Wrocław: autotransplantacja serca u pacjenta z guzem serca

Roman Skiba (PAP)
opublikowano: 22-11-2019, 14:41
aktualizacja: 03-12-2019, 14:41

Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu wykonali pierwszą na Dolnym Śląsku autotransplantację serca u pacjenta chorego onkologicznie. 30-latkowi z lewego przedsionka wycięto guz wielkości jabłka i serce z powrotem zostało wszczepione.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Szef Centrum Chorób Serca we wrocławskim Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym prof. dr hab. n. med. Piotr Ponikowski poinformował 28 listopada, że 30-letni mężczyzna tydzień wcześniej zjawił się na oddziale SOR z objawami krwioplucia i całkowitej niezdolności do wysiłku. „Nie mógł nawet wejść na półpiętro. Wykonaliśmy u niego rezonans magnetyczny i badanie serca, które pokazało, że w lewym przedsionku serca ma bardzo rzadki guz serca. Następnego dnia był operowany i to jest absolutnie spektakularne zakończenie tej historii. Pacjent przeżył, czuje się dobrze i jutro wyjedzie do domu” - powiedział na konferencji prasowej prof. Ponikowski.

Prof. dr hab. n. med. Piotr Ponikowski
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Piotr Ponikowski

Operację autotransplantacji serca i wycięcia guza wykonał 22 listopada zespół pod kierunkiem dr. Romana Przybylskiego, który od 2003 roku przeprowadził trzy podobne operacje w Polsce, ale za każdym razem zabieg autotransplantacji odbywał się z innych wskazań.

„W tym przypadku u pacjenta stwierdziliśmy bardzo rzadką, ale też i bardzo złośliwą formę guza nowotworowego tzw. mięsaka. Wypełnił on już w całości lewą komorę serca i naciekał na żyły płucne. Praktycznie lewe płuco już u tego pacjenta nie pracowało, stąd brało się jego osłabienie. Groziła mu śmierć z powodu zatrzymania akcji serca nawet w ciągu najbliższej doby” - opisał dr Przybylski.

Podkreślił, że po długiej analizie tego przypadku lekarze zdecydowali, że jedyną szansą może być zabieg autotransplantacji serca i wycięcia mięsaka z lewego przedsionka. Serce w takim zabiegu jest z całości wycinane, bo tylko wówczas – na osobnym stole operacyjnym - kardiochirurg może szybko i sprawnie usunąć guza oraz wszystkie komórki rakowe i zrekonstruować przedsionek z materiału biologicznego. Następnie serce jest z powrotem wszczepiane; pacjent przez kilka godzin jest podłączony do tzw. sztucznego serca.

„Ten guz był wielkości jabłka i wypełniał w całości lewy przedsionek serca, który został zrekonstruowany w całości z materiału biologicznego. Z tego powodu, że był tak duży, była trudność połączenia lewego przedsionka z lewą komorą serca. Poradziliśmy sobie rekonstruując przegrodę z łaty” - wyjaśnił kardiochirurg.

30-letni pacjent czuje się dobrze. Czeka go jeszcze leczenie onkologiczne – chemioterapia. Właśnie z tego powodu, że stwierdzony u niego guz ma charakter onkologiczny, niemożliwe było zastosowanie u tego pacjenta przeszczepu serca od zmarłego dawcy.

Przeprowadzony przez dr. Romana Przybylskiego zabieg autotransplantacji serca jest pierwszą taką operacją na Dolnym Śląsku i piątym zabiegiem w Polsce. Cztery z nich wykonał dr Przybylski, który do niedawna pracował w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie pierwszy taki zabieg wykonał w 2003 r. Jeden z takich zabiegów przeprowadzono w Poznaniu.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Roman Skiba (PAP)

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.