proc. ze wszystkich miejsc w szpitalu.
iStock

Dyrektor ds. lecznictwa szpitala powiatowego we Włoszczowie dr Leszek Orliński zwrócił uwagę, że po pierwszych miesiącach pandemii, kiedy zgłaszających się do szpitali było mniej, teraz sytuacja wróciła do podobnego stanu z początku 2020 r.

Pacjenci zwlekają ze zgłoszeniem się do szpitala

Różnica jest taka, że do szpitala trafiają osoby, często są one w bardziej zaawansowanym stanie choroby.

- Dużo pacjentów trafia w cięższym stanie. Trudno powiedzieć, czy to wciąż wynika z mniejszej opieki poza szpitalnej, czy z tego, że pacjenci z różnych powodów - w tym obaw przed zakażeniem - zgłaszają się do szpitali później - zwrócił dyrektor Orliński.

- Dawno nie było takich sytuacji, jakie zdarzają się obecnie, że trafiają do nas pacjenci z perforacjami wrzodów oraz niewydolnością krążenia. Wcześniej raczej się tego nie obserwowało, teraz widać, że jest to coraz częstsze zjawisko. Pacjenci przeczekują niektóre dolegliwości, dopiero kiedy stan jest już poważny, to wtedy kontaktują się z lekarzem - dodał.

Dr Orliński zaznaczył, że obecnie w szpitalu we Włoszczowie dla pacjentów z COVID-19 przeznaczonych jest prawie 50 łóżek, czyli około 30 proc. ze wszystkich miejsc w szpitalu.

- Łóżka covidowe mamy utworzone na bazie interny i pediatrii. Obecnie pacjentów niecovidowych zaczyna być więcej. Niedługo może pojawić się problem z miejscami internistycznymi - dodał.

Pacjenci źle zaopiekowani przez system

Na podobny problem zwraca uwagę dyrektor szpitala powiatowego w Busku-Zdroju Grzegorz Lasak. W jego ocenie w szpitalach brakuje łóżek ortopedycznych, chirurgicznych i przede wszystkim internistycznych. Zdaniem dyrektora jest to problem większości placówek, które pracują hybrydowo, lecząc pacjentów z COVID-19 i z innymi schorzeniami.

- Interny zostały przekwalifikowane na leczenie COVID-19. Pacjenci nie mają dostępu do lekarza, lecz trafiają do szpitala w stanach ciężkich, dlatego że na etapie leczenia samodzielnego w domach oni są po prostu niezaopiekowani tak, jak powinni być. Dostają przez teleporady antybiotyk, organizm zostaje wyjałowiony tym antybiotykiem i często się okazuje, że kiedy trafiają już do szpitala – dodatkowo jeszcze, kiedy pojawia się u nich COVID-19 – szpitale nie są w stanie pomóc tym ludziom. Wszystko przez zły tryb leczenia - powiedział dyrektor Lasak.

- Jest ogromny problem z dostępem pacjentów do hospitalizacji stacjonarnej, dotyczy to wielu chorób m.in. kariologicznych - dodał.

Koszty dla placówek rosną

Kolejną kwestią są powikłania pocovidowe.

- Przechorowanie covidu powoduje wiele zmian, które mogłyby być ograniczone, jednak tak się nie dzieje ze względu na brak dostępu do tego leczenia. Nie mówiąc już o narastających problemach psychicznych, które dotykają coraz więcej osób, które przechorowały COVID-19 - dodał dyrektor.

Zwrócił również uwagę na coraz trudniejszą sytuację finansową szpitali. Powoduje je nie tylko pandemia, ale też wzrost opłat za gaz, prąd i presja na podwyżki płac.

- Jeżeli szpital jest przekształcony na covidowy i oddział chirurgiczny i ortopedia nie operują, tylko leczą tak jak interna, to jak można rozliczać szpitale, że mają za mało zabiegów. To jest abstrakcja. Przez to ja dostaję finansowo po głowie. Od dna będziemy się odbijać przez parę lat. Problemem w szpitalach jest to, że finansowanie jest publiczne – często błędnie naliczane – a żeby leczyć pacjentów, trzeba zdobywać towary i usługi na wolnym rynku, a tam ceny poszły często o 300 proc. w górę - zaznaczył.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Różański: modułowy system kształcenia przyczynił się do kryzysu kadrowego w internie

Dr Gryglewicz: w ciągu najbliższych pięciu lat z systemu może ubyć 2265 internistów

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.