Wektokardiografia oprotestowana przez lekarzy

Monika Wysocka
opublikowano: 23-04-2002, 00:00

Komputerowe badanie serca, inaczej nazywane wektografią wysokiej rozdzielczości, dla pomysłodawcy oznacza postęp, a zdaniem jego oponentów - nie wnosi nic nowego do diagnostyki kardiologicznej, a nawet może szkodzić.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Elektrokardiografia wysokiej rozdzielczości sygnałowej (ECG-CREM) to nieinwazyjna metoda badania aktywności elektrycznej mięśnia sercowego. Została opracowana przez prof. Ryszarda Krzyminiewskiego już kilka lat temu w Zakładzie Fizyki Medycznej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Choć stosowana jest w kilkunastu polskich ośrodkach, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne nigdy nie uznało jej za pełnoprawną metodę badania pracy serca. Wystosowało nawet oficjalny komunikat przeciwny jej stosowaniu.
Dokładniej znaczy lepiej
ECG-CREM, choć opiera się na tradycyjnym EKG, jest od niego, zdaniem autora tej metody diagnostycznej, znacznie bardziej szczegółowa. Dzięki wysokiej rozdzielczości wykrywa już niewielkie zmiany w pracy serca spowodowane np. chorobą wieńcową. ?Widzi" aktywności elektryczne poszczególnych fragmentów serca, dzięki czemu lekarz jest w stanie stwierdzić nie tylko istnienie zagrożenia, ale też znacznie dokładniej sprecyzować, która część serca jest zagrożona" - tłumaczy prof. R. Krzyminiewski.
Zwiększona rozdzielczość ujawnia szczegóły na temat przebiegu depolaryzacji mięśnia sercowego, czyli procesu pobudzenia elektrycznego komór serca i przegrody międzykomorowej. Dzięki temu zamiast ?zwykłej" krzywej EKG, w której zazwyczaj rozróżniamy trzy piki (załamek związany z przedsionkami, kompleks QRS i tzw. załamek T), widzimy rozszczepienie każdego z nich na kilka pików (sam QRS złożony jest z kilku pików). Każdy fragment serca ma niejako swoją własną aktywność elektryczną i widać to właśnie w komputerowym zapisie.
?Przedstawiamy te skomplikowane informacje korzystając ze starej metody - wektokardiografii. Dzięki niej jesteśmy bowiem w stanie przedstawić dynamikę rozchodzenia się pobudzenia elektrycznego w sercu oraz aktywności elektryczne poszczególnych fragmentów serca w sposób maksymalnie uproszczony" - wyjaśnia prof. R. Krzyminiewski. Otrzymane informacje można porównać z gotowymi wzorcami właściwymi dla osoby zdrowej. Metoda ta do złudzenia przypomina tradycyjne badanie EKG, rolę aparatu w tym przypadku spełnia komputer ze specjalnym oprogramowaniem.
Naciąganie pacjentów?
A jednak nie wszyscy podzielają entuzjazm Ryszarda Krzyminiewskiego. Jego metoda przez wielu kardiologów oceniana jest jako nieużyteczna, zbyt skomplikowana, a nawet szkodliwa.
?Metoda znana jest od lat i uważam, że nie wnosi nic nowego do nowoczesnej kardiologii. Może i jest użyteczna, ale gdy podejrzewamy u pacjenta jakiekolwiek kłopoty, mamy do wyboru inne, bezpośrednie metody wizualizacji uszkodzenia mięśnia sercowego. Komputerowo oczywiście też można to zrobić, ale jest to metoda pośrednia, więc właściwe po co to robić?" - zastanawia się prof. Jerzy Adamus, szef Kliniki Kardiologicznej MSW w Warszawie. Jego zdaniem, kardiolog wykonując tradycyjne EKG potrafi równie dobrze ocenić zagrożenie. ?Nie mamy żadnych danych potwierdzających wyższość tej metody nad innymi, powszechnie stosowanymi. Moim zdaniem, to naciąganie pacjentów na kolejne badanie, a więc i koszty. Przecież gdyby było to coś rewelacyjnego, jako rzecz znana od lat - cieszyłaby się większym uznaniem i stosowana byłaby znacznie powszechniej" - dodaje J. Adamus.
Jeszcze ostrzej metodę ocenia prezes PTK prof. Andrzej Cieśliński: ?Badanie sprzedawane na rynku medycznym musi mieć podstawy naukowe, jakiś dowód potwierdzający jego wartość. Tymczasem w tym przypadku nie ma niczego takiego. Mimo to urządzenia do tzw. komputerowego badania serca są w Polsce sprzedawane. Naszym zdaniem to oszukiwanie pacjentów" - denerwuje się prof. A. Cieśliński.
Sprzeciw kardiologów
PTK, zaniepokojone rozpowszechnianiem metody, powołało komisję ekspercką do zbadania sprawy. Prof. R. Krzyminiewski został poproszony o przesłanie publikacji naukowych, jednak one, zdaniem zarządu PTK ?niczego nie udowadniały". ?Musieliśmy je ocenić następująco: wobec nieudowodnienia skuteczności i wiarygodności tego badania, nie może być ono - naszym zdaniem - stosowane jako zastępujące inne metody. Jako lekarze stosujemy zasadę uprawiania medycyny opartej na faktach. O tej metodzie nie można tego powiedzieć, wobec tego nie akceptujemy jej" - mówi prof. A. Cieśliński.
Stanowisko to zostało w czerwcu 2000 roku przedstawione na stronach internetowych PTK oraz w dwóch kardiologicznych czasopismach. Stwierdza się w nim, że ?wartość badania nie została udowodniona w sposób zgodny z obowiązującymi metodami, wprowadzenie metody jest przedwczesne, nieuzasadnione i niezgodne z kodeksem etyki lekarskiej, a także Good Clinical Practice, a wszelkie informacje zachęcające do wykonywania badania serca tą metodą jako alternatywy dla innych, powszechnie akceptowanych procedur diagnostycznych są niezgodne z prawdą".
Jak twierdzi R. Krzyminiewski, nigdy nie bronił się przed kliniczną weryfikacją swej metody, ale nie było go stać ?na opłacenie horendalnie wysokich honorariów dla Panów profesorów lekarzy". Pomimo protestów najważniejszego z kardiologicznych towarzystw, metoda jest stosowana. Od autora nie można żądać jakiegokolwiek certyfikatu, bo jeszcze nie uporządkowano bałaganu prawnego w sprawie dopuszczenia na rynek urządzeń medycznych (patrz ramka poniżej).
Zdaniem prof. A. Cieślińskiego, najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że taka sytuacja może szkodzić pacjentom. ?Do mojej kliniki przychodzili pacjenci, którzy mówili, że nie chcą koronarografii, bo mają wyniki komputerowego badania serca i to im wystarczy. Przy takim podejściu trzeba się liczyć z tym, że niektórzy pacjenci mogą przez to zaniechać przeprowadzania innych wiarygodnych i czasem naprawdę koniecznych badań. A skutków takiego postępowania nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć" - podkreśla prof. A. Cieśliński.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Kardiologia / Wektokardiografia oprotestowana przez lekarzy
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.