Więzienie dla lekarzy? Kara to nie zemsta [FELIETON Marka Stankiewicza]

Marek Stankiewicz, stankiewicz@hipokrates.org
opublikowano: 21-06-2019, 11:40

Nowelizacja Kodeksu karnego (art. 155) zakłada, że za nieumyślne spowodowanie śmierci lekarze mają być karani bezwzględnym pozbawieniem wolności bez możliwości warunkowego jej zawieszenia. Ministerstwo Sprawiedliwości uspokaja, że będzie możliwość orzekania wobec lekarzy kary z warunkowym zawieszeniem oraz możliwość zamiany kary więzienia na karę grzywny lub ograniczenia wolności. "Mam wrażenie, że intencje ministerstwa nie są klarowne, a wypowiedzi o ewentualnej zmianie prawa to tylko mydlenie oczu i chęć zyskania na czasie" - pisze w felietonie Marek Stankiewicz.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W wymiarze sprawiedliwości kara jest środkiem przymusu stosowanym przez organy państwowe wobec sprawcy przestępstwa lub wykroczenia. W naszej cywilizacji celem karania jest prewencja. Na karze pojmowanej w formie zemsty bazuje Kodeks Hammurabiego: „oko za oko, ząb za ząb”, ale tylko wobec równych sobie. Wola zemsty dąży do osiągnięcia radości z tego, że człowiek, który skrzywdził, też zostanie skrzywdzony. Mszcząc się, działamy często po omacku.

Marek Stankiewicz
Zobacz więcej

Marek Stankiewicz

Współczesnym celem kary jest trzymanie w ryzach jednostek, które nie podporządkowują się samodzielnie i naturalnie obowiązującym normom, których podstawą jest etyka i moralność. Karanie lekarzy ma już w Polsce swoją legendę.

W przysłowiowych ryzach starali się medyków utrzymać zaborcy, najeźdźcy, okupanci oraz polityczni tyrani i wojskowi uzurpatorzy. Lekarze nigdy nie byli ich pupilami ani zbiorowymi admiratorami. Kodeks karny i opinia publiczna wisiały zawsze nad nimi niczym miecz Damoklesa. Przykładna kara w demokracji miała po cichu maskować zemstę i zaspokojenie roztargnionych sumień.

Ostatnio przy okazji zmiany przepisów o zwalczaniu pedofilii parlament zmienił brzmienie art. 155 w zakresie obejmowania nim lekarzy. Za nieumyślne spowodowanie śmierci lekarze mają być karani bezwzględnym pozbawieniem wolności bez możliwości warunkowego jej zawieszenia. Przez środowisko lekarskie przebiegł dreszcz trwogi z powodu zwiększenia zagrożenia karnego, które wynosić będzie od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności (obecnie kara za ten czyn wynosi od 3 miesięcy do 5 lat).

Czyżby rozpędzona lokomotywa legislacyjna wypadła nagle z torów? Dlatego że lekko zdrzemnął się maszynista czy może ciągle jeszcze przygryza on sobie wargi po stracie bliskiej osoby, do czego, jego zdaniem, przyczynili się lekarze?

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł przekonuje, że celem projektodawcy nie było zwiększanie represji karnej wobec lekarzy, a negatywne konsekwencje nowelizacji kodeksu karnego nie były zamierzone. Jego zdaniem, przyczyną zwiększenia zagrożenia karnego dla przestępstwa z art. 155 k.k. były liczne przypadki wysoce nagannych przestępstw pospolitych, zbliżonych w warstwie sprawczej do zabójstwa, skutkujących śmiercią, za które sąd nie mógł wymierzyć adekwatnie surowej kary. Opierając się na analizie orzeczeń sądowych Ministerstwo Sprawiedliwości wyjaśnia, że kary orzekane wobec lekarzy na podstawie wspomnianego artykułu nie zbliżały się do górnej granicy zagrożenia. Ale przecież gołym okiem widać, że gangsterzy i lekarze wylądowali właśnie w jednym kotle.

Prof. Andrzej Szczeklik mawiał, że zły lekarz jest gorszy niż brak lekarza. Zawód lekarza to misja i profesja dla ludzi odważnych i rozważnych oraz mądrych i pokornych. Tu nie ma miejsca na asekurację i stronienia od ryzyka w chwilach dramatycznych dla chorego lub rannego człowieka. Podobno saper myli się tylko raz. Gdyby chirurg czy położnik mógł w swojej karierze tylko raz podjąć nietrafną decyzję, to zapewne dzisiaj nie miałby kto nas leczyć czy przynieść na świat. Niestety, ta nowelizacja zachęca do postaw asekuracyjnych i zasłaniania się argumentami pozaetycznymi, a więc ochrony własnych czterech liter. A to z misją nie ma już nic wspólnego.

Wiceminister sprawiedliwości awizuje, że zanim omawiana nowelizacja wejdzie w życie, zostanie zainicjowana kolejna zmiana tego przepisu. Pozostawi ona możliwość orzekania wobec lekarzy kary z warunkowym zawieszeniem jej stosowania oraz możliwość zamiany kary pozbawienia wolności na karę grzywny lub ograniczenia wolności. Ale stworzenie dla lekarzy i innych zawodów medycznych szczególnej regulacji prawnej, określającej odrębnie wymiar kary za nieumyślne spowodowanie śmierci nie znajduje się na razie w planach Dobrej Zmiany.

Mam wrażenie, że intencje ministerstwa nie są klarowne, a wypowiedzi o ewentualnej zmianie prawa to tylko mydlenie oczu i chęć zyskania na czasie, tak by protest lekarski osłabł przed sezonem urlopowym, a wszystko zostało po staremu. Ochrona zdrowia potrzebuje prawdziwej wieloletniej strategii, która nie tylko uchyli tę nieszczęsną nowelizację Kodeksu karnego w stosunku do lekarzy, ale wymusi depenalizację niepożądanych zdarzeń medycznych, ze śmiercią włącznie.

Tak, by wreszcie można było wprowadzić w życie system, w którym lekarz lub inny pracownik medyczny mógł bezpiecznie zgłaszać takie zdarzenie, bez obawy ukarania. W efekcie wszyscy by na tym zyskali, a szczególnie pacjenci. Takie systemy z powodzeniem działają w polskich zakładach produkcyjnych. Pracownik zgłaszając wypadek w pracy lub wskazując miejsca i procedury potencjalnie narażone na wypadki nie tylko nie jest karany, ale często nagradzany. I dzięki tym procedurom jest coraz bezpieczniej. Być może teraz właśnie nadszedł czas, by elementy takiej filozofii zarządzania wprowadzić do ochrony zdrowia.

Lekarz to jeden z najstarszych zawodów zaufania publicznego. Trybunał Konstytucyjny w 2007 roku podkreślił, że „wykonywanie zawodu zaufania publicznego określane jest dodatkowo normami etyki zawodowej, szczególną treścią ślubowania, tradycją korporacji zawodowej czy szczególnym charakterem wykształcenia wyższego i uzyskanej specjalizacji”. Przedstawiciele takiego zawodu zasługują na depenalizację, czyli rezygnację z karalności określonego typu czynu, uznawanego dotychczas za przestępstwo lub wykroczenie, a tym samym i kary za popełniony czyn, który nie jest już traktowany jako przestępstwo lub wykroczenie, lub przekształceniu przestępstwa w wykroczenie. Czas pokaże, czy zemsta nie zastąpi prewencji.

A jeśli już, to mścijmy się! Ale z sensem, celowo, na zimno, z uzasadnieniem, w sposób zorganizowany, zaplanowany, przewidywalny, a nie chaotycznie i na oślep. Mścijmy się cywilizacyjnie, a nie państwowo!

PRZECZYTAJ TAKŻE: Protesty środowiska lekarskiego odniosły skutek, będzie poprawka art. 155 Kodeksu karnego

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marek Stankiewicz, stankiewicz@hipokrates.org

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.