Zniesienie staży to rewolucja

Ewa Szarkowska
opublikowano: 09-04-2008, 00:00

"Narzekania ciągle są i zawsze będą. Być może wsłuchując się w takie głosy postanowiono radykalnie zmienić system. Propozycja likwidacji stażu podyplomowego dla lekarzy jest przykładem, jak krytyka może wywołać nieoczekiwaną reakcję, niekorzystną dla krytykujących" - mówi w rozmowie o szansach na zniesienie stażu podyplomowego prof. Jerzy Kruszewski, przewodniczący Komisji Kształcenia Medycznego Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
- Zapowiedź minister zdrowia Ewy Kopacz likwidacji stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów całkowicie zaskoczyła środowisko. Dlaczego?

- Ponieważ nikt się nie spodziewał takiej propozycji. Wydawało się, że roczny staż podyplomowy jest dobrą rzeczą, sprawdza się i nie trzeba tutaj nic drastycznie zmieniać. I nagle minister zdrowia mówi poważnie, że trzeba go zlikwidować. I na dodatek podaje całkiem bliską datę 1 stycznia 2009 roku.

Pan jest przeciwny zniesieniu stażu?

- W niektórych krajach europejskich nie ma stażu. Może formuła naszego stażu jest trochę przestarzała i trzeba go czymś zastąpić, jednak uważam, że w obecnej sytuacji staż powinien pozostać. Bo to nie jest coś zbędnego, tylko element edukacji, który pozwala młodemu lekarzowi nabyć umiejętności praktycznych, tak koniecznych w wykonywaniu jego zawodu.

Ale stażyści skarżą się, że głównie siedzą i opisują chorych, i że to jest robota głupiego.

- Ale na tym polega również moja praca profesora. Kiedy do gabinetu przychodzi pacjent, to też nic innego nie robię tylko badam go, opisuję w karcie chorobowej, wypisuję recepty. Niestety, w znacznej mierze na tym polega praca każdego lekarza. Młodzi koledzy są naszpikowani wiedzą teoretyczną, którą na stażu chcieliby sprawdzić, więc kiedy trafią do jakiegoś szpitala na staż i trzeba opisać 20 chorych, protestują, bowiem nie tak wyobrażają sobie swoją pracę. Jednak mimo że na studiach uczyli się opisywać chorych, to w wielu przypadkach nie bardzo im to wychodzi. Dodatkowo trzeba pamiętać, że medycyna coraz bardziej się biurokratyzuje.

Komisja Kształcenia Medycznego Naczelnej Rady Lekarskiej odbyła specjalne posiedzenie w sprawie zniesienia stażu. Jakie są wnioski?

- Przede wszystkim chcę wyjaśnić, że komisja nie opiniowała tego pomysłu, bo Ministerstwo Zdrowia nie prosiło nas o takie stanowisko. Chcemy być jednak przygotowani do dyskusji na ten temat, bo chyba pani minister nie będzie chciała likwidować stażu bez opinii samorządu lekarskiego, prawda?
Odnosząc się życzliwe do propozycji pani minister, zastanawialiśmy się, jak można byłoby ten staż zastąpić. Padały pomysły, że część stażu można by „wrzucić" w program studiów, realizując elementy praktyczne z wykorzystaniem fantomów, tak jak to jest na przykład w Stanach Zjednoczonych. Ale to są horrendalne koszty. Poza tym nikt do września nie napisze nowych programów nauczania dla uczelni medycznych.
Był też zgłoszony pomysł, żeby przenieść elementy stażu do programu specjalizacji. Ale to będzie trudne w sytuacji, kiedy chcemy skracać czas specjalizacji przez wprowadzenie systemu modułowego, który zakłada, że lekarz zamiast zdobywać docelową specjalizację szczegółową przez 8 lat, będzie to robił 5 lat. Nawet przy zachowaniu stażu mogą być problemy z napisaniem nowych programów szkolenia modułowego.
Zastanawialiśmy się też, co zrobimy z osobami, które w tym roku akademickim skończą studia i nie odbyłyby stażu. Część z nich rozpocznie specjalizację w dermatologii, okulistyce, epidemiologii itp. i potem może im brakować praktycznych umiejętności w różnych nagłych sytuacjach. Brak wyszkolenia w zakresie ratownictwa medycznego może być niebezpieczny. Wszystkie te problemy były podniesione w dyskusji. Po prostu mamy sporo wątpliwości.

W komisji kształcenia są też młodzi lekarze. Jakie jest ich stanowisko w tej sprawie?

- Z moich rozmów z dr. Grzegorzem Napiórkowskim, przewodniczącym Komisji ds. Młodych Lekarzy wynika, że młodzi lekarze są w tej sprawie podzieleni. Jednym pomysł likwidacji stażu się podoba, innym nie. Ale osoby, które reprezentowały młodych lekarzy na spotkaniu naszej komisji, były zdecydowanie za zachowaniem stażu.

To może być zaskakujące, bo przez ostatnie lata młodzi lekarze narzekali na LEP, na utrudniony dostęp do specjalizacji itd.

- Właśnie, choć wydaje mi się, że ostatnio było nieco mniej narzekań. Wiele ich przewidywań nie spełniło się, wiele słusznych postulatów zrealizowano. Ale narzekania ciągle są i będą zawsze. Być może wsłuchując się w takie głosy postanowiono radykalnie zmienić system. Sytuacja ta jest przykładem, gdy krytyka może wywołać nieoczekiwaną reakcję, niekorzystną dla krytykujących.

Skoro jednak temat został wywołany, to trzeba rozmawiać.

- Zgadzam się, ale żeby to było możliwe, potrzeba po pierwsze więcej szczegółów. Nikt nie neguje samego pomysłu. Oszczędności będą w sumie nieduże, jeśli w ogóle będą, bo środki zaoszczędzone na wynagrodzeniach lekarzy trzeba przekazać akademiom, żeby mogły się dobrze przygotować do zmian programów nauczania, być może trzeba będzie wydłużyć czas specjalizacji.
Po drugie, proces wycofywania się ze stażu musi być rozłożony w czasie, bo uczelnie są nieprzygotowane. Gdybyśmy mieli gotowe nowe programy nauczania, uwzględniające szkolenie praktyczne, to można by je wdrażać od naboru na rok akademicki 2009/2010. Ale wtedy staż można by zlikwidować dopiero za 7 lat.
Środowisko lekarskie jest przywiązane do tradycji, a staż w Polsce ma długą tradycję i bardzo ciężko byłoby lekarzom zaakceptować tę rewolucyjną zmianę. Nie negując pomysłu, uważam, że musielibyśmy długo popracować nad taką zmianą, by przy okazji nie wylać dziecka z kąpielą. Żeby nie stało się tak, jak ze specjalizacjami, kiedy przez półtora roku zainteresowani lekarze nie mogli rozpocząć specjalizacji, bo zlikwidowano jeden system, nie zaczęto innego. Jeśli zlikwidujemy staż i nie wbudujemy szkolenia praktycznego do programu studiów i specjalizacji, to może być niedobrze. I znowu powstanie wiele problemów, dyskusji, krytyki, prób powrotu do starych rozwiązań, a przecież nie o to chodzi.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.