Życie w cieniu

Anna Leder
25-05-2007, 00:00

Znacie? To posłuchajcie. Jak co roku — idzie lato. A zatem czas alertu dla skóry. Tęsknimy do słońca, mając w pamięci przestrogi dermatologów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Z punktu widzenia lekarza pojęcie „zdrowa opalenizna” nie istnieje. — Ciemne zabarwienie skóry to wynik jej mechanizmów obronnych — przekonuje Iwona Świdzińska, dermatolog z Centrum Medycznego Enel-Med. Opalenie wywołuje promieniowanie ultrafioletowe (UV) emitowane przez słońce. Atmosfera pochłania zabójcze dla żywych organizmów promieniowanie UVC (stosowane do sterylizacji narzędzi chirurgicznych). Pozostałe zakresy promieniowania — UVA i UVB — docierają jednak do powierzchni ziemi.

— Ich natężenie zależy od wysokości słońca nad horyzontem: im wyżej, tym mocniej opala, i od wysokości nad poziomem morza: im wyżej, tym warstwa atmosfery jest cieńsza — tłumaczy Iwona Świdzińska.

Dlatego w górach łatwo spiec się „na raka”. Łatwo o to i na plaży — piasek i woda odbijają sporą część promieniowania, opalają zatem nie tylko promienie z góry, ale także te odbite.

— Zdecydowanie trzeba unikać przebywania na słońcu między godziną 11 a 15 — radzi Marcin Kwaśniewski, dermatolog z kliniki Lux-Med.

Te najbardziej niebezpieczne godziny nie najgorzej spędzić w cieniu i uzupełniać braki wody w organizmie. Z kąpieli słonecznych należy zaś korzystać stopniowo, stosując kremy z filtrem odpowiednie dla typu skóry i jej reakcji na słońce.

— Przeciwsłoneczne kremy, emulsje, aerozole, pomadki zawierają filtry mineralne i/lub chemiczne. Filtry fizyczne to substancje całkowicie odbijające promieniowanie, a filtry chemiczne — pochłaniające je. Ważnymi składnikami tych preparatów są także tzw. zmiatacze wolnych rodników: witaminy C, E, beta-karoteny, ubichinon, koenzym Q — wylicza Iwona Świdzińska.

— Po osiemnastej warto zastosować preparaty „po opalaniu” — nawilżające skórę i neutralizujące stan zapalny, spowodowany silną ekspozycją na słońce — dodaje Artur Markowski, specjalista chorób skóry z Pomorskiego Centrum Medycyny Estetycznej.

Pokutuje mit, że najwłaściwszym treningiem dla organizmu przed wakacjami w Egipcie czy na Kanarach jest solarium.

— Zdecydowanie nie polecam! Solarium jest równie niebezpieczne jak słońce. Jeśli komuś bardzo zależy na opaleniźnie, może zastosować samoopalacz. Trzeba jednak pamiętać, że nie chroni on przed promieniowaniem — sumuje Artur Markowski.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Leder

Najważniejsze dzisiaj
Tematy
Puls Medycyny
Inne / Życie w cieniu
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.