Władysław Perchaluk o reformie szpitalnictwa: Służy wymianie dyrektorów szpitali

Oprac. Emilia Grzela
opublikowano: 11-06-2021, 10:01

“Nie zgadzam się z diagnozą resortu, którego eksperci wskazują na nadmierne rozproszenie struktury właścicielskiej i tzw. wielowładztwo (jako przyczynę trudnej sytuacji placówek - red). W najtrudniejszym momencie, czyli podczas kolejnych fal zakażeń SARS-CoV-2 i zachorowań na COVID-19, poszczególne placówki potrafiły znakomicie ze sobą współpracować, a kadra zarządzająca się sprawdziła” - mówi Pulsowi Medycyny Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego poproszony o komentarz dot. reformy szpitalnictwa.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W mojej ocenie w zaprezentowanych dotychczas założeniach reformy szpitalnictwa największe kontrowersje wzbudza planowana klasyfikacja szpitali na cztery kategorie w oparciu o wskaźniki finansowe, w tym między innymi stan zobowiązań. Nie dostaliśmy bowiem do tej pory informacji w jaki sposób będzie określana ich struktura: czy, przykładowo, zostanie w tym procesie uwzględniony fakt, że placówka ma podpisane porozumienie z wierzycielami. Tymczasem ostatnie lata, szczególnie okres pandemii COVID-19, to czas, gdy lawinowo zaczęły wzrastać zobowiązania szpitali. Są oczywiście w Polsce placówki, które się bilansują lub uzyskują wynik dodatni, ale jest ich naprawdę niewiele.

Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego
Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego

PRZECZYTAJ TAKŻE: Reforma szpitalnictwa – Ministerstwo Zdrowia przedstawiło założenia koncepcji

Zdaniem ekspertów z ministerialnego zespołu jedną z przyczyn trudnej sytuacji finansowej szpitali jest słaba jakość zarządzania. Ta diagnoza ma być przyczynkiem do wymiany kadry zarządzającej, czemu moim zdaniem ma służyć planowana certyfikacja menadżerów. Co więcej, kryteria jakie będzie musiał spełnić certyfikowany przez ARS dyrektor szpitala są dość enigmatyczne. Warto dodać, że masowe zadłużanie się szpitali nie jest konsekwencją braku gospodarności kadry zarządzającej, ale skutkiem niskich wycen ustalanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia po rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jako prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego wielokrotnie i przy różnych okazjach wskazywałem, że proponowany przez publicznego płatnika poziom wyceny świadczeń ma się nijak do realnych kosztów ponoszonych przez szpitale. Na sytuacji finansowej podmiotów negatywnie odbił się także wzrost wynagrodzeń kadry medycznej.

Co mogłoby więc służyć za dobre narzędzie kategoryzacji szpitali, jeśli nie wskaźniki związane wyłącznie ze stanem zobowiązań? W mojej ocenie mogłyby to być prawidłowo opracowane mapy potrzeb zdrowotnych, które zresztą pierwotnie miały stanowić narzędzie kreowania racjonalnej polityki zdrowotnej i optymalizacji bazy szpitalnej. Jako dyrektorzy zdajemy sobie przecież sprawę, że w wielu miejscach Polski funkcjonują oddziały będące na skraju kosztowej wydolności lub wręcz nierentowne. Nie zgadzam się jednak z diagnozą resortu, którego eksperci wskazują na nadmierne rozproszenie struktury właścicielskiej i tzw. wielowładztwo jako przyczynę tego zjawiska. W najtrudniejszym momencie, czyli podczas kolejnych fal zakażeń SARS-CoV-2 i zachorowań na COVID-19, poszczególne placówki potrafiły znakomicie ze sobą współpracować, a kadra zarządzająca się sprawdziła – i to zanim kontrolę nad działaniami przeciwepidemicznymi przejął w danym regionie wojewoda. Niestety, ustawa o mapach potrzeb zdrowotnych została w ostatnim czasie odrzucona przez posłów i senatorów, w tym tych z rządzącego ugrupowania.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Mapy potrzeb zdrowotnych przepadły w Sejmie

Ministerstwo Zdrowia unika określania planowanych zmian mianem centralizacji, choć trudno je nazwać inaczej. Wprawdzie bezpośredni nadzór nad szpitalami przejmie nie minister zdrowia, NFZ czy wojewodowie, a Agencja Rozwoju Szpitali, ale różnica jest w gruncie rzeczy niewielka. ARS będzie przecież instytucją kategoryzującą podmioty według niejasnych kryteriów oraz opracowującą i wdrażającą plany restrukturyzacji, w tym wprowadzającą swoich przedstawicieli do podmiotów zaliczonych do kategorii D. Wiele oczywiście będzie zależało od tego, kto zostanie powołany do ARS. Liczę, że nie będą to wyłącznie eksperci wskazani przez resort, ale pochodzący z niezależnych gremiów.

Wszyscy zgadzamy się co do tego, że zmiana w polskim szpitalnictwie jest konieczna , ale moim zdaniem przewidziano za krótki czas na jej realizację. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, a te poznamy dopiero wtedy, gdy MZ zaprezentuje ustawę i stosowne rozporządzenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezes ZPP Andrzej Płonka o zmianach w szpitalnictwie: Koncepcja MZ to pseudoreforma

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.