Znaczenie szczepień ochronnych w dobie pandemii COVID-19 wzrosło

Oprac. Monika Rachtan
opublikowano: 24-07-2020, 15:05

Hospitalizacja dzieci zakażonych rotawirusem stanowi znaczne obciążenie dla oddziałów pediatrycznych. Leczenie to generuje także koszty pośrednie, związane m.in. z absencją chorobową opiekunów. Badania pochodzące z krajów, które wprowadziły szczepionki przeciw rotawirusom wykazały, że poniesione na ten cel koszty zwracają się w ciągu dwóch lat. Czy i jak pandemia koronawirusa zmieniła społeczne podejście do szczepień ochronnych?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zaproszenie do debaty „Znaczenie szczepień ochronnych”, zorganizowanej w ramach 9. edycji konferencji „Polityka Lekowa”, przyjęli:

  • prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, kierownik Kliniki Pediatrii Centrum Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii,
  • dr hab. n. med. Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny,
  • Grzegorz Błażewicz, zastępca rzecznika praw pacjenta
  • oraz lek. Dominik Lewandowski, prezes Młodych Lekarzy Rodzinnych, Kolegium Lekarzy rodzinnych w Polsce.

Debatę moderowała Ewa Kurzyńska, dziennikarz „Pulsu Medycyny”.

Choroby zakaźne - zagrożenie urealnione przez pandemię

Rozszerzająca się na naszych oczach epidemia SARS-CoV-2 w dobitny sposób zaktualizowała temat szczepień ochronnych. Historia pokazuje, że obowiązkowe szczepienia znacznie ograniczają liczbę zachorowań na choroby zakaźne, a nawet pozwoliły całkowicie powstrzymać występowanie niektórych jednostek chorobowych w populacji.

„Dzięki szczepieniom wiele chorób, takich jak np. ospa prawdziwa, zostało całkowicie wyeliminowanych. Za sprawą wysokiej wyszczepialności przeciwko chorobie Heinego-Medina udało się praktycznie zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa polio, a tym samym ograniczyć liczbę zachorowań na świecie do kilku udokumentowanych przypadków w krajach azjatyckich” — przypomina prof. Teresa Jackowska. A zmniejszenie liczby zachorowań wpływa także na zredukowanie liczby powikłań oraz zgonów wywołanych przez choroby zakaźne.

Specjalistka zaznaczyła jednak, że nie we wszystkich przypadkach zalecanych szczepień ochronnych udało się odnieść sukces. „W Polsce problemem jest spektakularnie niska wyszczepialność przeciwko grypie, sięgająca ok. 4 proc. — przy bardzo wysokiej liczbie zachorowań” — mówi prof. Jackowska.

Mobilizacja przed sezonem grypowym

Wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia może stać się jesienny sezon grypowy. W poprzednim sezonie odnotowano 3,8 mln zachorowań lub podejrzeń zachorowań na grypę w Polsce. Nałożenie się wzmożonej zapadalności na grypę i trwającej pandemii COVID-19 może być groźne. Według dr. hab. Jarosława Pinkasa, ważnym celem na najbliższe miesiące jest przeprowadzenie masowej akcji, która przekona Polaków do zaszczepienia się przeciwko grypie. I nie chodzi tylko o grupy ryzyka, ale także tych, którzy zajmują się dziedzinami strategicznymi dla państwa.

„Szczególną uwagę należy zwrócić na szczepienia grup zawodowych pracujących w systemie opieki zdrowotnej. W obecnej sytuacji epidemicznej nie możemy sobie pozwolić na absencję tych osób w pracy, ale także sam personel medyczny nie powinien narażać swoich pacjentów na zarażenie wirusem grypy” — zaznacza dr hab. Jarosław Pinkas. W ocenie prof. Jackowskiej, szczepienia personelu medycznego przeciwko grypie powinny być obowiązkiem obywatelskim.

„Na oddziale, którym kieruję, w sezonie grypowym hospitalizowanych jest wiele dzieci z powodu tej choroby. Większość przechodzi ją łagodnie, ale opiekujemy się także dziećmi, które w wyniku ciężkiego przebiegu grypy przekazujemy na oddział intensywnej opieki medycznej. W ostatnich latach na naszym oddziale hospitalizowany był także noworodek, który w przebiegu tej choroby zmarł.

Doświadczenia i obserwacje naszych pacjentów pokazują lekarzom i pielęgniarkom, że grypa u dzieci może być chorobą bardzo ciężką, a jej powikłania wyjątkowo poważne. Obecnie 100 proc. lekarzy i pielęgniarek pracujących na naszym oddziale szczepi się przeciwko grypie, co uważam za ogromny sukces. I nie wynika to z wywieranego na pracowników przymusu, ale z ich własnej woli, a przede wszystkim świadomości i odpowiedzialności za zdrowie i życie naszych podopiecznych” — podkreśla prof. Jackowska.

Powrót zaufania do immunizacji

Główny inspektor sanitarny wskazuje, że w sytuacji pandemii COVID-19 zmienił się nasz stosunek do zaleceń sanitarnych. „Wreszcie nauczyliśmy się prawidłowo myć ręce, zaczęliśmy stosować się do zaleceń dystansowania społecznego oraz konieczności używania maseczek ochronnych. W ostatnim roku uległo także poprawie zaufanie Polaków do szczepień ochronnych. W dużym badaniu uzyskano wzrost zaufania aż o 7 punktów procentowych, co w naszym przekonaniu jest bardzo dobrym wynikiem” — dodaje ekspert.

Zgodnie z kwietniowym komunikatem Ministerstwa Zdrowia, powrócono do przeprowadzania obowiązkowych szczepień ochronnych, które na początkowym etapie pandemii COVID-19 zostały zawieszone.

W ocenie lekarza rodzinnego Dominika Lewandowskiego, pacjenci chętnie zgłaszają się na szczepienia ochronne. „Jedynym, niedostatecznie rozwiązanym problemem, jest wydolność placówek podstawowej opieki zdrowotnej, na które w związku z trwającą pandemią nałożona została duża liczba procedur. Ich realizacja znacznie wydłuża czas wizyty pacjenta w gabinecie lekarskim, a zatem zmniejsza liczbę osób, które mogą skorzystać z porad lekarskich” — stwierdza Dominik Lewandowski. Zauważył on także, że od kwietnia w mediach społecznościowych nastąpiło wznowienie aktywności ruchów antyszczepionkowych. Nie wpływa to jednak na osoby zgłaszające się do gabinetu lekarza POZ, którzy mają do szczepień duże zaufanie.

Zdaniem głównego inspektora sanitarnego, w trakcie trwania pandemii COVID-19 działalność grup antyszczepionkowych została widocznie ograniczona. W tym czasie również świadomość Polaków dotycząca zagrożeń patogenami znacznie wzrosła, co można uważać za jeden z niewielu sukcesów tego trudnego czasu.

„W pewnym momencie szczepienia ochronne padły ofiarą swojego sukcesu. Część Polaków zrezygnowała z ich wykonywania, nie widząc zachorowań w swoim najbliższym otoczeniu. Ludzie przestali wierzyć w istnienie chorób zakaźnych. Teraz przekonanie o istnieniu patogenów wróciło. Przyczyniła się do tego z pewnością powracająca ze sporym nasileniem odra. Najbliższe miesiące będą dla nas trudnym, pełnym wyzwań czasem, gdy będziemy musieli walczyć z ruchem antyszczepionkowców oraz zmagać się z pandemią COVID-19” — zwraca uwagę dr hab. Jarosław Pinkas.

Hospitalizacje z powodu powikłań pogrypowych

Na Oddział Pediatryczny Kliniki Pediatrii CMKP, którymi kieruje prof. Jackowska, trafia wielu małych pacjentów z powikłaniami chorób zakaźnych. Jeśli chodzi o grypę, to u wielu chorych przebiega ona łagodnie. Największe obawy specjalistów budzą powikłania tej choroby, które występują u niewielkiej liczby pacjentów, jednak mogą nieść za sobą poważne konsekwencje dla życia i zdrowia. Profesor zwróciła także uwagę na zagrożenie, jakim jest zakażenie wirusem grypy i SARS-CoV-2.

„Pierwsze publikacje na ten temat wskazują, że zakażenie wirusem grypy nie wyklucza możliwości zakażenia w tym samym czasie koronawirusem. Podobne wspólne infekcje obserwowaliśmy podczas zakażenia wirusem grypy i RSV (respiratory syncytial virus), co było przyczyną wystąpienia u dzieci większej liczby powikłań i koniecznością dłuższej hospitalizacji naszych pacjentów” — informuje pediatra.

W sezonie grypowym najczęściej dzieci są przyjmowane do szpitala z powodu grypy, ale przyczyną hospitalizacji jest bardzo często biegunka wywołana zakażeniem rotawirusowym. „Przebieg tej choroby w przypadku niektórych pacjentów może być ciężki. Obserwujemy wówczas nie tylko nieżyt żołądkowy, ale także uogólniony obraz zakażenia organizmu. Na nasz oddział w czasie trwania sezonu grypowego trafiają także pacjenci z powodu innych chorób, przed których rozwojem zabezpieczają szczepienia ochronne: sepsy pneumokokowej czy zapalenia płuc wywołanego zakażeniem Streptococcus pneumoniae” — wymienia prof. Jackowska.

Edukacja dot. roli szczepień ochronnych konieczna już od najmłodszych lat

Jak w sposób długofalowy należy kształtować politykę szczepień w Polsce, aby zapewnić pacjentom ich dostępność, ale także atrakcyjną cenę szczepionek?
Grzegorz Błażewicz zaznaczył, że w kwestii szczepień wciąż najważniejsza jest edukacja. To ona jest punktem wyjścia i punktem dojścia do wszelkich sukcesów w zakresie szczepień ochronnych oraz wyszczepialności populacyjnej.

„W celu utrzymania wypracowanej odporności społecznej oraz zahamowania wzrostu liczby niezaszczepionych dzieci niezbędna jest edukacja zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Konieczne jest wprowadzenie lekcji z zakresu edukacji zdrowotnej już na etapie szkoły podstawowej. Pozwoli to na kształtowanie postaw prozdrowotnych wśród młodych obywateli oraz zwiększanie świadomości z zakresu profilaktyki chorób” — tłumaczył Grzegorz Błażewicz.

W jego ocenie, ważne jest także podejście personelu medycznego do procedury wykonywania szczepień. Lekarze, przeprowadzając dokładne badanie lekarskie przed zakwalifikowaniem dziecka do podania szczepienia, powinni informować rodziców, a później samych pacjentów o możliwości wystąpienia działań niepożądanych.

Rozszerzenie PSO a korzyści ekonomiczne

Zdaniem głównego inspektora sanitarnego, kalendarz szczepień ochronnych powinien być poszerzany szybko, mądrze i skutecznie, mając zapewnioną odpowiednią ilość środków finansowych na realizację tego działania. „Marzę, aby podpisać Program Szczepień Ochronnych rozszerzony o szczepionki, które są potrzebne, bezpieczne, efektywne, a także istotne ze względu na sytuację ekonomiczną kraju” — przyznaje dr hab. Jarosław Pinkas. W jego opinii, wprowadzenie nowych szczepień ochronnych przełoży się na polepszenie sytuacji ekonomicznej kraju. Zmniejszenie liczby zakażeń wiąże się bowiem ze zmniejszeniem liczby dni absencji chorobowej.

Przykładem takiej efektywności było wprowadzenie w kraju bezpłatnych szczepień przeciwko pneumokokom. Według GIS, na szczególną uwagę zasługuje także zapis w Narodowej Strategii Onkologicznej, który przewiduje szczepienia przeciwko wirusowi HPV u dziewcząt, a później u chłopców.

„Kolejnym szczepieniem, którego znaczenie ekonomiczne jest niezwykle wysokie, jest szczepienie przeciwko rotawirusom. Mam nadzieję, a nawet pewność, że w najbliższym czasie również ono dołączy do Programu Szczepień Ochronnych. Inspekcja Sanitarna przedstawia ministrowi zdrowia liczne argumenty, przemawiające za wagą tego szczepienia, aby znalazł on na ten cel pieniądze w budżecie kraju” — dodaje Jarosław Pinkas.

Zakażenia rotawirusowe wyzwaniem dla oddziałów pediatrycznych

W Polsce ogólna zapadalność na zakażenia rotawirusowe wynosi 60 na 100 tys. mieszkańców. Wśród dzieci do 4. r.ż. siega ona 14 tys. na 100 tys. populacji. Z danych Państwowego Zakładu Higieny wynika, że zakażenia rotawirusowe występują u ponad 80 proc. dzieci w wieku od 0 do 4. r.ż. Jak podkreśla prof. Jackowska, aż 90 proc. chorych zakażonych rotawirusem wymaga hospitalizacji.

„Dane Narodowego Instytutu Zdrowia dotyczące hospitalizacji z powodu nieżytu żołądkowo-jelitowego o prawdopodobnym lub potwierdzonym podłożu infekcyjnym pokazują, że rocznie z tej przyczyny jest leczonych w szpitalu 50-60 tys. chorych. Najczęściej są to zakażenia rotawirusowe u dzieci do 4. r.ż.” — dodaje pediatra.
Profesor zaznacza, że w literaturze coraz częściej opisuje się, iż zakażenia rotawirusowe nie są jedynie przyczyną biegunek, ale także chorób autoimmunologicznych. „W krajach, w których wprowadzone zostały szczepionki przeciwko rotawirusom, obserwuje się zmniejszenie liczby zachorowań na cukrzycę, celiakię i inne choroby autoimmunologiczne” — mówi prof. Jackowska.

Jeszcze kilka lat temu wątpliwości wzbudzało bezpieczeństwo szczepień przeciwko rotawirusom. Pediatra wyjaśnia, że bano się przede wszystkim wgłobień jelita w okresie do 7 dni od podania pierwszej dawki szczepienia. Najnowsze badania pokazują, że w przypadku szczepień przeprowadzonych zgodnie z charakterystyką preparatu zagrożenie to nie istnieje. Liczba wgłobień zarówno u dzieci szczepionych, jak i nieszczepionych jest porównywalna.

Nierozwiązanym problemem pozostają zakażenia rotawirusem u osób dorosłych opiekujących się chorym dzieckiem, a także wśród personelu medycznego. Mogą one wystąpić nawet u 30 proc. osób dorosłych mających kontakt z wirusem.
„Badania pochodzące z krajów, które wprowadziły szczepionki przeciw rotawirusom pokazują, że związane z tym koszty zwracają się w ciągu dwóch lat. Leczenie zakażeń rotawirusowych jest dużym obciążeniem dla oddziałów pediatrycznych, biorąc pod uwagę wspomniane nałożenie się tych infekcji na sezon grypowy. Generuje ono także koszty pośrednie związane z przedłużoną hospitalizacja oraz absencją chorobową opiekunów” — informuje prof. Jackowska.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Biegunka rotawirusowa szczególnie groźna u dzieci

W poprawieniu wyszczepialności ważna także edukacja personelu medycznego

Główny inspektor sanitarny jest zdania, że obostrzenia związane z pandemią COVID-19 — izolacja społeczna oraz reżim sanitarny — wpłyną na zmniejszenie liczby zakażeń rotawirusowych. Ma jednak nadzieję, że nie uśpi to aktywności związanej z wprowadzeniem szczepień przeciwko rotawirusom. Liczba zakażeń rotawirusowych może bowiem gwałtownie wzrosnąć wraz z powrotem dzieci do przedszkoli i żłobków.

„Badania pokazują, że wśród dzieci uczęszczających do przedszkola prawdopodobieństwo hospitalizacji z powodu biegunki rotawirusowej jest trzykrotnie większe niż wśród dzieci przebywających w domach. Ryzyko to jest również na takim samym poziomie wśród dzieci do ukończenia 24. m.ż. przebywających w tym samym gospodarstwie domowym co dziecko uczęszczające do przedszkola” — dodaje prof. Jackowska.

Ze swojej praktyki lekarza rodzinnego Dominik Lewandowski może stwierdzić, że „szczepionka przeciwko rotawirusom jest bardzo dobrze odbierana przez rodziców, również ze względu na jej doustną formę podania. Jednak ze względu na to, że jest szczepionką odpłatną i dla wielu drogą, nie wszyscy chętni pacjenci mogą sobie pozwolić na jej zakup”.

W gabinecie lekarza POZ pacjenci zadają także pytania o szczepionki przeciwko meningokokom typu B oraz ospie wietrznej. Dominik Lewandowski wyjaśnia, że szczepienia te są istotne, ale nie przynoszą tak dużej korzyści ekonomicznej dla płatnika jak szczepienia przeciwko rotawirusom czy wprowadzone już do PSO szczepienia przeciwko pneumokokom.

Podsumowując wątki debaty, dr hab. Jarosław Pinkas podkreślił, jak ważna w poprawieniu wyszczepialności w kraju jest edukacja personelu medycznego. Dzięki niej lekarze i pielęgniarki gromadzą rzetelne argumenty, pozwalające przekonywać osoby wciąż wątpiące w skuteczność szczepień. „Za każdym razem trzeba pokazywać skuteczność szczepień ochronnych oraz zestawiać te informacje z konkretnymi liczbami oraz dramatami, które występują z powodu załamania systemów szczepień ochronnych” — dodał główny inspektor sanitarny.

Debata odbyła się 30 czerwca 2020 r.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Oprac. Monika Rachtan

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.