Wyczynowe uprawianie sportu może skończyć się urazami przewlekłymi

Monika Wysocka
opublikowano: 05-03-2003, 00:00

To, co kiedyś było w sporcie obciążeniem treningowym, dziś jest typowe dla rekreacji. Sport, szczególnie wyczynowy, już dawno przestał być uważany za zdrowy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
U większości byłych sportowców efektem długiej kariery są różnego rodzaju zmiany przeciążeniowe. W niektórych dyscyplinach dokuczają już podczas intensywnych ćwiczeń, w innych ujawniają się dopiero na starość.
,Wszystko zależy od tego, co sportowcy trenowali, jak intensywnie uprawiali swój sport, czy mieli jakieś poważniejsze kontuzje. Ale większość sportowców wyczynowych nadmiernie eksploatuje swój organizm, więc prędzej czy później musi za to zapłacić" - mówi dr Przemysław Kubala, specjalista medycyny sportowej, ortopeda, pracownik Katedry Medycyny Sportowej w Poznaniu.
Strategiczne kolano
Zmiany przeciążeniowe odzywają się jako bóle okolicy stawów, przyczepów mięśni, a czasami pojawiają się już jako zwyrodnienia. Żeby staw właściwie pracował, chrząstka musi być odpowiedniej grubości i twardości. Tymczasem przy dużym wysiłku sportowym, chrząstki są nadmierne eksploatowane, a ,wytarte" gorzej amortyzują tarcia. Najczęściej dochodzi do uszkodzeń w stawie kolanowym (chondromalacji, czyli rozmiękania rzepki). Objawia się to permanentnymi bólami. Na początku ból towarzyszy przy zmianie pozycji z wyprostu do zgięcia lub odwrotnie, z czasem - pojawia się w życiu codziennym, nie pozwala swobodnie zejść czy wejść po schodach, spacerować itd. Zabiegiem poprawiającym możliwości ruchowe jest wtedy już tylko zabieg artroskopowy, który polega na endoskopowym wejściu do wnętrza stawu i próbie naprawienia go.
Bardzo często pojawiają się też problemy z więzadłami (zwłaszcza w stawie kolanowym i skokowym) na skutek ich nadmiernego rozciągnięcia. Wywołuje to cały łańcuszek zdarzeń: destabilizację stawu, przenoszenie patologicznych obciążeń na inne części ciała, aż do zmian zwyrodnieniowych.
Żadne uszkodzenia tkanek narządu ruchu nie goją się bez śladu. Wielokrotnie maltretowany stłuczeniami czy naderwaniami mięsień traci swe właściwości: wygląda jak nagromadzenie blizn i komórek mięśniowych o różnej utracie stopnia kurczliwości, siły i wytrzymałości. Podobnie uszkodzone wielokrotnie więzadło, ścięgno czy torebka stawowa tracą naturalną elastyczność i albo ograniczają zakres ruchów, albo doprowadzają do patologicznej wiotkości stawu.
Jednym z najbardziej urazowych sportów zimowych jest łyżwiarstwo figurowe. Zawodnicy ćwiczą na nienaturalnym podłożu, narażając przede wszystkim kończyny dolne, ale także inne części ciała, a często - ogólny stan zdrowia.
Piękni, ale chorzy
Większość problemów łyżwiarzy to konsekwencja używania specjalnie usztywnianych butów, w których zawodnicy spędzają kilka godzin dziennie przez cały sportowy sezon (siedem, osiem miesięcy w roku). Staw skokowy nie ma praktycznie możliwości normalnego rozwijania się. Gdy sportowcy zmieniają łyżwy na adidasy, by pobiegać po nierównym terenie, bardzo często ulegają drobnym kontuzjom (skręceniom kostek, nadciągnięciom ścięgien), które uniemożliwiają na jakiś czas treningi.
Twarde buty łyżwiarzy nie mają żadnej pianki, która ochraniałaby stopę, jak np. buty narciarskie. Jest ona w związku z tym narażona na nieustanne uciskania i otarcia, a odgniecenia (szczególnie podbicia) doprowadzają często do zapalenia mięśni. ,Stopy zawodniczek i zawodników to zazwyczaj obraz nędzy i rozpaczy - zdeformowane pięty, wykoślawione palce. Niewiele można z tym zrobić, bo jeżdżenia właśnie w takich butach wymaga ten sport" - mówi Maria Olszewska, trenerka polskiej pary łyżwiarzy figurowych Sylwii Nowak i Sebastiana Kolasińskiego.
Kolejnym newralgicznym punktem łyżwiarza są kolana. Te stawy są wyjątkowo eksploatowane, gdyż zawodnicy jeżdżą na niemal nieustająco ugiętych nogach. Ten staw ,bierze na siebie" także amortyzowanie skoków. Wystarczy, że łyżwa wpadnie w jakąś koleinę w lodzie i skręcenie gotowe.
Częstym schorzeniem stawu kolanowego, typowym dla chłopców w okresie wzrostu, jest tzw. zespół Osgood-Schlattera (jałowe martwice guzowatości piszczeli), w którym nie nadążający za wzrostem kości mięsień powoduje odklejanie przyczepów więzadła rzepki pod kolanem (przyczep mięśnia prostego uda). ,To bardzo poważne schorzenie: przeciążenie powoduje bowiem znaczne pogorszenie stanu tego stawu i zawodnik musi przerwać treningi" - mówi M. Olszewska.
Najpoważniejszym powikłaniem tego schorzenia jest jednak rozfragmentowanie jądra kostnienia. Grozi to przewlekłymi dolegliwościami bólowymi po zakończeniu wzrostu kostnego.
Jeszcze kilkanaście lat temu uraz kolana z uszkodzeniem więzadeł był dla sportowca równoznaczny z zakończeniem kariery. Dzisiejsze możliwości operacyjne oraz rehabilitacja umożliwiają szybki powrót do pełnej sprawności fizycznej. Nie należy jednak zapominać, że narząd ruchu sportowca podlega prawom jednakowym dla wszystkich. Dlatego w wielkim błędzie są ci, którzy sądzą, że na skutek takich czy innych metod leczniczych możliwe będzie skrócenie okresu leczenia. Niestety, chęć szybkiego wyleczenia jest tak duża, że często wbrew przestrogom lekarzy, zalecane leczenie i doleczanie jest samowolnie zmieniane i modyfikowane tak, by jak najszybciej można było rozpocząć trening czy stanąć do zawodów.
Przepuklina od podnoszeń
Na stłuczenia, szczególnie u łyżwiarzy-solistów, narażone są także biodra. ,Podstawowym elementem w ich jeździe są skoki. Jeśli ten element się nie uda, zawodnicy upadają i biodra narażone są na bolesne obicia, stłuczenia, krwiaki, otarcia" - wymienia Maria Olszewska.
Większość łyżwiarzy cierpi także z powodu chorego kręgosłupa - charakterystyczne są zwłaszcza wszelkie dyskopatie. ,Kiedy u Sebastiana stwierdzono przepuklinę rdzeniową, rozmawiałam z trenerką innej pary i ona powiedziała do mnie: ,Ty się tym nie przejmuj, co drugi zawodnik to ma" - opowiada Maria Olszewska. Dotyczy to przede wszystkim par sportowych, w których programach sporo jest podnoszeń. Dlatego tak ważna jest właściwa rozgrzewka przed rozpoczęciem treningu.
Łyżwiarstwo figurowe to jedna z najbardziej niebezpiecznych dyscyplin sportowych. Oprócz kontuzji, których można nabawić się w czasie treningu, istnieje także ryzyko wypadku. Gdy dochodzi do upadku podczas podnoszenia partnerki, często zdarzają się nie tylko zranienia łyżwą, ale np. wstrząśnienia mózgu. ,Sylwia miała wstrząs już trzy razy - opowiada trenerka. - Kiedyś podczas rozgrzewki na lodowisku wpadli na inną parę. Nie dość, że Sylwia uderzyła głową o lód, to potem jeszcze o bandę. Wyglądało to strasznie. Skończyło się na szczęście ,tylko" kilkoma dniami w szpitalu".
Brak stabilizacji, życie w ciągłym biegu, treningi przeplatane ,normalnym" życiem, tygodnie poza domem, nieustająco skrajne emocje: od euforii po załamanie, od entuzjazmu po brak wiary sprawiają, że sportowcy wyczynowi są także szczególnie podatni na nerwice sytuacyjne. Przy ostrym lub przewlekłym urazie pojawia się groźba depresji.
Jest mnóstwo sposobów łagodzenia urazów sportowych. Najczęściej wykorzystywany jest do tego lód, którego łyżwiarzom akurat nie brakuje. Dostępne są różnego rodzaju kremy i maści, które przynoszą szybką ulgę w bólu, tak by można było przetrwać do końca treningu czy zawodów. Jednak na końcu tego postępowania musi być diagnoza lekarska.
Sportowcu, lecz się sam
,U Sebastiana już wiadomo, że w przyszłości kwalifikuje się do operacji kręgosłupa. W tym przypadku to jedyna skuteczna metoda, ale i tak trzeba liczyć się z nawrotami. Na razie staramy się likwidować objawy: ból i drętwienie nóg. Bierze leki, ma zalecone specjalne ćwiczenia, a także masaże i naświetlania" - mówi trenerka.
Zawodnicy, którzy są w kadrze narodowej, tego typu zabiegi mają zapewnione w ramach opieki medycznej finansowanej przez resort zdrowia. Kiedyś podobnie traktowani byli wszyscy, którzy trenowali, bez względu na to, czy byli zawodnikami klasy mistrzowskiej, czy juniorami: w razie potrzeby korzystali z pomocy specjalistycznej przychodni sportowej. Dziś każdy musi płacić sam za siebie. Sytuacja materialna związków sportowych jest tak trudna, że nie stać ich nawet na opłacenie przygotowującym się do mistrzostw Europy zawodnikom lodowiska z ogrzewaną halą, gdy ta, w której zazwyczaj ćwiczą, jest w remoncie. Do wszystkich niebezpieczeństw, jakie czyhają na łyżwiarzy figurowych, trzeba więc jeszcze dodać permanentne kłopoty z gardłem i ciągłe przeziębienia.
W odniesieniu do sportu wyczynowego już od dawna nie możemy mówić, że jest zdrowy. Tendencja do maksymalnego skracania drogi do liczącego się sukcesu sportowego, wbrew możliwościom zarówno narządu ruchu, jak i niedojrzałości układu nerwowego, prowadzi do przeciążeń nadrabianych ambicją czy siłą woli.
Przedwczesna emerytura
We współczesnych sportach wyczynowych obowiązuje surowy reżim treningu i odpoczynku, któremu sprostać mogą tylko młodzi ludzie o określonych predyspozycjach psychicznych i fizycznych z jednej strony, z drugiej zaś znajdujący się w idealnym stanie zdrowia. ,Proszę wyobrazić sobie, że kiedyś obciążenia typowe dla zawodowego tenisisty podczas treningu, dziś są obciążeniami typu rekreacyjnego! - zauważa dr P. Kubala i dodaje - Nikt nie prowadził badań, czy sportowcy po ukończeniu kariery różnią się od reszty populacji pod względem stanu zdrowia. Wiadomo, że część z nich pozostaje sportowcami na całe życie - lubi się ruszać i potrafi radzić sobie ze swoim ciałem. Część sportowców po zakończeniu kariery przestaje dbać o siebie, jest mało ruchliwa, nie zwraca uwagi na dietę, z czasem staje się otyła, zapada na typowe, cywilizacyjne choroby".
Najmniej wiemy o tych, którym sport zniszczył zdrowie.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.