Znowu o pieniądzach

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
30-09-2008, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Nie da się uniknąć kolejnej, poważnej debaty o publicznych środkach wydawanych na opiekę zdrowotną. Nie tylko dlatego, że wszyscy myślą już o budżetach na rok 2009 - rząd o dochodach i wydatkach państwa, szpitale o zawieranych na nowych zasadach kontraktach z NFZ, które albo pozwolą wyjść na prostą, albo dobiją ledwo radzące sobie z narastającymi długami placówki. Z sondażu przeprowadzonego w sierpniu przez CBOS wynika, że 68 proc. ankietowanych jest niezadowolonych z funkcjonowania służby zdrowia w Polsce. Zadowolony z opieki medycznej jest tylko co czwarty Polak.
Im bardziej pacjent jest niezadowolony, tym częściej zadaje sobie proste pytanie: na co wydawane są jego pieniądze z obowiązkowej składki zdrowotnej oraz te, zbierane przez państwo w postaci innych podatków. Bo, czy słuszne jest na przykład - zapyta taki zirytowany pacjent - żeby po raz kolejny oddłużać szpitale? Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową spieszy z odpowiedzią: niesłuszne. W obszernym wywiadzie, jakiego udzielił Ewie Szarkowskiej, wyjaśnia, że jest nieprawdą, iż szpitale zadłużają się tylko dlatego, że mają za mało pieniędzy. "Przyjęliśmy robocze założenie, że to nie jest przyczyna jedyna, a być może nie przyczyna główna. Z twardych danych finansowych o działalności szpitali, do których dotarliśmy, wynika jasno, że o tym, jak bardzo zadłużone są szpitale, decyduje przede wszystkim sposób zarządzania" - podkreśla Misiąg (czytaj na stronach 8-9). Na tym nie koniec. Nasz rozmówca wprost wskazuje, że słabość zarządzania wiąże się bezpośrednio z tym, czy szefem placówki jest lekarz, czy ekonomista. Przy czym przewaga tego ostatniego polega nie tyle na posiadaniu wiedzy o mechanizmach finansowych, ile na nieuwikłaniu w różnego typu, toksyczne dla menedżera relacje ze środowiskiem medycznym.
Raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wskazuje także, że automatyczne przekształcenie publicznych szpitali w spółki prawa handlowego wcale nie musi okazać się skutecznym antidotum na zadłużanie. W formule SP ZOZ-u wiele placówek działa efektywnie - ważna jest determinacja dyrekcji i organu założycielskiego.
Tezy raportu o przyczynach klęski kolejnych programów oddłużania i restrukturyzacji publicznych szpitali doskonale ilustruje przykład Polanicy (czytaj na stronach 18-19 w dziale Zarządzanie). Losy tego szpitala śledzimy od 2005 roku, kiedy to szczęśliwie udało się zakończyć kosztującą blisko 300 mln zł inwestycję. Po 3 latach placówka ma już ponad 12 mln zł długu. Dla przypomnienia dodam, że jej organem założycielskim jest Ministerstwo Zdrowia, które ogłosiło niedawno trzecią rundę oddłużania szpitali...

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Magda Sowińska; magda@pulsmedycyny.pl

Puls Medycyny
Inne / Znowu o pieniądzach
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.