Wariant Delta. Osiągnięcie odporności zbiorowej w Polsce jest do jesieni nierealne

opublikowano: 25-08-2021, 16:19

Prof. Magdalena Rosińska wskazuje, że biorąc pod uwagę poziom ochrony przed zakażeniem jaką zapewniają obecnie szczepienia przeciwko COVID-19 oraz tempo masowych szczepień, Polska nie osiągnie do jesieni odporności zbiorowej na wariant Delta. Mimo to nadal należy pamiętać: im wyższy odsetek osób odpornych i zaszczepionych, tym niższa będzie czwarta fala.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak rozumiemy pojęcie odporności populacyjnej, inaczej określanej jako stadna lub zbiorowiskowa? Można o niej mówić w sytuacji, gdy osoby podatne na zakażenie są przed nim chronione dzięki temu, że większość osób w populacji jest odporna na daną chorobę zakaźną. W takich wypadkach osoba zakażona nie jest w stanie transmitować wirusa.

Próg odporności stadnej

Wraz z pojawieniem się wirusa SARS-CoV-2 i rozwojem pandemii COVID-19 pojęcie odporności stadnej jest szeroko omawiane. Część ekspertów wskazuje, że być może Polska jest bliska jej osiągnięcia ze względu na fakt, że wielu Polaków przeszło już COVID-19 – statystyki dotyczące liczby zakażeń z poprzedniej trzeciej fali wydają się jednak temu przeczyć. Drugim sposobem uzyskania odporności populacyjnej są masowe szczepienia, ale ich tempo ostatnio drastycznie spadło.

- Jak osiągnąć próg odporności zbiorowiskowej, czyli taki poziom liczby uodpornionych osób, przy którym pandemia będzie wygasała samoistnie? Gdyby udało się ten próg osiągnąć, to nawet jeśli zakażenie zostanie do naszego kraju przywleczone, nie rozwinie się kolejna fala pandemii. Próg odporności zbiorowiskowej jest tym wyższy im wyższa jest zakaźność danego wariantu wirusa. Przykładowo, w przypadku choroby o wysokim stopniu zakaźności jak odra, wymagany do osiągnięcia odporności populacyjnej odsetek osób uodpornionych w polskiej populacji wynosi 95 proc. – wyjaśniła podczas swojego wykładu dr hab. n. o zdr. Magdalena Rosińska, prof. NIZP-PZH.

Poziom progu odporności stadnej zależy także od sposobu transmisji i struktury oraz funkcjonowania społecznego.

- W rozważaniach nad odpornością zbiorową zakładamy dwie rzeczy. Po pierwsze, że osoby uodpornione nie mogą przenosić infekcji, są więc odporne nie tylko na objawową infekcję i jej ciężki przebieg, ale też na samo zakażenie. Po drugie, zakładamy również, że odporność na zakażenie jest trwała – dodała ekspertka.

Epidemia wygasa, gdy R0 (czyli średnia liczba przypadków wtórnych) wynosi mniej niż 1.

- Jeśli jedna osoba zakażenia średnio jedną osobę lub nikogo, wówczas możemy uznać, że epidemia wygasa. Na podstawie podanego wzoru możemy także obliczyć jak duży może być w populacji ogólnej odsetek osób niezaszczepionych, aby epidemia wygasała. Jeśli przykładowo R0 będzie wynosiło 3, to maksymalny odsetek osób niezaszczepionych będzie wynosił 33 proc. – wskazała prof. Rosińska, zastrzegając że są to uproszczone obliczenia.

Jak dodała, zazwyczaj dąży się do tego, aby odporność uzyskać za pomocą szczepień a nie naturalnego przechorowania infekcji. Drugie podejście wiązałoby się nie tylko z istotnym ryzykiem ciężkiej choroby lub zgonu dla wielu osób, ale byłoby też kosztowne dla systemu ochrony zdrowia.

Zakaźność wariantów SARS-CoV-2:

  • Wariant z Wuhan: jedna osoba średnio zakaża 3 osoby,
  • Wariant brytyjski (Alfa): jedna osoba średnio zakaża 4,5 osoby,
  • Wariant indyjski Delta: jedna osoba zakaża średnio siedem osób.

- W tej chwili potrzebujemy więc uodpornienia populacji rzędu 86 proc. Jest to dużo wyższy odsetek niż ten, który zakładaliśmy na początku pandemii. Będzie też o wiele trudniejszy do osiągnięcia – podkreśliła prof. Rosińska.

Realizacja szczepień a odporność stadna

Heterogenność liczby kontaktów przekłada się na niższy próg odporności populacyjnej w wyniku naturalnej immunizacji.

- W początkowym etapie realizacji Narodowego Programu Szczepień szczepiliśmy osoby z powodu indywidualnego ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19. Priorytet dostały osoby starsze i somatycznie obciążone, a więc te o stosunkowo niewielkiej liczbie kontaktów. Teraz jest dobry moment na to, aby szczepić osoby o dużej liczbie kontaktów. One zapewne już przechorowały COVID-19 podczas dwóch poprzednich fal pandemii, ale mimo wszystko to powinien być obecnie priorytet – powiedziała prof. Rosińska.

Jak wskazała, chodzi np. o nauczycieli, sprzedawców czy medyków. Ich zaszczepienie to ochrona nie tylko dla nich, ale też ludzi, z którymi się stykają.

- Bardzo niepokojące jest to, że realizacja Narodowego Programu Szczepień w Polsce spowolniła szybciej i mocniej niż w innych państwach Europy. Spadła zwłaszcza liczba osób rozpoczynających cykl zaszczepienia pierwszą dawką. Część osób uzyskała odporność w sposób naturalny po przechorowaniu, po drugiej fali szacowaliśmy ich odsetek na 3-40 proc. Nawet po zsumowaniu osób w pełni zaszczepionych i tych z odpornością naturalną nie osiągamy progu odporności zbiorowej na wariant Delta – wskazała ekspertka.

Czy szczepionki nas ochroną?

Skuteczność szczepień w kontekście odporności populacyjnej oceniamy na podstawie trzech parametrów: poziomu ochrony przed zakażeniem, ochrony przed ciężkim przebiegiem, braku zakaźności dla innych. Jak podkreśliła prof. Rosińska, dostępne szczepionki bardzo dobrze chronią przed ciężkim przebiegiem infekcji, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia choćby funkcjonowania ochrony zdrowia.

- Badania wykazały, że u osób w pełni zaszczepionych, które mimo to zakaziły się wariantem Delta, poziom namnażania się wirusa w górnych drogach oddechowych jest na tym samym poziomie co dla osób niezaszczepionych. W przypadku poprzednich wariantów sytuacja była inna, dlatego Delta jest tak groźny. Na tej podstawie można wnioskować, że poziom zakaźności osób niezaszczepionych i zaszczepionych, które się zakaziły będzie podobny. Z drugiej jednak strony, pamiętajmy że osoba zaszczepiona jest chroniona przed ciężkim i objawowym przebiegiem, a więc w jej przypadku okres zakaźności jest krótszy. Prawdopodobnie zakażą więc mniej osób. Niemniej jednak w badaniach opisano już ogniska powstałe w populacjach osób zaszczepionych - powiedziała prof. Rosińska.

– Gdybyśmy zaszczepili 100 proc. populacji to efektywnie chronionych przed zakażeniem byłoby 72 proc. populacji, a więc wirus nadal mógłby w populacji krążyć. - dodała ekspertka.

Przy obecnym odsetku osób w pełni odpornych jesteśmy więc daleko od osiągnięcia odporności stadnej na krótką metę. Im dłużej wirus krąży w populacji, tym większe ryzyko pojawienia się kolejnego, bardziej zakaźnego wariantu i o podobnej zjadliwości. Powinno nam zależeć na zwiększaniu liczby osób uodpornionych, bo dzięki temu kolejne wzrosty zakażeń i zachorowań będą niższe.

Na podstawie wykładu, który odbył się w ramach Wieczoru dla dorosłych Polskiej Akademii Nauk.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.