„Wirtualna” koronarografia kontra złoty standard

Prof. UJ, dr hab. Dariusz Dudek, Instytut Kardiologii UJ CM, prezydent elekt Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych przy Polskim Towarzystwie Kardiologicznym
opublikowano: 06-04-2011, 00:00

Prof. UJ, dr hab. Dariusz Dudek, Instytut Kardiologii UJ CM, prezydent elekt Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych przy Polskim Towarzystwie Kardiologicznym:

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
„Złotym” standardem w diagnostyce choroby niedokrwiennej serca jest tradycyjna koronarografia, wykonywana z wkłucia do tętnicy. Wykorzystuje się do tego badania aparat angiograficzny. Od kilku lat wykonuje się także koronarografię nieinwazyjną, zwaną czasem przez niektórych „wirtualną”, czyli badanie koronarograficzne z wykorzystaniem tomografu komputerowego. Koronarografia TK jest metodą alternatywną, ale jej wartość diagnostyczną potwierdzono wyłącznie w trzech przypadkach: dla wykluczenia choroby wieńcowej (a nie jej potwierdzenia), dla oceny drożności bypassów u chorych po operacji kardiochirurgicznej oraz w przypadku anomalii tętnic wieńcowych, czyli ich nietypowych odejść. Czułość tej metody jest na razie mocno ograniczona. Wykluczenie choroby niedokrwiennej serca w koronarografii wykonanej w badaniu tomograficznych nie jest częste. Jeśli koronarografia nieinwazyjna jednoznacznie stwierdzi, że nie ma żadnych zmian w naczyniach, to tak jest. Ale u pacjentów, którzy już decydują się na takie badanie, to rzadki wynik.

W praktyce obserwujemy, iż coraz więcej chorych ma wykonywaną koronarografię nieinwazyjną w celu potwierdzenia choroby wieńcowej, co nie jest wskazaniem popartym badaniami naukowymi. Zwykle wynik koronarografii TK sugeruje, że są bliżej nieokreślone zmiany, zwężenia w tętnicach, „jakieś” zwapnienia, blaszki miażdżycowe. Badanie nie prowadzi do jednoznacznej diagnozy, więc w jego opisie sugeruje się pacjentowi wykonanie tej „właściwej”, standardowej koronarografii. Z kolei przy bardzo niejednoznacznym wyniku tego pierwszego badania, drugie, tradycyjne często pokazuje, że zwężenia naczyń nie są duże i wystarczy leczenie farmakologiczne. W związku z tym, wielu chorych niepotrzebnie jest poddawanych badaniu koronarograficznemu dwa razy. Choć koronarografia TK jest teoretycznie nieinwazyjna, wymaga podania środków kontrastowych, co już nie jest obojętne dla organizmu. Osobiście jestem przeciwny niepotrzebnemu wykonywaniu badań, które w gruncie rzeczy nie wnoszą nic istotnego do diagnostyki.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Prof. UJ, dr hab. Dariusz Dudek, Instytut Kardiologii UJ CM, prezydent elekt Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych przy Polskim Towarzystwie Kardiologicznym

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.