Zofia Małas, prezes NRPiP: Pielęgniarki wreszcie wyrwały się z pułapki płacy minimalnej

Emilia Grzela
opublikowano: 16-01-2020, 16:14

„Do 2015 roku polskie pielęgniarstwo tkwiło w martwym punkcie. Wszyscy pamiętamy fale protestów i białe miasteczka. Odbudowanie polskiego pielęgniarstwa zajmie lata, ale wreszcie widać na to szansę” – podkreśla Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, z którą rozmawiamy o przełomowych dla środowiska wydarzeniach w minionym roku i wyzwaniach na kolejne lata.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

2020 rok został przez Światową Organizację Zdrowia ogłoszony Międzynarodowym Rokiem Pielęgniarki i Położnej, ale mijający 2019 r. był nie mniej istotny dla obu tych zawodów. 

Zofia Małas, prezes NRPiP
Wyświetl galerię [1/3]

Zofia Małas, prezes NRPiP Tomasz Pikuła

Z pewnością mijający 2019 rok był dla nas bardzo pracowity. Jednym z naszych głównych działań było doprowadzenie do realizacji postanowień porozumienia podpisanego w lipcu 2018 r. z Ministerstwem Zdrowia, Narodowym Funduszem Zdrowia oraz organizacjami związkowymi. Udało się wprowadzić od 1 stycznia 2019 r. nowe normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Najbardziej problematyczną kwestią była realizacja przez dyrekcje placówek zapisów porozumienia dotyczących podwyżek. Nie wszyscy pracodawcy prawidłowo je wypłacają, choć w większości podmiotów personel pielęgniarski podwyżki otrzyma. Są jednak tacy, którzy środki przeznaczone na wzrost wynagrodzeń dla personelu pielęgniarskiego, wykorzystują na inne cele – choć są to środki dedykowane. Ministerstwo Zdrowia i NFZ zlecają więc kontrole zarówno w szpitalach, jak i placówkach podstawowej opieki zdrowotnej, by wyeliminować nieprawidłowości.

Kluczowe dla środowiska było także, jak już wspomniałam, wdrożenie zmian w rozporządzeniu w sprawie minimalnych norm zatrudnienia. Od stycznia 2019 r. na oddziałach o profilu zachowawczym na jedno łóżko przypada 0,6 etatu pielęgniarskiego, a na oddziałach zabiegowych – 0,7. Od nowego roku zmiany norm objęły również oddziały pediatryczne: na dziecięcym oddziale zachowawczym to 0,8 etatu pielęgniarskiego, na zabiegowym 0,9. Wyzwaniem na 2020 rok pozostaje wprowadzenie norm zatrudnienia w pozostałych obszarach, tj.: psychiatrii, rehabilitacji, leczenia uzdrowiskowego. 

Nie ukrywam, że z normami zatrudnienia wiążą się pewne trudności. Są w Polsce obszary, gdzie drastycznie brakuje pielęgniarek. To głównie wielkie aglomeracje miejskie jak Warszawa, Poznań czy Kraków. Działa tam wiele placówek leczniczych, a zasoby kadrowe są niewystarczające.

Kryzys kadrowy w mniejszym stopniu dotknął więc szpitale powiatowe?

Tak, zdecydowanie. W mniejszych miejscowościach obserwujemy inny problem. Bezpieczny dla pacjenta i opłacalny dla szpitala poziom obłożenia łóżek wynosi około 85 proc. Średnie obłożenie w Polsce kształtuje się na poziomie 60 proc., a szpitalach powiatowych bywa jeszcze niższe. W takich sytuacjach pracodawcy podejmują różne działania np. likwidują łóżka. Pragnę zaznaczyć, że celem znowelizowanego rozporządzenia o minimalnych normach zatrudnienia jest spowodowanie, aby pielęgniarki, położne miały pod opieką nie kilkunastu, ale kilku pacjentów, co bezpośrednio przełoży się na wysoką jakość tej opieki oraz bezpieczeństwo zarówno pacjentów, jak i personelu.

Ponadto, dochodzi do różnych paradoksów: z jednej strony są miejsca, gdzie widać ogromne braki kadrowe, ale z drugiej wiele pielęgniarek bezskutecznie poszukuje pracy. Jednym z powodów jest właśnie to, że część pracodawców nie spełnia norm zatrudnienia, a w konsekwencji personel pielęgniarski nie znajduje miejsca pracy, głównie dotyczy to absolwentów studiów. Przykładem może być Lublin, gdzie kształci się duża liczba pielęgniarek. Część absolwentów na pewno przeprowadzi się w takiej sytuacji do innego miasta. Ważne, aby zostały w kraju. 

Dyrektorzy szpitali, w szczególności tych powiatowych, tłumaczą się brakiem pieniędzy. W ich ocenie koszty pracy wzrastają tak bardzo i w takim tempie, że placówki mogą mieć trudności z utrzymaniem płynności finansowej.

Każdy ma oczywiście swoje racje, na względzie należy mieć jednak przede wszystkim dobro pacjenta. Część podmiotów leczniczych może mieć kłopoty finansowe, ale nie są one spowodowane podwyżkami dla pielęgniarek czy wymogami wprowadzonymi przez nowe normy zatrudnienia. Winne są zbyt niskie nakłady na zdrowie. Oczywiście, środki przeznaczane na publiczny system opieki zdrowotnej rosną, ale zbyt wolno. Co do tego zgodne są wszystkie zawody medyczne.

Cały wywiad z Zofią Małas ukaże się na łamach "Pulsu Medycyny" 22 stycznia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.