Zbigniew Religa walczył do końca

Magda Sowińska
08-03-2008, 00:00

Poseł PiS Zbigniew Religa, były minister zdrowia, wybitny kardiochirurg, kawaler Orderu Orła Białego i najbardziej wpływowa osoba w polskiej ochronie zdrowia 2005, 2006 i 2008 r. - zmarł po dwóch latach walki z chorobą nowotworową. Miał 71 lat.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Profesor toczył boje na dwóch frontach. W Sejmie konsekwentnie torpedował projekty PO zmierzające do komercjalizacji szpitali publicznych. W życiu prywatnym zmagał się z rakiem płuca.

Już w styczniu ubiegłego roku było jasne, że Zbigniew Religa nie będzie łatwym przeciwnikiem dla Ewy Kopacz, która objęła po nim fotel w resorcie zdrowia. Najbardziej zdenerwowało go to, że Platforma Obywatelska nie doceniła zaproponowanych przez niego rozwiązań dla poprawy sytuacji w ochronie zdrowia i na każdym kroku podkreślała, że wszystko, co zostawił, jest do wyrzucenia.

Burza w Sejmie

Kiedy w Sejmie pojawiły się konkretne projekty sygnowane przez minister Kopacz, Religa ocenił je krótko: to antyreforma. Kulminacją sporu była październikowa debata w Sejmie przed finalnym głosowaniem pakietu ustaw zdrowotnych. Zbigniew Religa zabrał głos po dłuższej nieobecności z powodu choroby. "Jako wieloletni lekarz widzę dla polskiej służby zdrowia ogromne zagrożenie we wprowadzeniu tej reformy. Prywatny szpital wygląda ślicznie, ale nie ma w nim oddziałów, które przynoszą straty, na przykład ratunkowych. Dlatego komercjalizacja jest dla pacjenta najgorszą rzeczą. Wszędzie, w całej starej Unii Europejskiej pomoc medyczna oparta jest o medycynę publiczną, nie o komercjalizowaną" - mówił z trybuny sejmowej.

To z nim (i z Markiem Balickim) prezydent Lech Kaczyński konsultował pomysł przeprowadzenia referendum w sprawie komercjalizacji szpitali po tym, jak ustawy przegłosowano. Ostatecznie Senat nie zgodził się na referendum, Lech Kaczyński zawetował trzy z sześciu przedłożonych mu do podpisu ustaw zdrowotnych, a Sejm nie zdołał odrzucić weta. Kiedy 2 stycznia 2008 r. Puls Medycyny rozmawiał ze Zbigniewem Religą w jego mieszkaniu w starej kamienicy w Warszawie, tamte emocje już opadły, ale problem pozostał. Dlatego Religa, jako marszałek senior, zamierzał przekonać marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego do szybkiego zwołania kolejnej debaty plenarnej na temat zdrowia.

Uważał, że kompromis w sprawie przekształceń szpitali w spółki prawa handlowego jest nadal możliwy, trzeba walczyć o reformy do końca. Ważne, aby przekształcenia były dobrowolne i nie prowadziły do całkowitej prywatyzacji. Z kim z rządzącej koalicji mógłby o tym rozmawiać? "Może powinienem spotkać się z Michałem Bonim?" - zastanawiał się wtedy Religa.

Z sali operacyjnej do polityki

Porzucił medycynę dla polityki. Jako kardiochirurg mógł uratować życie setkom osób. A jako minister zdrowia decydował już o zdrowiu 38 milionów Polaków. "Byłem lekarzem przez 44 lata. Znam bolączki służby zdrowia. Do bycia ministrem byłem dobrze przygotowany, bo wcześniej zebrałem grupę kilkudziesięciu osób, z którymi dyskutowałem nad reformą ochrony zdrowia. Część z tamtych pomysłów uważam w tej chwili za idiotyczne, np. złym rozwiązaniem było proponowanie podziału NFZ na kilka funduszy. Powinien działać silny NFZ i konkurencja w postaci prywatnych funduszy zdrowotnych" - mówił Religa.

Na początku stycznia 2009 r. powiedział nam, że chciałby jeszcze przez 3-4 miesiące pobyć ministrem zdrowia i wprowadzić podwyższenie składki zdrowotnej o kolejne 6 proc., bo, jego zdaniem, największą bolączką jest niedofinansowanie ochrony zdrowia w Polsce. Potem byłyby wprowadzane: sieć szpitali, przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego bez możliwości ich prywatyzacji, pełna informatyzacja i dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Z perspektywy czasu oceniał, że jego relacje z braćmi Kaczyńskimi były na tyle dobre, że przekonałby ich także do tego ostatniego...

Wiedza kontra pokusa

W czasie, gdy Amerykanie, a po nich Francuzi pokazali swoje gotowe do testowania na ludziach sztuczne komory serca, Religa przypomniał o polskim projekcie. Był wdzięczny Jarosławowi Kaczyńskiemu, że poparł jego wniosek o ustanowienie rządowego programu polskiego sztucznego serca, dzięki któremu w ciągu 5 lat powstanie w pełni implantowana polska sztuczna komora. "Na to nie szkoda 35 milionów złotych. Program daje możliwość nieprawdopodobnie szerokiego rozwoju polskiej nauki, jesteśmy w czołówce krajów, które mają w tej dziedzinie doświadczenie" - podkreślał profesor. Jego zdaniem, mechaniczne wspomaganie pracy serca będzie szybciej dostępne dla pacjentów niż np. metody wykorzystujące potencjał komórek macierzystych.

A przeszczepy odzwierzęce? Dlaczego wszczepił człowiekowi serce świni? "Pacjent już umierał, wtedy to zrobiliśmy. Sukces polegał na tym, że jako pierwsi na świecie udowodniliśmy, że może nie dojść do nadostrego odrzutu organu od zwierzęcia. Taka reakcja następuje w ciągu kilku minut - wspominał Religa. - Świnia była wcześniej przygotowana immunologicznie. Pacjent żył 24 godziny i zmarł z mojej winy. Był to olbrzymi mężczyzna, koszykarz, prawie dwa metry wzrostu, a świnia była typowa, jej serce nie było przygotowane do pracy w tak dużym organizmie, to serce po prostu nie wytrzymało obciążenia. Wtedy nie wpadłem na to, że tak może być...". Zdaniem Religi, próby z ksenoprzeszczepami wstrzymano, bo świat obawia się pojawienia się u człowieka nowych chorób odzwierzęcych.

Czy zdarzyła mu się pokusa, żeby iść dalej, poza medyczne wskazania i rekomendacje? "Pokusa jest, ale musi być stonowana wiedzą - mówił kardiochirurg. - Zasadnicze pytanie brzmi: czy pacjentowi się nie zaszkodzi. Jeśli mam przeczucie, że pacjentowi pomogę, to robię to, poza dyskusją. Jestem kardiochirurgiem 30 lat, robiłem rzeczy, których prawdopodobnie nikt na świecie nie robił, bo pacjent mi umierał i myślałem, że mogę mu pomóc. To nie była arogancja czy działanie dla sławy. Ale jest różnica między tym, co było 30 lat temu i co jest obecnie. Teraz tego typu nieprzewidziane wydarzenie zdarza się bardzo rzadko, prawie w ogóle".

Media i choroba

Wielu onkologów ma żal do Religi jako lekarza, że nigdy publicznie nie powiązał swej choroby z wieloletnim nałogiem palenia papierosów. "Każdy ma swój rozum, każdy może sam wyciągnąć wnioski" - powiedział Religa. I nie zamierzał nikogo przekonywać do rzucenia palenia. Do pacjentów i ich rodzin docierało za to inne jego przesłanie. "Chcę powiedzieć wszystkim chorym: jest problem, jest choroba i należy z nią walczyć. Do wszystkich chorych apeluję, żeby się nie poddawali, życzę im tego serdecznie - mówił w grudniu ub.r. w wywiadzie dla TVN24. - Walczę z tym draństwem. Całe moje życie to była nadzieja. Bez niej nie można żyć".

Popularnym mediom imponowało to, w jaki sposób profesor zmagał się z nowotworem. Często o nim pisali. Dziennik Fakt opublikował zdjęcia z romantycznego, jak nazwali to redaktorzy, spaceru prof. Religi z żoną w dniu jego siedemdziesiątych urodzin 16 grudnia 2008 r. W Gali ukazał się obszerny wywiad, w którym kardiochirurg opowiadał o cudzie, jakim był dla niego za każdym razem moment rozpoczęcia pracy przez nowe, wszczepione właśnie serce. Profesor zwierzał się także czytelnikom, jaką rolę w jego życiu odegrała żona, z którą jest już 45 lat. "Gdyby była kobietą inaczej myślącą, inaczej patrzącą na świat, na mnie, to nasze małżeństwo dawno by się rozpadło. Wtedy nie miałbym siły płynącej z domu, byłoby mi dużo trudniej. Nie osiągnąłbym tak wiele, gdyby nie moja żona" - podkreślał Religa.

Na wszystkie jego wypowiedzi żywo reagowali internauci. Przeważały głosy poparcia, solidarności, życzenia wyzdrowienia, szacunku dla jego dokonań. Ale na forach były też ostre, pełne goryczy wpisy osób, które przeżyły dramat choroby, śmierci najbliższych w innych realiach opieki zdrowotnej niż te dostępne dla byłego ministra zdrowia. "Czy wie pan, ile czeka na operację od momentu postawienia diagnozy zwykły pacjent? Pan czekał tylko 7 dni...".

Profesor Zbigniew Religa zmarł w niedzielę, 8 marca 2009 r., w wieku 71 lat.

Sprawdź rankingi Listy Stu, w których zwyciężył prof. Zbigniew Religa:

Lista Stu 2005
Lista Stu 2006
Lista Stu 2008

Wywiady udzielone przez prof. Zbigniewa Religę Pulsowi Medycyny:

Zwolennik silnej medycyny publicznej
Religa żądał reform
Dodatkowej podwyżki płac nie będzie

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Magda Sowińska

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Zbigniew Religa walczył do końca
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.