Zdrowie na Wiejskiej: Oj, przydałby się radca ministra…

Jerzy Papuga, komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego
opublikowano: 21-03-2018, 00:00

Spekuluje się, że zmiany personalne w Ministerstwie Zdrowia nie obejmą tylko dwóch zdymisjonowanych wiceministrów, ale będą znacznie głębsze.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Mogą zmieść także niektórych dyrektorów departamentów i prezesów agencji ministerialnych, nie ominą też niższego personelu. Nie jest to bez znaczenia dla pracy sejmowej i senackiej Komisji Zdrowia czy licznych zespołów parlamentarnych zajmujących się tą problematyką. 

Jerzy Papuga,
komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego.
Zobacz więcej

Jerzy Papuga,
komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego.

Obydwie komisje, oprócz zadań legislacyjnych, mają także uprawnienia kontrolne i informacyjno-sprawozdawcze, których jest co niemiara i będzie przybywać. Na posiedzenia komisji w tych sprawach bardzo rzadko przychodzi sam minister (właściwie się to nie zdarza). Takie wizyty są zarezerwowane raczej na exposé nt. polityki resortu, z czego korzystał ostatnio minister Łukasz Szumowski. Na zwykłą „spowiedź” przybywają raczej wiceministrowie, a że nie jest to łatwy kawałek chleba wie każdy, kto się temu przyglądał. Prawie zawsze szturm na mury twierdzy na Miodowej przypuszcza przewodniczący Bartosz Arłukowicz (PO), choć ostatnio jego impet jakby trochę zelżał. 

Odejściu wiceministrów Marka Tombarkiewicza i Piotra Gryzy z resortu zdrowia towarzyszą komentarze, że szkoda ich jako fachowców i ekspertów, ale przecież życie nie znosi próżni i odnajdą się w systemie. Premier Mateusz Morawiecki, stawiając zadanie odchudzenia ministerstw, jest ponoć promotorem i entuzjastą specjalnego algorytmu, który ma oceniać efektywność pracy urzędniczej. Nie tylko ja chętnie bym się z nim zapoznał… Kto wie, może jest to optymalne rozwiązanie matematyczne dla całej administracji i sektora usług publicznych, w tym służby zdrowia? 

Na razie mamy więc okrojone ministerstwo, w zanadrzu całą stertę informacji i sprawozdań, a trzeba wiedzieć, że komisje i zespoły parlamentarne chcą na swoich posiedzeniach widzieć urzędników raczej wyższych, a nie niższych rangą. Co niekoniecznie jest zasadne, bo przecież w ministerstwach są wybitni specjaliści z danej dziedziny, którzy mogą kompetentnie przedstawić temat z bieżącej agendy. W CK monarchii było stanowisko radcy ministra jako urzędnika średniego szczebla, mianowanego do referowania jakiejś istotnej sprawy. Chyba warto je na nowo przemyśleć. Pojawił się nawet postulat całkiem sporej grupy posłów, aby odejść od zwyczaju zapraszania na posiedzenia komisji wiceministrów, skoro ich rola ogranicza się często do odczytania uprzednio nadesłanej informacji pisemnej. 

Generalnie jednak można postawić pytanie: czy w pracy samych ministerstw i agend rządowych nie warto czegoś zmienić, skoro obecny rytuał nikomu się nie podoba. Ani wiceministrom i prezesom, bo odrywa ich od pracy w resorcie i agencjach, ani posłom, którzy wysłuchują często tego samego, co otrzymali wcześniej w formie elektronicznej bądź papierowej. Na razie sprawdza się innowacja prezydium Komisji Zdrowia, które pod nawałem problemów z półrocznego planu pracy postanowiło delegować sprawy szczegółowe do rozpatrzenia podkomisjom stałym. Ostatnio została powołana kolejna — ds. zdrowia psychicznego — z takimi tuzami pracy poselskiej, jak Józefa Hrynkiewicz (PiS) jako przewodnicząca czy Beata Małecka-Libera (PO) jako przedstawicielka opozycji. 

Efekty już widać — spychany od wielu miesięcy problem realizacji Narodowego Programu Zdrowia Psychicznego ma być pierwszym merytorycznym tematem posiedzenia tej podkomisji. Tyle że agenda przewiduje udział przedstawiciela ministra zdrowia w randze podsekretarza stanu, a jak mi wiadomo, osoba zajmująca się dotąd tym tematem, została odwołana. Byłoby naprawdę kapitalnie, aby w związku z tym zejść personalnie oczko niżej i zadowolić się informacją kompetentnych urzędników średniego szczebla. Dyskusja merytoryczna by na tym zyskała, a polityczna szybko wywietrzała. I jest to postulat skierowany do wszystkich odpowiedzialnych za pracę komisji sejmowych i senackich — skoro mamy wietrzyć, to wietrzymy. Im więcej świeżego powietrza, tym lepiej!

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jerzy Papuga, komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.