Więcej zgonów na SOR-ach, bo karetki przywożą zwłoki? „Takie praktyki nie są mi znane, to przestępstwo”

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 13-10-2021, 08:00

Jeżeli wiceminister zdrowia uważa, że zespoły ratownictwa medycznego przewożą do szpitali zwłoki, co wykazywane jest na SOR-ach, to takie praktyki nie są mi znane, to przestępstwo - mówi dr Jacek Górny, lekarz medycyny ratunkowej z 20-letnim stażem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W 2020 r. na SOR-ach zmarło 15 213 osób - podał wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.
Fot. iStock

W roku 2020 w szpitalnych oddziałach ratunkowych w całym kraju zmarło prawie dwa razy więcej osób niż w roku 2019 i niemal trzy razy więcej niż sześć lat temu. Ministerstwo Zdrowia podało takie dane na wniosek senatora Krzysztofa Brejzy (Platforma Obywatelska), który zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o dane dotyczące liczby zgonów na SOR-ach w latach 2015-2020.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, który odpowiedział senatorowi w imieniu ministra, podał, że w 2015 r. na 221 SOR-ach w kraju zmarło 6007 osób. Rok później ta liczba wzrosła do 6585 i dalej rosła. W 2017 r. było to 7887 zgonów, w 2018 - 8712, a w 2019 - 9767. W 2020 r., pierwszym roku pandemii, na SOR-ach zmarło 15 213 osób. Wzrost jest więc ogromny. Czy od roku 2015 wzrosła liczba oddziałów ratunkowych? Tak, ale nieznacznie - z 221 do 237.

Zgony na SOR-ach: Kraska tłumaczy, skąd ten lawinowy wzrost

Wiceminister Kraska tak wysoki wzrost liczby zgonów na SOR-ach kładzie na karb pandemii koronawirusa. „Podkreślić należy, że wzrost zgonów na SOR-ach w 2020 r. spowodowany był pandemią COVID-19. Zgodnie z danymi Narodowego Funduszu Zdrowia na 176 SOR-ach w 2020 r. odnotowano łącznie 4886 zgonów, których przyczyną główną lub współistniejącą była choroba COVID-19. W pierwszym półroczu tego roku, kiedy odnotowano największą liczbę zakażeń, na 171 SOR-ach odnotowano 7316 śmierci spowodowanych COVID-19” - dowiadujemy się z odpowiedzi na zapytanie Brejzy.

Resort nie podał łącznej liczby zgonów spowodowanych innymi przyczynami.

„Zwiększonej liczby zgonów stwierdzanych na SOR-ach należy upatrywać - oprócz samej pandemii - również w zwiększającej się liczbie podstawowych zespołów ratownictwa medycznego i malejącej liczbie zespołów specjalistycznych, z lekarzem w składzie. Zespół podstawowy nie ma uprawnień do stwierdzania zgonu i nawet jeśli doszło do niego na pokładzie ambulansu, osoba może być formalnie uznana za zmarłą poprzez wystawienie karty zgonu dopiero przez lekarza SOR albo izby przyjęć” - napisał ponadto wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Z danych GUS wynika, że w 2020 roku zespoły ratownictwa medycznego udzieliły świadczeń zdrowotnych w miejscu zdarzenia dla prawie 2,8 mln osób. W izbach przyjęć lub SOR-ach z doraźnej pomocy medycznej w trybie ambulatoryjnym skorzystało przeszło 3,2 mln pacjentów. Rok wcześniej było ich 4,6 mln. W 2020 roku w SOR-ach w trybie stacjonarnym leczono blisko 1,4 mln osób.

“Przewiezienie na SOR pacjenta z zatrzymanym krążeniem bez podejmowania resuscytacji to przestępstwo”

- Zgadzam się, ratownicy medyczni nie są uprawnieni do wypisywania aktu zgonów. Dlatego w przypadku stwierdzenia braku krążenia u pacjenta mają obowiązek podjąć resuscytację. Nie znam przypadku, by ktoś przewoził pacjenta po zatrzymaniu krążenia do oddziału ratunkowego bez prowadzonych czynności resuscytacyjnych - wyjaśnia portalowi pulsmedycyny.pl dr Jacek Górny, prezes Porozumienia Lekarzy Medycyny Ratunkowej i lekarz medycyny ratunkowej z 20-letnim doświadczeniem, pracujący obecnie w SOR Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego w Poznaniu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ratownik medyczny i "Pan Pielęgniarka": ten system miażdży pasjonatów

Tłumaczy, że pacjent w trakcie reanimacji jest pacjentem uznawanym za osobę żyjącą, mimo że życie to jest podtrzymywanie sztucznie. - Jedynie dekapitacja czy przepołowienie którejś z głównych płaszczyzn ciała, czyli obrażenia, które w oczywisty sposób uniemożliwiają przeżycie, są przyczynkiem do tego, aby nie podejmować czynności resuscytacyjnych. Może to też być zesztywnienie pośmiertne, plamy opadowe czy po prostu cechy rozkładu zwłok. Ciało wówczas czeka na miejscu zdarzenia na lekarza, który ten zgon stwierdzi i ciało osoby zmarłej jest przewożone od razu do kostnicy, a nie na SOR - zaznacza.

- Podkreślam - przewiezienie pacjenta na SOR z zatrzymanym krążeniem bez podejmowania czynności resuscytacyjnych to błąd w sztuce, przestępstwo nieudzielenia pomocy. Gdyby takie zdarzenie miało miejsce podczas mojej pracy, natychmiast zgłosiłbym to do prokuratury - stanowczo stwierdza dr Górny.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Lekarz podkreśla, że jeżeli nawet personel podstawowego zespołu ratownictwa medycznego dostrzega niepomyślne rokowanie prowadzonej resuscytacji, to albo zawozi pacjenta w trakcie resuscytacji na SOR (podkreśla - w jej trakcie), albo wzywany jest specjalistyczny ZRM - z lekarzem, który przejmuje czynności resuscytacyjne od zespołu podstawowego i w razie zaistnienia wskazań kończy je, rozpoznając zgon.

Przewożenie karetkami zwłok do szpitali? „Takie praktyki nie są mi znane”

Dr Górny zapytany, skąd w takim razie tak nagły wzrost zgonów na SOR-ach, twierdzi, że nie wie.

- Jeżeli wiceminister Kraska miał na myśli to, że jedną z przyczyn jest przewożenie przez zespoły ratownictwa medycznego zwłok do szpitali, co wykazywane jest na SOR-ach, to takie praktyki nie są mi znane. Być może chodziło panu wiceministrowi o to, że nastąpił wzrost ilości pacjentów przywożonych na SOR-y w trakcie reanimacji. Nie są mi jednak dostępne jednoznaczne dane, które by na to wskazywały - mówi.

Lekarz podkreśla raz jeszcze, że zespół podstawowy nie ma uprawnień do stwierdzania zgonu i nawet jeśli doszło do niego na pokładzie ambulansu, osoba może być formalnie uznana za zmarłą poprzez wystawienie karty zgonu dopiero przez lekarza. - Ale nie lekarza SOR czy izby przyjęć, to jakaś bzdura - zaznacza.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ratownik: "pracuj 400, 500 godzin w miesiącu, a potem się ocknij na zgliszczach swojego życia"

Dodaje, że lekarz SOR i izby przyjęć nie ma w obowiązkach wystawiania aktu zgonu u osób, które nie są pacjentami szpitala.

- Osoba uznana za zmarłą, u której nie są prowadzone czynności resuscytacyjne, nie może zostać przyjęta w stan pacjentów szpitala. Szpital przyjmuje osoby żywe, w tym w trakcie resuscytacji. Podkreślam - jeżeli ratownicy nie wykonują resuscytacji - czyli odstępują od medycznych czynności ratunkowych, nie mają prawa zawieźć ciała na SOR. Z chwilą odstąpienia od medycznych czynności ratunkowych ciało pacjenta pozostawione jest na miejscu zdarzenia celem wypisania aktu zgonu przez lekarza, który leczył pacjenta w ciągu ostatnich 30 dni lub lekarza wyznaczonego przez gminę właściwą dla miejsca zdarzenia. Jeżeli ratownicy mają podejrzenie ewentualnego udziału osób trzecich bądź nie mogą go wykluczyć, wzywają na miejsce policję - podsumowuje.

- Co do liczby zgonów po pandemii - myślę, że jest ona bardzo podobna jak przed nią. Przynajmniej na SOR, w którym pracuję, nie zauważyłem większej liczby zgonów - kończy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie tylko wynagrodzenia. Ratownicy medyczni chcą m.in. ustawy i konsultanta krajowego

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.