Wszyscy stracą

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 25-03-2010, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W ostatnich latach na rynku farmaceutycznym obserwujemy wzmożone starania producentów o uzyskanie bezpośredniego dostępu do pacjentów oraz dążenie do eliminacji konkurencji i zwiększenia rentowności sprzedaży. Systemy dystrybucji bezpośredniej mają dwa główne cele: bezpośrednie dotarcie do pacjenta i wyeliminowanie dystrybucji równoległej. Pełna kontrola nad kanałami sprzedaży to także gwarancja większych zysków. Na wyeliminowaniu konkurencji tracą jednak pacjenci i publiczny płatnik (NFZ).

Przykład wprowadzenia w Polsce systemu dystrybucji bezpośredniej przez jeden z koncernów farmaceutycznych w połowie zeszłego roku pokazuje, że wobec sił rynkowych pozostaje bezradny nawet aparat administracyjny. Decyzja Głównego Inspektora Farmaceutycznego w przedmiocie niezgodności działań prowadzonych przez firmę z polskim prawem zaowocowała, po wielomiesięcznych grach wojennych prawników, modyfikacją systemu dystrybucji w postaci utrzymania dostaw bezpośrednich, tyle że… z terytorium Wielkiej Brytanii, dokąd władza GIF już nie sięga. Tylko czy na pewno skorzystali na tym pacjenci w Polsce?

Jak już zdążyliśmy zaobserwować w Polsce, dla pacjentów dystrybucja bezpośrednia oznacza utrudniony dostęp do leków a dla hurtowni i aptek ograniczoną możliwość realizowania zamówień. Jak się za chwilę przekonamy, koszty systemu zostaną przerzucone na apteki (np. aptekarze w Wielkiej Brytanii stracili na wprowadzeniu dystrybucji bezpośredniej 4 proc. ze swojej marży, ponieważ system ten jest droższy od tradycyjnego zaopatrzenia za pośrednictwem hurtowni) oraz na producentów generycznych, którzy będą musieli wypełnić lukę w przychodach hurtowni, związaną z przestawieniem się z droższych usług dystrybucyjnych na tańsze usługi logistyczne.
Pacjenci stracą także dlatego, że dystrybucja bezpośrednia to jeden z najskuteczniejszych sposobów ograniczania dystrybucji równoległej, jedynego mechanizmu, który wprowadza konkurencję w obszarze markowych produktów leczniczych.

Być może zamiast budować kolejne (jak się okazuje nieskuteczne) bariery administracyjne, należałoby pozwolić zadziałać wolnej konkurencji i ograniczyć koncernom farmaceutycznym możliwości rozwijania dystrybucji bezpośredniej? Europejski Trybunał Sprawiedliwości pozostawia Państwom członkowskim dużą swobodę wprowadzania tego typu regulacji.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Tomasz Dzitko; Prezes Zarządu Delfarma

Puls Medycyny
Inne / Wszyscy stracą
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.