Zaświadczenie z POZ, że dziecko nie jest zakażone koronawirusem?: PZ: to bezprawne

MJM
opublikowano: 13-09-2021, 12:19

Do lekarzy rodzinnych coraz częściej zgłaszają się rodzice prosząc o wystawienie różnego rodzaju zaświadczeń dla żłobków, przedszkoli lub szkół, np. że dziecko nie jest zakażone COVID-19. - To absurd. Lekarze nie powinni wystawiać takich zaświadczeń - zaznacza Porozumienie Zielonogórskie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Problem z zaświadczeniami jest od dawna i od dawna eksperci Porozumienia Zielonogórskiego zwracają uwagę, że nie ma podstaw prawnych do takich żądań ze strony placówek. W dobie pandemii takich spraw jest jeszcze więcej. Przedszkola, żłobki i inne placówki opiekuńczo-edukacyjne wręcz prześcigają się w żądaniu coraz to nowych zaświadczeń. A te bywają wręcz kuriozalne - czytamy w oświadczeniu Porozumienia.

W ostatnich tygodniach doszły prośby o zaświadczenia o tym, że dziecko nie jest zakażone koronawirusem.
iStock

Rodzice proszą o różnego rodzaju zaświadczenia lekarskie. Powody absurdalne

Jak podaje Porozumienie, rodzice proszą np. o zaświadczenie, że np. ich kilkuletnie dziecko nie może jeść mleka albo owoców, bo ich nie lubi. Lekarze spotykają się z prośbami o zaświadczenie, że dziecko w internacie może spać pod własną kołdrą lub że może nie jeść kolacji.

Uczelnie domagają się poświadczenia, że student może u nich studiować. W niektórych rejonach szkoły żądają zaświadczeń, że uczeń może chodzić na basen. A jednocześnie rodzice proszą o dokument, że dziecko na basen chodzić nie powinno.

Od lekarzy żąda się zaświadczeń dla żłobków, przedszkoli, szkół - np. że dzieci nie mają alergii, lub wręcz przeciwnie - że mają, są uczulone, nie tolerują jakiś pokarmów… Tymczasem wszystkie te kwestie powinny opierać się na oświadczeniach rodziców, którzy najlepiej znają stan zdrowia dzieci i ich potrzeby - zaznacza Porozumienie.

Zaświadczenia, że dziecko nie jest zakażone COVID

W ostatnich tygodniach doszły prośby o kolejne zaświadczenia - o tym, że dziecko nie jest zakażone koronawirusem, albo odwrotnie - że dziecko z katarem czy kaszlem, np. alergicznym, może chodzić do przedszkola czy żłobka.

- To już zupełny absurd. Jeśli miałoby to chronić przed przyjęciem dziecka z COVID-19, to zupełnie mija się z celem. Zakażenie koronawirusem może potwierdzić lub wykluczyć jedynie test - wyjaśnia Joanna Szeląg, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

I podkreśla - lekarze nie powinni wystawiać zaświadczeń np. o braku przeciwwskazań zdrowotnych np. do uczęszczania do żłobka czy przedszkola.

- Nie ma do tego podstaw prawnych. Zgodnie z przepisami ustawy o opiece nad dziećmi, do przyjęcia do danej placówki wystarczy oświadczenie rodziców, że dziecko jest zdrowe - dodaje ekspert PZ.

Skąd boom na lekarskie zaświadczenia? Placówki opiekuńcze i edukacyjne takimi dokumentami chcą się zabezpieczyć. Boją się rozprzestrzeniania chorób, jednak dokumenty wystawiane przez lekarzy w żaden sposób przed tym nie uchronią. Dodatkowo, zamiast chronić zdrowe dzieci, narażają je na kontakt z chorymi w przychodniach.

Lekarzy dziwi społeczna niefrasobliwość.

- Wysyłanie w czasie pandemii rodziców i zdrowych dzieci do przychodni, do lekarzy po zaświadczenia - to nieodpowiedzialność, brak rozwagi i lekceważenie panujących teraz zasad - dodaje Joanna Szeląg.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.