Zdalny monitoring pomaga szybko reagować na zmiany stanu zdrowia pacjentów z urządzeniami wszczepialnymi

  • Olga Tymanowska
opublikowano: 29-12-2020, 09:50

O korzyściach wynikających ze zdalnego monitoringu urządzeń wszczepialnych rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Przemysławem Mitkowskim z I Kliniki Kardiologii UM w Poznaniu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jakie są korzyści dla lekarza i pacjenta ze zdalnego monitorowania?

Telemonitoring urządzeń wszczepialnych jest uznanym elementem opieki nad pacjentami. Umożliwia on w sposób automatyczny zdalne monitorowanie urządzeń wszczepialnych, takich jak kardiowertery-defibrylatory, układy do stymulacji resynchronizującej, a nawet stymulatory, zapewniając efektywny nadzór i bezpieczeństwo chorych. Urządzenia wszczepialne gromadzą nie tylko informacje dotyczące parametrów elektrycznych, ale także wiele innych parametrów, które mogą być wykorzystane do zmiany terapii czy przewidywania zagrożeń.

Telemonitoring pozwala na niemal natychmiastowe dostarczenie lekarzowi sprawującemu opiekę nad chorymi nie tylko informacji o parametrach elektrod czy stanie baterii, ale także danych klinicznych obejmujących np. częstotliwość rytmu serca, zmian impedancji w klatce piersiowej wskazujących na zagrożenie zastojem w krążeniu płucnym, czyli objawów zwiastujących pogorszenie hemodynamiczne u chorych z niewydolnością serca. Pozwala rozpoznać napady migotania przedsionków u chorych, którzy wcześniej nie mieli takich zaburzeń rytmu serca.

Dlatego dzisiejszy telemonitoring urządzeń wszczepialnych to tak naprawdę teleopieka nad pacjentem z wszczepionym urządzeniem. Uzyskujemy nie tylko informację dotyczącą stanu urządzenia, ale także wiele istotnych informacji dotyczących stanu klinicznego.

Zdalne monitorowanie wiąże się z wieloma korzyściami dla pacjenta. Telemonitoring pozwala redukować liczbę planowych, fizycznych wizyt w poradniach kontroli urządzeń wszczepialnych nie tylko bez narażenia pacjenta na ryzyko wystąpienia zdarzeń niekorzystnych, ale również znacznie poprawiając standard opieki. Klasycznie wizyty kontrolne w ośrodku odbywają się co 6-12 miesięcy. W przypadku korzystania z telemonitoringu transmisja danych odbywa się nie rzadziej niż co 3 miesiące. W sytuacji gdy dane z monitoringu nie wskazują na żadne nieprawidłowości, pacjent nie musi zgłaszać się osobiście na wizytę. Jeśli jednak dojdzie do sytuacji zdarzeń istotnych klinicznie, ośrodek, który sprawuje opiekę nad chorym, jest informowany o tym w ciągu 24 godzin.

Telemonitoring jest też niezwykle korzystny dla systemu opieki zdrowotnej. Zdalne monitorowanie pozwala na zaoszczędzenie czasu przeznaczonego na wizyty pacjentów, u których potwierdza się jedynie, że wszystko jest w porządku, i przeznaczenie go na chorych, którzy na podstawie danych uzyskanych z telemonitoringu wymagają bezpośredniego kontaktu z lekarzem w celu poprawy rokowania odległego.

Zdalny monitoring i teleporada to najlepsza opcja dla pacjentów, którzy w czasie pandemii nie mają jak korzystać z wizyt osobistych w poradniach kontroli urządzeń.

Większość pacjentów, którzy mają wszczepione urządzenia, ma niewydolność serca. Zakażenie SARS-CoV-2 w tej grupie ciężko chorych ma bardzo poważne skutki. Wiemy, że ok. 40 proc. objawowych osób zakażonych koronawirusem stanowią pacjenci z chorobami układu sercowo-naczyniowego, głównie niewydolnością serca i nadciśnieniem tętniczym. Populacja chorych z niewydolnością serca to głównie ludzie starsi. Dostępne dane wykazują, że starszy wiek jest jednym z ważniejszych czynników ryzyka zwiększonej zachorowalności na cięższe postacie COVID-19 i zgonu. Współwystępowanie niewydolności ze starszym wiekiem zdecydowanie pogarsza rokowanie chorych zakażonych koronawirusem.

Warto też pamiętać, że pacjent z niewydolnością serca ma obniżoną odporność, w związku z tym każdy bezpośredni kontakt z ośrodkiem prowadzącym leczenie, wiąże się z niepotrzebnym ryzykiem i zwiększa ryzyko ekspozycji na wirusa. Dlatego światowe towarzystwa kardiologiczne, w tym PTK, w czasie pandemii zalecają korzystanie z systemów telemonitoringu w celu ograniczenia konieczności odbywania przez chorych bezpośrednich wizyt w ośrodkach kardiologicznych, co ma zredukować ryzyko infekcji w tej grupie chorych.

Są oczywiście pewne sytuacje, kiedy bezpośredni kontakt z lekarzem jest niezbędny, ale u wielu chorych na podstawie danych z telemonitoringu uznajemy, że bezpośrednia wizyta nie jest konieczna. Warto też pamiętać, że dotychczas wykonane badania kliniczne potwierdzają efektywność tego rodzaju opieki, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, jak również zapobieganie hospitalizacjom z powodu zaostrzeń niewydolności serca oraz obniżenie śmiertelności, i to nawet poza okresem pandemii.

W randomizowanym badaniu IN-TIME wykazano, że w obserwacji rocznej chorzy z implantowanym kardiowerterem-defibrylatorem objęci telemonitoringiem mieli niższe ryzyko zaostrzenia niewydolności serca, poważnych powikłań sercowo-naczyniowych i zgonu. Transmisja danych z urządzenia do ośrodka odbywała się codziennie o stałych porach (w nocy) oraz za każdym razem, gdy zarejestrowano zdarzenie kliniczne spełniające kryterium alarmu. W grupie telemonitorowanej w przypadku wykrycia złożonych komorowych zaburzeń rytmu lub tachyarytmii nadkomorowych odpowiednia wiadomość była wysyłana do lekarza prowadzącego, który modyfikował leczenie. Autorzy badania podkreślali, że telemonitoring daje przewagę nad tradycyjną opieką ambulatoryjną opartą na okresowych wizytach u kardiologa i lekarza POZ. A bezpośrednia transmisja rejestrowanych przez urządzenie danych z domu pacjenta do lekarza prowadzącego pozwala na wcześniejsze wykrycie arytmii przedsionkowych i komorowych oraz wychwycenie niepokojących trendów w parametrach życiowych.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

W drugim badaniu klinicznym REM-HF transmisje były przekazywane do ośrodków prowadzących leczenie tylko raz w tygodniu, a nie tak jak w przypadku badania IN-TIME – codziennie, co być może spowodowało, że nie wykazano ewentualnych korzyści wynikających ze zdalnego monitorowania. W badaniu REM-HF rzadziej kontaktowano się z chorymi z powodu stwierdzenia transmisji związanej z alarmem. To jest bardzo istotne, bo samo monitorowanie pacjenta, bez oparcia na systemie interwencji terapeutycznej, niczego nie zmieni. Nie wystarczy pozyskiwać dane, trzeba mieć jeszcze wypracowany w danym ośrodku algorytm postępowania, w tym szybkich interwencji diagnostycznych i terapeutycznych.

Mimo pozytywnej opinii AOTMiT z 2018 r. zdalny monitoring nie jest finansowany przez NFZ.

Dotychczas nie istniała możliwość refundacji zdalnej opieki, w tym także telemonitoringu urządzeń wszczepialnych. Ale mam nadzieję, że to się już wkrótce zmieni. Obecnie cały pakiet związany z ustaleniem warunków udzielania świadczenia czeka na podpis Ministra Zdrowia. Potrzebna jest jeszcze tylko propozycja taryfikacji. Opieka telemedyczna będzie realizowana jako świadczenie w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Jako klinicyści oczekujemy szybkich decyzji, szczególnie teraz, w sytuacji epidemii. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że zdalne monitorowanie urządzeń powinno być wprowadzone do końca roku. W tej chwili jesteśmy na samym końcu tej drogi. Zostały już szczegółowo opracowane rozwiązania techniczne i wymagania wobec ośrodków. Chcemy, by telemonitoring prowadziły najbardziej doświadczone szpitale kardiologiczne, które są w stanie zapewnić pełną opiekę nad tymi chorymi. Wiemy, że najlepsza by była opłata ryczałtowa, która pokrywałaby koszt czterech wizyt, bo chorzy ze wszczepionymi kardiowerterami czy defibrylatorami powinni transmitować dane co 3 miesiące, nawet jeśli nic istotnego klinicznie się nie dzieje. Zdalny monitoring to duża korzyść zarówno dla pacjentów, jak i ochrony zdrowia, bo część wizyt planowych w poradniach kontroli urządzeń wszczepialnych nie będzie musiała się odbyć, co nie tylko nie spowoduje pogorszenia jakości opieki, a wręcz przeciwnie, doprowadzi do poprawy rokowania w tej grupie pacjentów.

Teleopieka nie tylko zwiększa poczucie bezpieczeństwa pacjentów, ale też poprawia jakość ich codziennego funkcjonowania.

Tak właśnie jest. Pacjent czuje się bezpieczny. Producenci opracowali różne algorytmy analizy danych gromadzonych w pamięci urządzeń, na podstawie których można przewidzieć pogorszenie hemodynamiczne wymagające hospitalizacji z wyprzedzeniem nawet kilkunastodniowym. Jest to bardzo istotne, bo możemy u chorego skutecznie zmodyfikować leczenie w warunkach POZ albo ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, aby nie doprowadzić do konieczności leczenia w warunkach szpitalnych. Warto wiedzieć, że 95 proc. nakładów na leczenie chorych z niewydolnością serca z kwoty 1,6 mld zł przeznaczane jest na lecznictwo szpitalne.

Kto może korzystać ze zdalnego monitoringu?

Beneficjentem telemonitoringu jest każdy pacjent ze wszczepionym urządzeniem. Pamiętam 75-letniego mężczyznę, którego miejsce zamieszkania znajdowało się daleko od ośrodka sprawującego nad nim opiekę. Chory trafił na SOR z powodu wyładowania urządzenia. Lekarz dyżurny potrzebował informacji, co spowodowało wyładowanie, bo szpital nie był wyposażony w programator i lekarz nie mógł odczytać danych z pamięci urządzenia. Skontaktowano się z naszym ośrodkiem. Po obejrzeniu transmisji, którą sam pacjent zainicjował, stwierdziliśmy, że doszło do interwencji adekwatnej spowodowanej zagrażającą życiu utrwaloną arytmią komorową. Dzięki naszej zdalnej pomocy diagnostycznej w szpitalu, do którego trafił pacjent, natychmiast włączono adekwatne leczenie.

Telemonitoring daje olbrzymie poczucie bezpieczeństwa także w przypadku dzieci, na co często zwracają uwagę rodzice. Uważamy, że system zdalnego monitorowania jest szczególnie korzystny u chorych, u których wszczepiliśmy to urządzenie z powodu zaawansowanej niewydolności serca. Taką opinię podzielają eksperci Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Nie ulega wątpliwości, że to ta grupa pacjentów powinna być w pierwszej kolejności objęta telemonitoringiem.

O KIM MOWA
Prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski
O KIM MOWA
Z I Kliniki Kardiologii Katedry Kardiologii UM im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu jest kierownikiem Pracowni Elektroterapii Serca w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego w Poznaniu. Prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Jest ekspertem AOTMiT w zakresie elektroterapii serca.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Olga Tymanowska/Materiał powstał we współpracy z firmą Medtronic

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.