Zdrowie na Wiejskiej: Problemu opieki hospicyjnej nie da się ominąć

Jerzy Papuga,komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego.
opublikowano: 07-03-2018, 00:00

Opieka hospicyjna dla osób starszych miała być tematem pierwszego po feriach zimowych posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, ale nieoczekiwanie spadł on z agendy, mimo nadesłanej przez Ministerstwo Zdrowia informacji pisemnej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Powodem było wybiórcze skoncentrowanie się resortu na opiece hospicyjnej dla osób starszych oraz wskazywanie na lekarzy i pielęgniarki jako personel uprawniony do świadczenia tego typu opieki. Tymczasem, jak objaśnił mnie prof. Marian Zembala, który wniósł o przełożenie debaty, gra toczy się o to, iż pielęgniarki są „drenowane” z opieki wysokospecjalistycznej m.in. do opieki hospicyjnej, która może być realizowana przez przedstawicieli wielu innych zawodów medycznych. „Choćby ratowników, których mamy nadmiar, czy inny wykwalifikowany personel medyczny” — mówił profesor. 

Jerzy Papuga,komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisjisejmowych i senackichoraz procesu ustawodawczego.
Zobacz więcej

Jerzy Papuga,komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisjisejmowych i senackichoraz procesu ustawodawczego.

Jest to teza bardzo na czasie, gdyż w poszczególnych specjalnościach, jak kardiologia czy onkologia, brak jest średniego personelu medycznego, a każde odejście wykwalifikowanej pielęgniarki jest dramatem dla ordynatora oddziału czy kierownika placówki. Drugą stroną medalu jest migracja pielęgniarek z Polski wszędzie tam, gdzie mogą zarobić lepsze pieniądze i są witane z otwartymi ramionami. Polskie pielęgniarki w Norwegii mają już przetarte ścieżki awansu, a pensja, warunki życia i pracy są nieporównywalne. O polski personel zabiega także Holandia, Niemcy, Włochy. Ciekawe, jak ten exodus można zatrzymać? 

Jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy — złe traktowanie chorych terminalnych, szczególnie starszych, przez rodzinę, która często przerzuca ciężar opieki nad taką osobą na barki systemu służby zdrowia. To postępowanie jest doskonale znane każdemu lekarzowi i nie widać tu jakiegoś przełomu etycznego czy zwiększania empatii... Dyskusja nad tymi problemami, choć odbędzie się w innym terminie, na pewno warta będzie uwagi. 

Z nadesłanych przez resort zdrowia informacji wynika, iż w Polsce funkcjonuje obecnie 115 hospicjów stacjonarnych z 2260 łóżkami, 839 hospicjów domowych oraz 11 dziennych ośrodków opieki paliatywnej i hospicyjnej. Dodatkowo działa 85 oddziałów medycyny paliatywnej z 1444 łóżkami i 326 poradni medycyny paliatywnej w opiece ambulatoryjnej. Jest to potencjał, który w 2017 roku (dane od stycznia do września) pozwolił 520 podmiotom udzielić świadczeń 75 tys. pacjentów, w tym około 500 świadczeniodawców obsłużyło niemal 50 tys. pacjentów po 65. roku życia. Wartość rozliczonych świadczeń wyniosła ok. 415 mln zł, z czego 268 mln zł kosztowały świadczenia udzielone osobom po 65. roku życia. 

Tyle statystyka, ale za nią kryje się przecież niekorzystna demografia, która nadal wskazuje, że z roku na rok będzie przybywać osób starszych, cierpiących na schorzenia swego wieku. Trzeba przy tym pamiętać, że opieka hospicyjna obejmuje nie tylko ludzi starszych, ale generalnie nieuleczalnie chorych, bez kryterium wiekowego. To powoduje, że problem staje się trudny do przeskoczenia i raczej będzie narastać, skoro personelu potrzebnego do świadczenia tego typu opieki brakuje w Europie i na świecie, a drenaż siły fachowej jest na porządku dziennym. Rodzina, niestety, nie jest tu opoką, jak to dawniej było przyjęte i realizowane. 

Komisję Zdrowia czeka więc pogłębiona i wieloaspektowa debata, tym bardziej iż minister Łukasz Szumowski zapowiedział dopilnowanie tematu. Pierwszym dzialaniem ma być nowe rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki paliatywnej i hospicyjnej, znajdujące się obecnie w tzw. szerokich konsultacjach społecznych. Wprowadzi ono kartę kwalifikacji do tego typu świadczeń, co zdaniem ministra ma uporządkować system. Pacjenci zostaną podzieleni na kwalifikujących się i niekwalifikujących do określonych procedur. Clou sprawy jest w tym, jakimi kryteriami się posłużyć, aby było to humanitarne i zgodne z przysięgą Hipokratesa?

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jerzy Papuga,komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.