Większa możliwość personalizacji leczenia SM

Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 21-06-2019, 11:51

Stosowanie doustnej kladrybiny stanowi istotny postęp w leczeniu chorych na rzutowo-remisyjną postać stwardnienia rozsianego (Relapsing Remitting Multiple Sclerosis, RRMS) o dużej aktywności.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Jest to jedyna zarejestrowana doustna, selektywna terapia rekonstytucyjna układu immunologicznego — mówi prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. — Mechanizm działania kladrybiny nadal jest intensywnie badany, ale wykazano już, że dzięki wpływowi na limfocyty B i T lek przerywa kaskadę zdarzeń immunologicznych, typowych dla stwardnienia rozsianego”.

Prof. Konrad Rejdak: Czekamy na wprowadzenie leku do programu lekowego, ponieważ dopiero ten krok otworzy pełne możliwości terapii dla polskich pacjentów.
Zobacz więcej

Prof. Konrad Rejdak: Czekamy na wprowadzenie leku do programu lekowego, ponieważ dopiero ten krok otworzy pełne możliwości terapii dla polskich pacjentów. TP

Skuteczność i bezpieczeństwo kladrybiny zostały potwierdzone

Kladrybina jest preparatem znanym od ponad 20 lat, który wykazał skuteczność w terapii SM. Obecnie zarejestrowana postać doustna, stosowana w 2 krótkich cyklach w ciągu dwóch lat, umożliwia stabilizację choroby, trwającą co najmniej cztery lata. Molekuła penetruje barierę krew-mózg i charakteryzuje się wysokim wskaźnikiem NEDA-3 (brak oznak aktywności choroby): po dwóch latach terapii osiągnęło go 47 proc. pacjentów i u większości z nich utrzymuje się on w dalszym okresie obserwacji. „Obciążenie, związane z przyjmowaniem leku i monitorowaniem terapii, jest minimalne w stosunku do efektów leczenia” — stwierdza ekspert.

Co więcej, kladrybina podawana doustnie ma dobrze przebadany profil bezpieczeństwa na podstawie materiałów obejmujących ponad 13 lat obserwacji. „Długa droga związana z wprowadzeniem cząsteczki na rynek pozwoliła zgromadzić bardzo dużo danych, dotyczących jej bezpieczeństwa. Jest to obecnie jeden z najlepiej przebadanych leków na rynku preparatów stosowanych w terapii stwardnienia rozsianego” — ocenia prof. Rejdak.

Istotny jest też fakt, że odstawienie leku nie powoduje efektu „rebound”, czyli odbicia, który jest dużym problemem w przypadku niektórych cząsteczek. Po kladrybinie rekonstytucja układu immunologicznego następuje w sposób zbalansowany — nie ma nagłego przerwania działania substancji czynnej. Jak podkreśla specjalista, to pacjenci powinni współdecydować, który lek odpowiada ich aktywności życiowej i innym potrzebom, ponieważ warunkuje to skuteczność terapii. „Kladrybina w tabletkach daje duże możliwości personalizacji leczenia pacjentów z rzutową postacią SM” — dodaje prof. Rejdak.

Wskazania rejestracyjne kladrybiny nie tylko dla RRMS

25 sierpnia 2017 roku kladrybina została zarejestrowana w Unii Europejskiej, natomiast Agencja Żywności i Leków (FDA) dopuściła ją do obrotu w USA 29 marca 2019 roku, ze wskazaniem nie tylko dla postaci rzutowej, ale również aktywnej wtórnie postępującej postaci SM. W ubiegłym roku molekuła uzyskała pozytywną rekomendację prezesa AOTMiT „w leczeniu postaci rzutowej stwardnienia rozsianego po niepowodzeniu terapii lekami pierwszego rzutu lub szybko rozwijającej się, ciężkiej postaci stwardnienia rozsianego”. „Czekamy na wprowadzenie leku do programu lekowego, ponieważ dopiero ten krok otworzy pełne możliwości terapii dla polskich pacjentów” — zaznacza prof. Konrad Rejdak.

Według wskazań rejestracyjnych, lek jest przeznaczony dla dorosłych pacjentów z postacią rzutową SM o dużej aktywności, potwierdzonej objawami klinicznymi lub wynikami diagnostyki obrazowej. „Do terapii kladrybiną kwalifikują się pacjenci z jednym rzutem choroby w poprzednim roku, u których wystąpiła jedna lub więcej zmiana w sekwencji T1 Gd+ bądź dziewięć lub więcej zmian w sekwencji T2 podczas leczenia innymi lekami modyfikującymi przebieg choroby (disease-modifying drugs, DMD), a także pacjenci z dwoma lub więcej rzutami choroby w poprzednim roku podczas leczenia DMD lub bez leczenia” — podsumowuje ekspert.

Artykuł powstał dzięki wsparciu firmy MERCK.  

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Katarzyna Matusewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.