Wiceminister o obszarach refundacji na jesień. W planach m.in. cukrzyca, SM

Rozmawiała: Marzena Sygut
opublikowano: 27-06-2022, 08:57

Migreny nigdy nie było w programie lekowym. W trakcie negocjacji eksperci przyznawali, że najważniejsze jest, żeby był dostępny co najmniej jeden lek. A mamy dwa i toksynę botulinową - podsumowuje zmiany na liście refundacyjnej wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Wiceszef resortu zdradza też plany refundacyjne na jesień.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, odpowiedzialny za refundację lekową, mówi: na pewno pochylimy się nad cukrzycą i poszerzeniem grupy chorych, którzy będą mogli skorzystać z flozyn i leków GLP-1.
Fot. Tomasz Pikula
  • Nigdy nie było programu lekowego w migrenie, jego utworzenie to długo wyczekiwana zmiana
  • W pierwszej linii leczenia pacjenci skorzystają z toksyny botulinowej, w drugiej - będą mogli otrzymać jedno z dwóch przeciwciał monoklonalnych
  • W procesie refundacyjnym brały udział trzy przeciwciała. Z jednym producentem resort nie doszedł do porozumienia
  • MZ, zgodnie z oczekiwaniami, rozważa przesunięcie części leków biologicznych w łuszczycy do refundacji aptecznej, najchętniej z odpłatnością 30 proc.
  • Wiceminister Miłkowski zdradza też plany refundacyjne na jesień

Puls Farmacji: Nowością na lipcowej liście refundacyjnej jest pierwszy program lekowy do leczenia migreny przewlekłej. Jak pan go ocenia?

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski: Program lekowy w migrenie przewlekłej był dosyć długo wyczekiwany przez pacjentów. Warto wspomnieć, że migreny nigdy nie było w programie lekowym. Do leczenia tej choroby dostępne były niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), które były przepisywane w wielu wypadkach poza wskazaniami rejestracyjnymi, zgodnie jednak z wytycznymi towarzystw naukowych.

Toksyna botulinowa i dwa przeciwciała monoklonalne w programie

To jest program lekowy B.133 dotyczący profilaktycznego leczenia chorych na migrenę przewlekłą. Do programu kwalifikowani są pacjenci po dwóch terapiach lekowych dostępnych w aptece bez refundacji. Te leki są stosunkowo tanie, ich koszt wynosi kilkadziesiąt złotych za jeden cykl terapii. Pacjenci z bardzo uciążliwą migreną korzystali z tych rozwiązań. Teraz, dzięki programowi, jeśli leczenie to okazuje się nieskuteczne, mogą skorzystać z dwóch kolejnych linii leczenia.

Pierwsza z nich to leczenie za pomocą toksyny botulinowej. Czas terapii w programie wynosi 12 miesięcy. Pacjent otrzymuje leczenie, a następnie podlega kontroli przez kolejne 12 miesięcy. Jeśli terapia nie działa albo też następuje nawrót choroby, wówczas jest szansa na skorzystanie z drugiej linii leczenia za pomocą jednego z dwóch zrefundowanych przeciwciał monoklonalnych: erenumabu lub fremanezumabu. Jest też możliwość ponownego zastosowania toksyny botulinowej u chorych, u których udało się skutecznie zatrzymać ból migrenowy, jednak w ciągu roku choroba powróciła. Takie same zasady dotyczą zastosowania refundowanych przeciwciał anty-CGRP.

Do refundacji pretendowało też trzecie przeciwciało monoklonalne, jednak w tym przypadku nie udało się dojść do uzgodnień. Firma przekazała, że być może uda się wrócić do negocjacji, gdy program zacznie działać i centrala zobaczy na liście produkty konkurencji. Jesteśmy jednak zadowoleni z tego, co mogliśmy uzyskać. Rozmawialiśmy na ten temat z ekspertami, którzy podkreślali, że im więcej leków, tym lepiej, jednak jak sami przyznali, najważniejsze jest to, żeby był dostępny co najmniej jeden lek. A mamy dwa.

Ścieżka dostępu dla pacjentów, którzy leczą się prywatnie

W trakcie czerwcowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Neurologicznych prof. Jarosław Sławek pytał o dalsze losy pacjentów, którzy byli w programach lekowych leczenia migreny sponsorowanych przez firmy. Chciał wiedzieć, czy ci chorzy też będą musieli przechodzić przez taką ścieżkę dostępu do przeciwciał monoklonalnych, jak inni.

Jeżeli chorzy przeszli już tę ścieżkę, korzystając z innych źródeł finansowych, to będą mogli rozpocząć leczenie przeciwciałem monoklonalnym w programie lekowym - pod warunkiem, że spełniali wszystkie kryteria kwalifikacji. Takie zapisy nie są czymś szczególnym, ponieważ są standardowo dodawane do każdego programu lekowego. Dziś dokładnie nie wiemy, ilu jest takich pacjentów, ponieważ nie znamy statystyk sprzedaży tych leków przez firmy. Tworząc program, wydawało nam się, że pierwsi pacjenci skorzystają z terapii monoklonalnej dopiero po pół roku od rozpoczęcia leczenia. Teraz widzimy, że może to być wcześniej w związku z tym prywatnym leczeniem.

Nie zapominajmy jednak, że program lekowy dla chorych na migrenę przewlekłą jest zupełnie nowym programem, dlatego nie rozpocznie się 1 lipca. Obecnie zajmie się nim NFZ, który będzie musiał zakontraktować ośrodki leczące w tym programie. Planujemy, że nie będzie ich zbyt dużo, po dwa ośrodki specjalistyczne na województwo. Zależy nam na tym, aby były to ośrodki, które mają istotne doświadczenie w podawaniu toksyny botulinowej w tym zakresie, jak również w leczeniu migreny. Nie chcemy wprowadzać ośrodków, które są nowe czy do tej pory nie stosowały tego leczenia.

Leki biologiczne w aptece? Jest taki kierunek

Na jednej z konferencji prasowej wspominał pan, że istnieje szansa na przeniesienie puli leków biologicznych do refundacji aptecznej w leczeniu łuszczycy. Czy potwierdza pan ten kierunek? Jeśli tak, to czy dotyczyć to będzie jedynie łuszczycy, czy również innych wskazań?

W tej kwestii nie mamy jeszcze decyzji. Potwierdzam jednak, że jest oczekiwanie dużej grupy interesariuszy przeniesienia części leków do trybu aptecznego. Jeśli podejmiemy takie decyzje, to zastanawiamy się głównie nad umiarkowaną postacią łuszczycy. Rozważamy to wskazanie refundacyjne całkowicie przenieść z finansowania w programie lekowym do trybu aptecznego. Dla pacjentów z umiarkowaną postacią łuszczycy, którzy teraz leczą się za darmo w programach lekowych, oznaczałoby to płatne leczenie w aptece.

Oczywiście wiąże się to dla nich ze zdecydowanie lepszym dostępem, ale odpłatnym. Najchętniej widzielibyśmy tutaj odpłatność w trybie 30 proc., uważamy bowiem, że w trybie ryczałtowym nie ma to sensu, ponieważ przy takim podejściu leczenie drugoliniowe byłoby zdecydowanie tańsze od pierwszoliniowego. A tak nie powinno być. Zależy nam na tym, aby pacjenci nie przedkładali zastosowania leków biologicznych nad leki działające miejscowo, a jednocześnie posiadające o wiele mniej działań niepożądanych.

Jesień w refundacji to czas dla cukrzycy, SM i białaczki

Wielokrotnie podkreślał pan, że ten rok to czas intensywnych prac refundacyjnych. Podobne tempo pracy ma obowiązywać jeszcze jesienią tego roku. Jakie konkretne plany refundacyjne ma Ministerstwo Zdrowia?

Na pewno pochylimy się nad wspomnianą już przeze mnie cukrzycą i poszerzeniem grupy chorych, którzy będą mogli skorzystać z flozyn i leków GLP-1. Mocno jesteśmy w ten proces zaangażowani. Spróbujemy też zająć się kwestią zwiększenia nowej puli terapeutycznej w ostrej białaczce szpikowej. Jesteśmy też po rozmowach z neurologami w kwestii zmian w programie lekowym w SM. Tutaj jeszcze nie rozpoczęliśmy ostatecznych negocjacji z firmami, ale będziemy chcieli do tego usiąść.

Największa jednak praca będzie nas czekała nad lepszym skatalogowaniem wyrobów medycznych, konkretnie opatrunków. Czekam na notatkę służbową w tej sprawie, po pracy, którą wykonała AOTMiT. Znalazły się tam oczekiwania grupy podmiotów odpowiedzialnych, dotyczące większej jednorodności grup tych opatrunków. Dla nas to trudna decyzja, ponieważ Agencja nie zgodziła się ze stowarzyszeniem producentów, doprowadzających do większej monopolizacji rynku opatrunków specjalistycznych - i zaproponowała własne rozwiązanie. Będziemy się nad tym zastanawiać, jednak w planach mamy wrzesień, jeśli chodzi o wyroby medyczne.

Terapia genowa pod znakiem zapytania?

Jeśli mówimy o refundacji, to nie sposób nie zapytać o drugie podejście do refundacji terapii genowej w SMA. Jak pan to widzi?

Na dziś nic nie mogę powiedzieć, ponieważ nie jestem zaangażowany w ten proces. Jest on na etapie Komisji Ekonomicznej. Dopóki nie dostanę materiałów z Komisji, to w ogóle się tym nie zajmuję. Wiem tylko, że były problemy na początku, żeby w ogóle uruchomić ponowne postępowanie administracyjne, gdyż wystąpiły tam przeszkody formalnoprawne. Wydaje mi się, że decyzja jest teraz taka, iż terapia genowa zostanie jednak dopuszczona do negocjacji.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Miłkowski: mamy dobry czas dla refundacji nowych terapii w reumatologii

Miłkowski: zbyt późne składanie wniosków to główny powód opóźnień w refundacji

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.