Wrocławscy lekarze stosują terapię tlenkiem azotu

Marcin Murmyło
opublikowano: 13-05-2002, 00:00

Wrocławscy lekarze z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii jako jedyni w Polsce w przypadkach ostrej niewydolności oddechowej u dorosłych stosują leczenie tlenkiem azotu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Metoda leczenia inhalacjami z tlenkiem azotu (NO) znana jest od blisko czternastu lat. Jest szczególnie skuteczna w leczeniu nadciśnienia płucnego u noworodków. Natomiast co do efektu stosowania NO w leczeniu ARDS (Acute Respiratory Distress Syndrome), czyli ostrej niewydolności oddechowej u dorosłych, panują różne zdania. Na świecie metoda ta jest dość szeroko stosowana, natomiast w Polsce wykorzystuje ją w tym celu jedynie Klinika Anestezjologii i Intensywnej Terapii AM we Wrocławiu.
,Pierwszy raz tlenek azotu zastosowaliśmy w 1997 roku u chorego, u którego po operacji wystąpiła ostra niewydolność oddechowa. Po początkowych niepowodzeniach, w kolejnych dniach leczenia efekt był dobry. Od tego czasu metoda ta pomogła nam wyprowadzić z ciężkiego stanu ponad dziesięciu chorych" - mówi dr Piotr Maślanka, asystent w Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Ostatnio ratowano nią 17-letniego Rafała z Kobierzyc.
Podany do mieszaniny gazów oddechowych tlenek azotu dyfunduje do komórek mięśniówki gładkiej prawidłowo wentylowanych obszarów płuc i powoduje tam lokalne rozszerzenie łożyska naczyniowego i obniżenie ciśnienia w krążeniu płucnym. Nie przenika natomiast do regionów niewentylowanych, gdyż jest natychmiast wiązany z hemoglobiną i unieczynniany do azotanów. Ponieważ zwiększanie perfuzji następuje w regionach o zachowanej zdolności wymiany gazowej, poprawia się wysycenie tlenem krwi tętniczej, co pozwala na zastosowanie bardziej oszczędzających tkankę płucną metod wentylacji mechanicznej.
,Tlenek azotu w ostrej niewydolności oddechowej u dorosłych, to nieco awangardowy i kosztochłonny sposób leczenia, ale przynoszący dobre efekty. Pieniądze na stosowanie tlenku azotu mamy z funduszy naukowych. Gdybyśmy opierali się na pieniądzach z kasy chorych, zabrakłoby ich po 3-4 dniach - mówi prof. Andrzej Kübler, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marcin Murmyło

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.