Wysokie stężenie arsenu zwiększa u kobiet ryzyko raka

Rozmawiała Ewa Kurzyńska
opublikowano: 21-04-2021, 14:01

Badacze ze Szczecina szacują, że aż 75 proc. Polek jest zatrutych arsenem. O tym, jakie może to mieć skutki dla zdrowia oraz jak obniżyć stężenie tego pierwiastka w organizmie, rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Janem Lubińskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA

Prof. dr hab. n. med. Jan Lubiński jest specjalistą w dziedzinie patomorfologii i genetyki klinicznej, kierownikiem Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych, prezesem zarządu Read-Gene SA.

Jako pierwszy badacz na świecie wykazał pan, że nawet niskie stężenie arsenu w organizmie kobiety ma wpływ na ryzyko pojawienia się nowotworów. Jak silna jest ta zależność?

Wiemy obecnie, że arsen jest na pewno najpotężniejszym czynnikiem ryzyka raka u kobiet, przynajmniej w Polsce. Wyniki naszego badania na ten temat zostały opublikowane na łamach „International Journal of Cancer” i jako pierwsze na świecie pokazują, że nawet tzw. teoretycznie niskie, zgodne z obowiązującymi normami ekspozycje na arsen, już nie są bezpieczne. Mówię to na podstawie prospektywnego badania, które obejmowało grupę 1700 kobiet w wieku 40 lat i więcej. Losy tych kobiet śledziliśmy przez ponad 4 lata. Wyjściowo wszystkie były zdrowe, a w czasie obserwacji rozwinęło się u części w sumie ponad 100 złośliwych nowotworów. Choroba pojawiała się zdecydowanie częściej, gdy u kobiety odnotowaliśmy wysokie stężenie arsenu.

Dokładnie ta zależność wyglądała następująco: w grupie 425 kobiet, u których arsen był poniżej 0,60 mikrogramów na litr krwi odnotowaliśmy tylko 4 nowe zachorowania na raka. W kolejnej grupie kobiet, u których arsen mieścił się w przedziale między 0,6-0,8 µg/l już były 24 przypadki nowotworów, czyli 6 razy więcej. W trzeciej grupie pacjentki miały arsen na poziomie od 0,8 do 1,2 µg/l i wystąpiło 36 raków. I wreszcie w czwartej grupie, gdzie stężenie arsenu było najwyższe i wynosiło powyżej 1,2 µg/l, wystąpiło aż 47 przypadków nowotworów złośliwych. Wszystkie grupy liczyły po 425 osób. Wykazana korelacja jest potężna, mamy 10-krotną różnicę w ryzyku raka u kobiet z pierwszej i czwartej grupy, gdzie poziomy arsenu były najniższe i najwyższe. Wyraźnie widać, że stężenie arsenu u kobiet powinno być poniżej 0,6 µg/l, bo wtedy to ryzyko jest od 6 do 13 razy mniejsze niż w pozostałych grupach.

W powszechnej świadomości arsen kojarzy się raczej z włamywaczem dżentelmenem Arsenem Lupinem, a nie chemicznym pierwiastkiem o tak ważnej roli dla naszego zdrowia. Co jest zatem źródłem arsenu?

Takim źródłem są ryby morskie i owoce morza. Od razu podkreślę, że nie uważam, iż nie wolno jeść ryb morskich czy owoców morza, one są wręcz wskazane w diecie. Tylko jedzone z umiarem. Kolejnym bogatym źródłem arsenu jest ryż, po który również należy sięgać z umiarem. Wreszcie najbardziej niebezpieczna jest żywność „zasypana” chemią, wyprodukowana z użyciem pestycydów. Dlatego warto jeść jak najwięcej żywności ekologicznej, która jest wolna od arsenu. Przestrzeganie tych reguł sprawi, że w ciągu kilku miesięcy arsen w naszym organizmie obniży się o połowę.

A co z tymi nacjami, w których ryż, owoce morza czy ryby są nieomal filarami diety?

To jest ciekawe pytanie, dlatego nasze badanie prowadzimy także w Singapurze. Podejrzewam, że w toku ewolucji w tych rejonach, gdzie przez wieki była silna ekspozycja na ryż czy owoce morza, nastąpiła naturalna selekcja ludzi. I obecnie kobiety wrażliwe na arsen tam się po prostu się nie rodzą. My nigdy nie mieliśmy takiej naturalnej ekspozycji na arsen w przeszłości.

Istnieje teoria, że należy jeść to, co występuje naturalnie tam, gdzie mieszkamy. Pana odkrycie wydaje się dostarczać kolejnego argumentu przemawiającego za takim podejściem do odżywiania.

Myślę, że to logiczne podejście, bo ekspozycja na konkretne produkty, charakterystyczne dla danego regionu, prowadzi do genetycznej adaptacji na nie. Ostatnie dekady sprawiły, że nagle zyskaliśmy dostęp do najbardziej egzotycznych pokarmów z całego świata. Różnorodność kulinarna jest fascynująca, ale czy zawsze dla nas zdrowa?

Czy wiadomo, jak duża jest skala problemu wśród Polek?

Szacujemy, że aż 75 proc. mieszkanek naszego kraju jest zatrutych arsenem. Sytuacja jest o tyle dobra, że nie tylko zidentyfikowaliśmy problem, ale równocześnie zakończyły się pozytywnie próby, w których ocenialiśmy możliwość obniżenia stężenia arsenu w organizmie. Wiemy dobrze, że u większości kobiet po kilku miesiącach stosowania diety ubogoarsenowej poziom tego pierwiastka spada co najmniej o połowę. Więc wszystko przemawia za tym, że będziemy mogli skutecznie poradzić sobie z tym problemem - trzeba przypilnować tego, co jemy.

Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Wciąż jednak pozostaje otwarte pytanie: w jakim czasie nastąpi odwrócenie ryzyka raka po ekspozycji na zbyt wysoki poziom arsenu. To jest jeszcze zagadnienie do zgłębienia, ale my takie projekty właśnie uruchamiamy. Na przykład zaczynamy przedsięwzięcie obejmujące 8 tys. kobiet, które będą zaliczane losowo do grupy kontrolnej lub do grupy, gdzie będzie prowadzone aktywne obniżanie arsenu. Myślę, że uda się po latach udowodnić, iż obniżanie stężenia arsenu przełoży się na spadek zachorowalności na raka. Uważam, że już mamy w rękach potencjalnie rewolucyjne narzędzie do walki z rakiem. Co więcej, nie jest ono ani skomplikowane, ani bolesne, ani kosztowne.

Czy któreś nowotwory występowały częściej u kobiet mających wyższe poziomy arsenu?

W badaniu, o którym mówiłem na początku naszej rozmowy, brały udział pacjentki z naszej poradni, przede wszystkim kobiety, które mają wysokie ryzyko raka piersi. Dlatego to nie jest wynik w pełni reprezentatywny dla ogółu populacji. Przy czym w badaniu brały też udział duże grupy kobiet bez rozpoznanych dziedzicznych predyspozycji do wystąpienia raka piersi. Generalnie, wśród ponad 100 stwierdzonych w trakcie badania chorób nowotworowych 60 proc. stanowił rak piersi, a 40 proc. nowotwory o innej lokalizacji, najróżniejsze. Zaobserwowaliśmy jedynie mniejszą zapadalność na nowotwory tytoniozależne, choć wśród uczestniczek badania były kobiety palące tytoń.

Czy związek między stężeniem arsenu w organizmie a występowaniem raka jest obserwowany także u mężczyzn?

Wszystko wskazuje na to, że taka zależność, jaka zachodzi w przypadku kobiet, nie występuje u mężczyzn. Ze wstępnych danych wynika, że pewien minimalny poziom tego pierwiastka jest nawet korzystny dla zdrowia mężczyzn. W tej chwili realizujemy duży projekt obejmujący 3 tys. mężczyzn w wieku 40 lat i więcej, którzy będą obserwowani pod tym kątem w sumie przez 5 lat. W najbliższym czasie podsumujemy wyniki i będziemy mieli dokładną wiedzę w tym zakresie. Mamy już jednak przesłanki, pozwalające przypuszczać, że u mężczyzn ta zależność nie będzie tak wyraźna. Być może do tej pory nikt nie wykrył zależności między arsenem a ryzykiem raka u kobiet, ponieważ we wcześniejszych badaniach „wrzucano wszystkich do jednego worka”? Nie wiem, trudno powiedzieć. A może Polki są szczególnym przypadkiem? By to zweryfikować, prowadzimy obecnie nasz projekt w 11 krajach na świecie.

Jak w ogóle badać obecność arsenu w organizmie?

Do tej pory standardem było badanie stężenia arsenu w moczu. Pomyśleliśmy, że lepszym markerem powinien być poziom arsenu we krwi. Tego nikt nie robił, ponieważ w osoczu stężenie tego pierwiastka jest mniejsze. Nam udało się taki test opracować, choć to nie było ani oczywiste, ani proste. Uważam, że dzięki temu mierzymy arsen w sposób i bardzo czuły, i specyficzny.

Gdybyśmy na jednej szali wyimaginowanej wagi położyli predyspozycje genetyczne, a na drugiej środowisko, w którym żyjemy, styl życia, jaki prowadzimy oraz to, co jemy, to która z nich ma większe znaczenie w rozwoju raka?

Myślę, że wszystko jest ważne. I nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, która będzie pasować do każdego człowieka. Może populacyjnie to środowisko jest ważniejsze. Z drugiej strony, jeśli u konkretnej osoby wystąpi mutacja BRCA1 czy inna, sprzyjająca rozwojowi choroby nowotworowej, kluczowe będzie podejście personalizowane.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.