Zakażenia rotawirusowe są problemem społecznym

Rozmawiała Ewa Biernacka
opublikowano: 14-06-2017, 09:19

O skali występowania zakażeń rotawirusowych, grupach ryzyka oraz zagrożeniach dla zdrowia i życia dzieci rozmawiamy z pediatrą i immunologiem dr. n. med. Pawłem Grzesiowskim z Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak powszechne są zakażenia rotawirusami?

Powszechność tych zakażeń jest tak duża, że mamy do czynienia z efektem skali. Zakażeń rotawirusowych są setki tysięcy rocznie, z czego tych najcięższych, zmuszających do pobytu w szpitalu i potwierdzonych oficjalnie jest ok. 20 tys. Tak duża liczba przypadków powoduje wysokie koszty społeczne: absencję chorobową rodziców, konieczność zapewnienia miejsc na oddziałach pediatrycznych itd. Dlatego te zakażenia są przede wszystkim problemem społecznym i systemowym. Pojedyncze zachorowanie w większości przypadków przebiega łagodnie, ale może być powikłane odwodnieniem i powodować konieczność hospitalizacji. Po podaniu kroplówek, nawodnieniu choroba najczęściej kończy się bez odległych następstw. Są jednak grupy ryzyka, dla których zakażenie rotawirusowe może być większym problemem. 

Kto jest w największym stopniu zagrożony ciężkim przebiegiem zakażenia rotawirusem?

Bardziej podatne na ciężki przebieg zakażenia są przede wszystkim wcześniaki. Przeciętnie dziecko zakażone rotawirusem — z wodnistą biegunką i wymiotami (nawet do 20 epizodów w ciągu jednego dnia), wysoką gorączką, bólami brzucha — choruje 7-10 dni. Niektóre z tych dzieci mogą trafić do szpitala z powodu odwodnienia, gdzie szybko dochodzą do zdrowia. Oczywiście, o ile rodzice w porę zauważą objawy odwodnienia. Jeśli jednak je przeoczą, dochodzi do ostrej niewydolności nerek, zaburzeń elektrolitowych i zagrożenia życia dziecka. Dodatkowo (co kwestionuje część środowisk gastroenterologicznych), po incydencie chorobowym często obserwuje się wtórną nietolerancję wielu produktów, głównie cukrów i białek mleka, ponieważ wirus powoduje martwicę enterocytów w dwunastnicy i jelicie cienkim. Dlatego część dzieci po przechorowaniu tej biegunki wymaga przez pewien czas zmiany diety. Wirus rozwija się w komórkach śluzówki jelita i gdy się z niej uwalnia, komórka ginie. Może więc dojść do obniżenia stężeń enzymów trawiennych produkowanych przez komórki jelita. W ostatnich latach było sporo doniesień naukowych o związku rotawirusa z ryzykiem stymulacji autoimmunologicznych reakcji przeciw komórkom trzustki, co może prowadzić do cukrzycy. 

Jakie wyróżnia się grupy ryzyka?

Najczęściej powikłania mogą pojawić się u dzieci przewlekle chorych (na serce, nerki, wątrobę itd.), dla których utrata płynów i elektrolitów może stanowić zagrożenie życia. Do grupy ryzyka należą także dzieci mające tzw. małą rezerwę — z wadą serca, płuc, z chorobami nerek. Dziecko z przewlekłą chorobą nerek (np. z zespołem nerczycowym), które np. w szpitalu zaraziło się rotawirusem, może potrzebować terapii na OIOM-ie z powodu dużego zaburzenia równowagi płynowo-elektrolitowej. Powikłania mogą dotyczyć też dzieci z upośledzoną odpornością, np. z chorobami krwi. W ich stanie zakażenie rotawirusowe może stanowić zagrożenie życia. Dla małego dziecka z cukrzycą typu 1 zakażenie rotawirusowe może być katastrofą metaboliczną. Gwałtowna, trudna do opanowania hipoglikemia może doprowadzić do śmierci z powodu przyczyny pośredniej — biegunki rotawirusowej. Każdy stan obniżonej odporności, na który nałoży się zakażenie rotawirusem, może spotęgować czy pośrednio wygenerować dodatkowe zagrożenie dla zdrowia dziecka.

Czy zakażenia rotawirusowe dotyczą tylko dzieci?

Większość osób po przechorowaniu zakażenia rotawirusem nabywa odporności śluzówkowej. Po przejściu ostrej fazy infekcji, analogicznie jak w grypie, nabywa się wieloletnią odporność. Jednak z wiekiem pamięć immunologiczna słabnie i dlatego, poza dziećmi, grupą narażoną na zachorowanie są osoby po 65. roku życia. Zasadniczo, populacja między 5. a 65. rokiem życia jest odporna na rotawirusy. W szczepieniach przeciwko nim istotna jest minimum 3-letnia odporność. Podobnie jak w przypadku szczepień przeciwko pneumokokom, nie chodzi tu o całożyciową odporność, lecz o odporność na pierwsze dwa-trzy lata życia. Potem dziecko nabywa odporności na rotawirusy, kontaktując się z nimi w środowisku. Szczepiąc, wypełniamy lukę między urodzeniem dziecka a momentem nabycia przez niego odporności własnej. 

Rotawirus jest bardzo zaraźliwy?

Tak, do zarażenia wystarczy 10 cząstek wirusa, a w jednym stolcu biegunkowym są tych cząstek miliardy. Dotknięcie tego stolca daje 99,9 proc. szans na pobranie dawki zakaźnej. Zakażenie szerzy się drogą kontaktową przez bezpośredni kontakt z osobą zakażoną, z tą, która przenosi wirusa na rękach, ze skażonymi powierzchniami przedmiotów, przez dotknięcie zakażonego stolca. Warto wiedzieć, że rotawirusa bardzo trudno jest zabić środkami dezynfekcyjnymi. Skuteczna jest dopiero spora ilość 90-procentowego alkoholu albo chloru o dużym stężeniu. Rotawirusy mogą przetrwać na rękach ponad 4 godziny, a np. na zabawkach do 10 dni.

Jakie są dostępne szczepionki przeciwko rotawirusom?

Są dwie szczepionki: Rotateq i Rotarix, obie skutecznie zapobiegające chorobie. Obie zawierają żywe szczepy wirusa. Po wniknięciu wirus szczepionkowy będzie się namnażał, będzie wydalany z kałem i w obu przypadkach nie jest groźny dla dziecka z naturalnie dobrą odpornością. Może wywołać niepożądane efekty u dziecka z obniżoną odpornością, np. u rodzeństwa chorego np. na białaczkę. Dlatego rodzice powinni być uprzedzeni przez lekarza podającego szczepionkę, że drugie dziecko trzeba chronić, izolując od zaszczepionego brata czy siostry. Szczepionka przeciwko rotawirusom — jako jedyna wśród szczepionek podawana drogą doustną — daje odporność śluzówkową. Po podaniu przez jakiś czas może powodować różne objawy niepożądane: luźne stolce, bóle brzuszka, nudności czy wymioty. 

Pierwsza szczepionka wymaga 3-krotnego, a druga 2-krotnego podania, co jest wygodniejsze, pozwala na wcześniejsze ukończenie schematu szczepienia. Czy szczepionka 3-dawkowa jest słabsza, skoro trzeba ją podać więcej razy? To wynika z ich konstrukcji. W przypadku Rotarixu szczepienie można rozpocząć już po 6. tygodniu życia i ukończyć po 10., najpóźniej można rozpocząć szczepienia w 5. miesiącu. Szczepionka ta zapewnia szeroką ochronę przed siedmioma genotypami rotawirusa. Jest jednoskładnikowa, zawiera atenuowany ludzki szczep wirusa RIX 4414. Rotateq jest szczepionką 5-składnikową, z pięcioma szczepami wirusa, które stanowią reasortanty (wirusy, które powstały po wymieszaniu materiału genetycznego dwóch wirusów) ludzko-bydlęce. Obie mają potwierdzony profil bezpieczeństwa.

Czy lekarze powinni rekomendować szczepienie przeciwko rotawirusom jako dodatkowe? Jakie informacje powinni przekazać rodzicom?

Szczepionka przeciwko rotawirusom chroni przed ciężką chorobą, gdyż zakażenie, np. jako powikłanie szpitalne czy jako powikłanie innej choroby, może stać się groźne. Co ważne, rodzicom trzeba uświadomić, że decyzja o podaniu szczepionki musi zapaść szybko. Szczepionki rotawirusowej, zgodnie ze wskazaniem rejestracyjnym, nie wolno podać dziecku po 6. miesiącu życia. Okno terapeutyczne na jej podanie jest więc bardzo wąskie — między 2. a 6. miesiącem życia dziecka. 

Jakie jest miejsce szczepień przeciwrotawirusowych wśród szczepionek zalecanych?

Jeszcze rok temu musieliśmy wybierać — szczepić przeciwko rotawirusom czy pneumokokom. Z punktu widzenia ciężkości choroby zakażenie pneumokokowe było ważniejsze. Obecnie mamy świetną sytuację — od tego roku szczepienia przeciwko pneumokokom weszły do szczepień obowiązkowych. Ze szczepionek zalecanych pozostały tylko przeciwko rotawirusom i meningokokom. Ale meningokoki nie wchodzą w konflikt z rotawirusami: podajemy pierwszą dawkę szczepionki przeciwko rotawirusom, np. w 3. miesiącu życia, i mamy miejsce na szczepienie przeciwko meningokokom. 

Państwu powinno zależeć na tym, aby zrefundować szczepionki przeciwko rotawirusom. Przyjrzyjmy się prostemu wyliczeniu... Dwie dawki szczepionki kosztują np. 300 zł (gdyby znalazła się w kalendarzu szczepień, kosztowałaby o połowę mniej niż w aptece), a jedna doba hospitalizacji kosztuje 300-500 zł. Dziecko hospitalizowane z powodu odwodnienia, do jakiego doszło w wyniku zakażenia rotawirusem, leży w szpitalu około tygodnia. Do szpitali trafia rocznie 20-30 tys. takich dzieci. Daje to łatwą do obliczenia kwotę kosztów bezpośrednich rzędu 50-130 mln zł rocznie, natomiast koszt populacyjny szczepienia kształtuje się na poziomie ok. 80 mln zł. 

O kim mowa

Dr n. med. Paweł Grzesiowski jest sekretarzem Pediatrycznego Zespołu Ekspertów Programu Szczepień Ochronnych przy Ministrze Zdrowia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Ewa Biernacka

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Choroby zakaźne / Zakażenia rotawirusowe są problemem społecznym
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.