Ważne, aby z chwilą rozpoznania niewydolności serca jak najszybciej wdrożyć odpowiednie leczenie [WYWIAD]

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 20-02-2019, 12:02

Zgodnie z najnowszymi wytycznymi, głównym celem leczenia niewydolności serca jest złagodzenie objawów choroby i poprawa jakości życia pacjentów. Skuteczne postępowanie terapeutyczne prowadzi w efekcie często do zahamowania postępu choroby, poprawy rokowania, redukcji śmiertelności i wydłużenia życia pacjentów. O nowoczesnej farmakoterapii niewydolności serca rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Jadwigą Nessler.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Czym jest niewydolność serca?

Prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler Marcin Makówka

Prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler: To stan, w którym serce z powodu nieprawidłowej struktury lub zaburzeń czynnościowych nie jest w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości krwi do pokrycia potrzeb organizmu. Musimy zdawać sobie jednak sprawę z tego, że jest to zespół chorobowy różnych objawów klinicznych. Choroba nie dotyczy tylko serca, ale w miarę postępu zaczyna obejmować także inne narządy i układy: nerki, wątrobę, płuca, układ krwiotwórczy. Dlatego tak ważne jest, aby z chwilą rozpoznania niewydolności serca - wiedząc, że przebieg choroby jest wyniszczający dla całego organizmu - jak najszybciej wdrożyć odpowiednie leczenie.

Co doprowadza do rozwoju choroby?

U osób w młodym wieku przyczyną niewydolności serca są zwykle stany zapalne mięśnia sercowego lub wrodzone kardiomiopatie rozstrzeniowe. U pacjentów starszych choroba może rozwijać się na tle miażdżycowym, wskutek choroby wieńcowej, nadciśnienia tętniczego krwi czy po przebytym zawale mięśnia sercowego. W końcu niewydolność serca może być spowodowana starzeniem się organizmu i związanymi z tym patologicznymi zmianami w układzie sercowo-naczyniowym oraz chorobami innych narządów. Można więc powiedzieć, że na niewydolność serca może zachorować praktycznie każdy, chociaż ryzyko wzrasta po 65. roku życia. Warto dodać, że zapadalność na tę chorobę w ostatnim czasie jest bardzo wysoka. Z najnowszych badań wynika, że co czwarty mężczyzna i co piąta kobieta po 40. roku życia zachoruje na niewydolność serca.

W Polsce wciąż pierwszą przyczyną śmierci są choroby układu sercowo-naczyniowego.

Tak, a w wśród nich od lat najczęstszą jest niewydolność serca. Powoduje ona około 60 tysięcy zgonów rocznie. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że wciąż nie zapobiegamy skutecznie miażdżycy i chorobie wieńcowej oraz nie leczymy odpowiednio nadciśnienia tętniczego krwi, czyli tych chorób cywilizacyjnych, które w konsekwencji prowadzą do uszkodzenia serca. Poza tym postęp medycyny sprawia, że wydłuża się średnia życia, a tym samym ludzie dożywają wieku, w którym ujawnia się niewydolność serca.

Obecnie w Polsce żyje prawie milion pacjentów ze zdiagnozowaną niewydolnością serca, a każdego roku rozpoznawanych jest około 200 tysięcy nowych przypadków. Jednocześnie mamy rocznie prawie 180 tysięcy hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Jest to pierwsza przyczyna leczenia szpitalnego wśród osób po 65. roku życia! Przekłada się to na wysokie koszty bezpośrednie, czyli związane z samym leczeniem pacjentów, oraz pośrednie, wynikające m.in. z absencji chorobowej, spadkiem produktywności, wypłacaniem zasiłków i rent. Same koszty pośrednie choroby pochłaniają około 4 miliardów złotych rocznie, co oczywiście, wpływa to w znaczący sposób na polską gospodarkę.

A jakie jest rokowanie dla pacjentów? 

Przez lata panowało przekonanie, że rokowanie w niewydolności serca jest podobne jak w przypadku chorób nowotworowych. Ten pogląd nieco się zmienił na przestrzeni ostatnich lat, ponieważ pojawiły się nowe możliwości terapeutyczne, które sprawiły, że czas przeżycia chorych nieco się wydłużył. Statystyki pokazują, że pacjenci z najcięższą postacią niewydolności serca, czyli klasą czynnościową NYHA IV, którzy stanowią około 5 proc. chorych, nadal żyją krócej niż pacjenci z nowotworami, a w niższych klasach NYHA przeżycie 5-letnie nie przekracza 60 proc.. Dlatego tak ważne jest jak najszybsze rozpoznanie i wdrożenie leczenia.

Tymczasem pierwsze objawy niewydolności serca łatwo przeoczyć...

Pacjent w początkowym okresie niewydolności serca może tylko łatwiej się męczyć i mieć duszność przy większym wysiłku. Często różni się od osoby zdrowej jedynie tym, że przyspieszając lub wchodząc pod górę, pozostanie za nią w tyle, nie będzie w stanie dotrzymać jej kroku. Są to objawy dość niespecyficzne i mogą występować również w wielu innych jednostkach chorobowych. Dopiero po jakimś czasie, w bardziej zaawansowanym stadium choroby, obserwujemy bardziej swoiste symptomy, tj. obrzęki, problemy z zasypianiem, nocne napady duszności i suchego kaszlu, częstsze oddawanie moczu czy zwiększenie obwodu brzucha, będące efektem zatrzymywania wody w organizmie. Wiele zależy również od tego, w jakim wieku jest pacjent i na jakie inne choroby cierpi. Na przykład osoby z niedoczynnością tarczycy też są zwykle osłabione, mają gorszą tolerancję wysiłku i napady duszności. Kiedy dołącza do tego niewydolność serca, w pierwszym okresie chorzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy, nie zauważają jej objawów. Dlatego tak ważna jest świadomość i wychwytywanie pierwszych symptomów choroby, głównie w populacji osób starszych oraz u pacjentów z tzw. grupy zwiększonego ryzyka, czyli np. z nadciśnieniem tętniczym krwi czy po przebytym zawale mięśnia sercowego.

Niewydolność serca jest chorobą postępującą, której nie można wyleczyć. Czy można zatrzymać jej rozwój? Jaki jest cel terapeutyczny?

Głównym celem leczenia, zgodnym z najnowszymi wytycznymi, jest złagodzenie objawów choroby i poprawa jakości życia pacjentów. Dążymy do tego, żeby m.in. zlikwidować duszności i obrzęki, zwiększyć tolerancję wysiłku, a także zatrzymać proces zmian strukturalnych zachodzących w obrębie mięśnia sercowego i tym samym zapobiec nawrotom nasilających się dolegliwości. Złagodzenie i ustabilizowanie objawów choroby pozwala zwykle pacjentowi funkcjonować samodzielnie w domu, bez konieczności hospitalizacji, co też jest ważnym celem leczenia. Skuteczne postępowanie terapeutyczne prowadzi w efekcie często do zahamowania postępu choroby, poprawy rokowania, redukcji śmiertelności i wydłużenia życia pacjentów. 

Jakie możliwości leczenia mają polscy pacjenci z niewydolnością serca?

W Polsce dostępna jest większość terapii zarejestrowanych na świecie. Niestety, kilka innowacyjnych preparatów wciąż czeka na refundację. Problemem są również dość długie kolejki do pewnych zabiegów medycznych. Tymczasem musimy pamiętać, że pacjent nawet z tzw. stabilną niewydolnością serca nie jest osobą zdrową, jego choroba stale postępuje i powoduje uszkodzenie kolejnych narządów wewnętrznych. Z tego względu potrzebuje on dostępu do szerokiego wachlarza leków oraz innych procedur medycznych, takich jak elektroterapia czy korekta niedomykalności zastawki mitralnej, które skutecznie hamowałyby rozwój choroby. Obecnie czekamy na refundację nowego złożonego leku sakubitryl/walsartan. Został on wprowadzony w 2016 roku do wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w postępowaniu u pacjentów z niewydolnością serca i większości krajów europejskich - poza Rumunią, Węgrami i Polską - został już objęty refundacją. 

Dlaczego jest to tak ważne?

Jest to pierwszy od kilkunastu lat preparat, który w tak dużym stopniu wpływa na redukcję hospitalizacji oraz spadek śmiertelności w populacji pacjentów z niewydolnością serca, zwłaszcza z obniżoną frakcją wyrzutową. Potwierdziły to liczne międzynarodowe badania kliniczne. Poza tym jest to w tym momencie jedyna alternatywa terapeutyczna dla chorych z najcięższą postacią choroby, wymagających częstych pobytów w szpitalu, będących w grupie ryzyka przedwczesnej śmierci. Można powiedzieć, że jest to lek nie tylko poprawiający jakość życia, ale przede wszystkim ratujący życie. 

Jaki jest mechanizm jego działania?

Jest to preparat złożony z dwóch substancji czynnych: walsartanu, czyli antagonisty receptora angiotensyny II, oraz sakubitrylu, którego czynny metabolit LBQ657 jest inhibitorem neprylizyny, obojętnej endopeptydazy, biorącej udział m.in. w rozkładzie peptydów natriuretycznych, angiotensyny II i beta-amyloidu. W ten sposób lek zwiększa diurezę i natriurezę, a jednocześnie redukuje obkurczanie naczyń krwionośnych, zatrzymanie sodu i wody w organizmie oraz przerost mięśnia sercowego. Połączenie dwóch cząsteczek o różnym mechanizmie działania jest o tyle istotne, że patofizjologia powstawania niewydolności serca jest bardzo złożona.

O kim mowa?
Prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler, kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca, Instytut Kardiologii CM Uniwersytet Jagielloński, Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II

Stopnie zaawansowania niewydolności serca według skali NYHA

W 1902 roku Nowojorskie Towarzystwo Kardiologiczne (New York Heart Association, NYHA) zaproponowało podział pacjentów z niewydolnością serca na podstawie natężenia ich dolegliwości oraz wpływu występujących u nich objawów na codzienne życie. W dużym stopniu opiera się ona na subiektywnych odczuciach pacjenta, dlatego wymaga od lekarza zebrania szczegółowego wywiadu, jednak dzięki swej funkcjonalności, a jednocześnie prostocie, skala NYHA do dzisiaj jest jedną z najczęściej stosowanych klasyfikacji w codziennej praktyce klinicznej. 

NYHA I - chorzy, u których podczas zwykłej codziennej aktywności nie występują praktycznie żadne odczuwalne dolegliwości.

NYHA II - chorzy z lekkimi objawami niewydolności serca, takimi jak zmęczenie, duszności, kołatanie serca, ból w klatce piersiowej, pojawiającymi się głównie podczas wysiłku fizycznego. Dolegliwości nie występują u nich w stanie spoczynku.

NYHA III - chorzy mający znaczne dolegliwości związane z niewydolnością serca nawet podczas niewielkiej codziennej aktywności, takiej jak mycie się, ubieranie. Objawy nie występują u nich w stanie spoczynku.

NYHA IV - chorzy o bardzo ograniczonej aktywności fizycznej, u których nawet najmniejszy wysiłek wywołuje nasilenie  dolegliwości, mogących występować również w stanie spoczynku.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Katarzyna Matusewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.