Zmiany w ustawie kominowej a służba zdrowia

Mirosław Stańczyk
14-05-2008, 00:00

Decyzja rządu o likwidacji ograniczeń w zarobkach menedżerów spółek Skarbu Państwa, czyli zmiana tzw. ustawy kominowej dotyczy także szefów placówek medycznych. Jednak nikt się nie cieszy...

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Teoretycznie perspektywy są dobre, gdyż kadra zarządzająca publicznymi placówkami służby zdrowia nie podlegałaby dotychczasowym rygorom ustawy ograniczającej poziom wynagradzania członków zarządów niektórych spółek z udziałem Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego (o ile oczywiście rządowy projekt zmian legislacyjnych zaakceptuje Sejm).
"Zapowiadane zniesienie sztywnych limitów zarobków, dotyczących obecnie także kierowników samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, nie zmieni automatycznie ich sytuacji w najbliższej przyszłości" - uważa Maciej Sokołowski, prezes Dolnośląskiego Oddziału Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej STOMOZ. Jego zdaniem, zniesienie ustawowych restrykcji ostatecznie będzie miało jednak pożądany skutek. "Pamiętajmy, że organ założycielski, na przykład zarząd województwa, ustalając wynagrodzenia kadry kierowniczej podległych spółek, różnicuje zarobki, ograniczając je zgodnie z zapisami tzw. ustawy kominowej. Proporcje z pewnością nie wypadają na korzyść menedżerów funkcjonujących w służbie zdrowia, którzy nie znajdują się na czele listy płac - mówi Maciej Sokołowski. - Do rzadkości należą kontrakty szefów ZOZ-ów opiewające na kwotę określoną jako cztery średnie pensje krajowe, choć takie przypadki się zdarzają. Miejmy nadzieję, że wraz z pensjami liderów innych branż proporcjonalnie wzrosną uposażenia najlepszych dyrektorów placówek medycznych".
O tym, że ewentualne zmiany w tzw. ustawie kominowej szybko nie wpłyną na poziom zarobków kadry zarządzającej w branży medycznej przekonany jest także dr Marek Jodłowski, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej. Jego zdaniem, dotychczasowe uposażenia menedżerów zarządzających publicznymi placówkami medycznymi są tak niskie, iż problem "ustawy kominowej" nie istniał i nie będzie (niestety) istniał w najbliższym czasie, przynajmniej w rejonie świętokrzyskim. Chyba że nagle, radykalnie zwiększone zostanie finansowanie leczenia przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Małgorzata Rygiel, kierownik kancelarii zarządu Polskiego Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali, widzi dodatkowy problem: wyższe uposażenia, o ile takie się w ogóle pojawią, wymagać będą uzyskania zgody organu założycielskiego. I właśnie ta zgoda stanie się największą niewiadomą, bo proponowane zmiany ustawowe uzależnią podwyżki dla dyrektorów od efektów ekonomicznych, jakie osiągną kierowane przez nich spółki z większościowym udziałem Skarbu Państwa. Na podwyżki nie mogliby zatem liczyć menedżerowie kierujący jednostkami o słabej kondycji finansowej, bez perspektyw. Nie trzeba tłumaczyć, że do grupy tej należą w dużej części publiczne placówki służby zdrowia. Poza tym nie są to podmioty, które powinny być w pierwszym rzędzie nastawione na zysk.
Rząd zapowiada, że wprowadzenia w życie znowelizowanej "ustawy kominowej" należy spodziewać się z początkiem przyszłego roku. Jednak dla większości menedżerów z branży medycznej oznaczać to będzie pustą obietnicę, podobną do przyzwolenia na rozwijanie prędkości powyżej 100 km/h podczas jazdy... rowerem.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mirosław Stańczyk

Puls Medycyny
Inne / Zmiany w ustawie kominowej a służba zdrowia
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.