Zakażenie HCV może być bezobjawowe

Rozmawiała Emilia Grzela
opublikowano: 10-04-2019, 20:58

W ocenie prof. Magdaleny Durlik, szersze stosowanie badań przesiewowych w kierunku HCV, a także edukacja społeczeństwa sprawią, że będzie coraz więcej wykrywanych przypadków tego zakażenia. „A leczenie w tej chwili nie stanowi problemu” — dodaje specjalistka, obszerniej o tym mówiąc w programie „Oblicza Medycyny”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jakie są najczęstsze drogi zakażenia wirusem HCV?

Prof. dr hab. n. med. Magdalena Durlik, specjalista chorób wewnętrznych, nefrologii i transplantologii klinicznej, jest kierownikiem Kliniki Medycyny Transplantacyjnej, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych WUM.
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Magdalena Durlik, specjalista chorób wewnętrznych, nefrologii i transplantologii klinicznej, jest kierownikiem Kliniki Medycyny Transplantacyjnej, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych WUM.

Wirusem zapalenia wątroby typu C zakażamy się przez kontakt z krwią. To może być tak zwana krew niewidzialna, czyli jakaś rozmazana jej kropeczka, nie tylko zabieg przetaczania krwi. Ale kiedyś rzeczywiście było to związane z przetoczeniami krwi. Wirus HCV został wykryty w 1989 roku. Poprzednio podejrzewaliśmy, że jest tak zwany wirus nie-A i nie-B, okazał się to wirus C. Badania krwiodawców wprowadzono na początku lat dziewięćdziesiątych. Obecnie źródłem potencjalnego zakażenia nadal pozostaje kontakt ze służbą zdrowia, operacje chirurgiczne, zabiegi stomatologiczne. Należy też pamiętać o drobnych interwencjach uszkadzających śluzówkę czy skórę, wykonywanych nierzadko narzędziem, które nie zostało dobrze zdezynfekowane (zabiegi fryzjerskie, kosmetyczne, tatuażu). Ekstremalne przypadki dotyczą wkłuć dokonywanych przez narkomanów. Trzeba zauważyć, że większość osób z tym wirusem nie wie, gdzie mogło dojść do zakażenia.

Jeżeli chodzi o objawy zakażenia HCV, to co powinno zaniepokoić?

W przypadku zakażenia HCV można przez cała lata nie mieć sygnalizujących objawów. Nie ma też ostrego przebiegu zakażenia. W zasadzie w ponad 80 proc. przypadków od razu rozwija się postać przewlekła, która przez lata może być skąpoobjawowa czy bezobjawowa. Zakłada się, że trzeba 20 lat, żeby u osoby z HCV wystąpiła niewyrównana marskość wątroby, a 30 lat, żeby rozwinął się rak wątrobowokomórkowy. Spośród objawów mało specyficznych chorzy mogą zgłaszać: zmęczenie, bóle mięśni i stawów, świąd skóry.

Ponieważ HCV namnaża się nie tylko w wątrobie, ale ma też tzw. replikację pozawątrobową, jest cała gama schorzeń, których w ogóle byśmy nie łączyli z zapaleniem wątroby. To mogą być np.: kłębuszkowe zapalenie nerek, zapalenie naczyń, krioglobulinemia, cukrzyca czy też przyspieszony przebieg miażdżycy. Osoby zakażone wirusem C częściej mają zawały czy udary mózgu, dość często też występują u nich różne zaburzenia psychiczne, których nigdy byśmy nie identyfikowali z uszkodzeniem wątroby. Mają również zapalenia tarczycy i inne choroby autoimmunologiczne, a nawet chłoniaki nieziarnicze B-komórkowe (wirus wykazuje tropizm także w kierunku limfocytów i stąd czasami dziwne powikłania, których na co dzień nie kojarzymy z uszkodzeniem wątroby).

Zdarza się, że dość dużo czasu mija, zanim lekarz zleci oznaczenie wirusa C, zwłaszcza jeżeli występujące u niego objawy są niespecyficzne, np. uczucie zmęczenia, bóle kostno-stawowe czy też większa tendencja do depresji.

Jaki może mieć wpływ HCV na układ nerwowy, poza wymienionymi skłonnościami do zaburzeń psychicznych?

Jeżeli chodzi o sferę psychiczną, nie do końca wiemy, jaki jest mechanizm działania wirusa C na układ nerwowy. W przypadku udarów mózgu powiązanych z tym wirusem chodzi o zmiany naczyniowe, ale u tych osób opisuje się przewlekłe zmęczenie, zaburzenia koncentracji i pamięci. Częściej stwierdza się u nich chorobę dwubiegunową oraz tendencję do uzależnień. Badania wykazują, że u osób wyleczonych z zakażenia HCV poprawiają się zdolności poznawcze, jak i aktywność zawodowa.

W kontekście WZW typu C często wspomina się o zespole przewlekłego zmęczenia...

To nie do końca jest jednostka chorobowa. Zespół przewlekłego zmęczenia nie tak dawno został wprowadzony przez badaczy japońskich, aczkolwiek jego etiologia jest nieznana. Podejrzewa się, że winne są wirusy, w tym HCV, ale może jest to zaburzenie układu immunologicznego albo też neurohormonalne osi podwzgórze-przysadka. Etiologia nie została udowodniona. Zespół przewlekłego zmęczenia to jest uczucie zmęczenia, które ma trwać ponad 6 miesięcy i nie ustępuje po spoczynku, także nocnym oraz nie ma żadnej przyczyny organicznej.

Często dotyczy osób w średnim wieku, perfekcjonistów, żyjących w nadmiernym stresie. Oprócz uczucia zmęczenia, które nie mija, osoby te mają również bóle głowy, wędrujące bóle stawów, bóle gardła. Leczenia przyczynowego w tym przypadku nie ma, ponieważ etiologii tego schorzenia nie znamy. W Polsce też chyba nie uznaje się takiej jednostki chorobowej, choć o zespole się mówi.

Jaki odsetek osób w Polsce może nie być świadomy swojego zakażenia HCV, skoro przez wiele lat choroba nie daje objawów?

Na świecie zakażonych wirusem C jest 2,5 proc. populacji. W Polsce szacuje się liczbę tych osób na około 150 tys. W Europie jest to około 1 proc. populacji i niestety około 80 proc. nie wie, że jest zakażonych, ponieważ bardzo długo nie ma żadnych specyficznych objawów. Z drugiej strony badania przesiewowe nie są powszechne i rzadko są bezpłatne. Warszawski Uniwersytet Medyczny wraz z Polskim Towarzystwem Hepatologicznym prowadzi taką akcję badań przesiewowych. W klinice, którą prowadzę, można nieodpłatnie wykonać badanie w kierunku zakażenia wirusem C. Jednak to badanie nie jest obowiązujące w standardach lekarza zakładowego, lekarza medycyny pracy.

Czy ten brak należałoby uzupełnić?

Przynajmniej jeśli chodzi o grupy ryzyka albo osoby, które z nieznanych powodów źle się czują. Takie badanie powinny wykonać osoby, które miały kontakt ze służbą zdrowia w postaci operacji chirurgicznych, transfuzji krwi czy też wielu zabiegów stomatologicznych. Rutynowo badamy populację chorych dializowanych. To jest obowiązkowe, bo nakłuć w stacji dializ jest 160 w roku, więc mimo przestrzegania reżimu sanitarnego, przeniesienie tzw. niewidocznej krwi jest możliwe.

Kto jeszcze jest w grupie ryzyka zakażeniem HCV i powinien być objęty obowiązkowymi badaniami przesiewowymi?

Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) określa grupę osób, które są narażone na ryzyko zakażeń krwiopochodnych (wirusami zapalenia wątroby typu B, C oraz HIV). Wlicza się tu osoby z hemofilią, bo one często mają przetoczenia, osoby hemodializowane, osoby homoseksualne i z licznymi kontaktami heteroseksualnymi. Może wirus C nie przenosi się bezpośrednio drogą płciową, ale też został ujęty przez CDC. Do grupy ryzyka zaliczani są też narkomani, a także dzieci matek zakażonych HCV, ponieważ ten wirus przenosi się również wertykalnie.

Czy badania przesiewowe pomogłyby zmniejszyć koszty późniejszego leczenia chorych na WZW typu C?

Myślę, że tak. Zakłada się, że w ciągu 20 lat powinno zniknąć zakażenie wirusem C w populacji. Jest bardzo skuteczna terapia, która pozwoli zlikwidować to zagrożenie w 100 proc. Gdyby jej nie było kilka lat temu, to rzeczywiście jeszcze długie lata nie pozbylibyśmy się tego wirusa.

Jak przebiega to leczenie WZW typu C?

Dla mnie, która mam wiele do czynienia z zakażeniami HCV, to leczenie jest jednym z największych sukcesów medycyny. Tak skutecznej i bezpiecznej terapii nie widziałam od lat. Są to leki o bezpośrednim działaniu przeciwwirusowym, czyli hamujące replikację wirusa C, które w ciągu 12 tygodni leczenia powodują całkowitą i trwałą jego eliminację z organizmu. To nie jest tak, jak w przypadku wirusa B, którego replikację może zahamowaliśmy, ale nie potrafimy go wyeradykować i chory musi latami przyjmować lek.

Skuteczność przeciwwirusowego leczenia WZW C jest w zasadzie 100-procentowa. U chorych występują tylko niewielkie działania niepożądane, mimo że to jest wirus RNA, który lubi się mutować, a terapia jest złożona z kilku leków (tak jak w przypadku zakażenia HIV). Nawet u chorych, z którymi mam do czynienia, leczonych immunosupresyjnie, a więc z gorszą odpowiedzią z racji immunosupresji obniżonej odporności, ta skuteczność jest praktycznie 100-procentowa. To stwarza ogromną szansę wyleczenia. Po wprowadzeniu w Polsce leków działających bezpośrednio na wirusa (direct acting antivirals, DAA) Narodowy Fundusz Zdrowia zapewnił wszystkim potrzebującym chorym na WZW C terapię bezinterferonową. Tymi lekami można leczyć nie tylko pacjentów, którzy mają objawy zapalenia wątroby, ale też tych z objawami pozawątrobowymi, nawet bez wskazań do leczenia samej wątroby, co jest bardzo istotne dla eliminacji wirusa z populacji.

Leków przybywa, wprowadza się coraz więcej cząsteczek aktywnych, m.in. leki tak zwane pangenotypowe, bo mamy 6 podtypów genetycznych wirusa C. Na początku na niektóre genotypy nie było skutecznego leczenia. W tej chwili już są leki na wszystkie genotypy, czyli pod tym względem skuteczność się poprawia. Ważne jest też to, że pojawiły się również leki, które można stosować przy zaawansowanej niewydolności nerek. To istotne np. dla chorych dializowanych, dla których poprzednio nie było tych leków w rejestracji, dlatego ta grupa — szczególnie narażona na zakażenie wirusem C — nie mogła być skutecznie leczona.

Czy w ciągu 20 lat uda się w Polsce wyeliminować problem zakażeń HCV?

Powinno się udać. Nie chodzi tylko o Polskę, bo obecnie mamy bardzo dużą migrację ludności. Globalnie powinno się udać wyeliminować HCV. Aczkolwiek najwięcej zakażeń wirusem C jest w Azji, gdzie też jest najliczniejsza populacja osób z wirusem B. Częstość zakażeń HCV w Europie jest mniejsza, ale w Europie Wschodniej większa niż w Środkowej.

Myślę, że przy szerszych badaniach przesiewowych, ich promowaniu podczas licznych akcji, a także edukacji społeczeństwa będzie coraz więcej wykrywanych przypadków zakażenia HCV, a leczenie w tej chwili nie stanowi problemu. 

O kim mowa
Prof. dr hab. n. med. Magdalena Durlik, specjalista chorób wewnętrznych, nefrologii i transplantologii klinicznej jest kierownikiem Kliniki Medycyny Transplantacyjnej, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych WUM.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.