Wady słuchu stały się chorobą cywilizacyjną

  • Iwona Kazimierska
03-03-2017, 09:48

3 marca obchodzony jest Światowy Dzień Ochrony Słuchu. Według WHO, ponad 328 mln dorosłych i 32 mln dzieci na świecie ma znaczny lub głęboki niedosłuch.

Z kolei według informacji zebranych przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu na światowych kongresach naukowych, osób z problemami słuchowymi, które wpływają na ich codzienne funkcjonowanie, a zwłaszcza komunikację, jest ponad 1 mld.

„Wady słuchu stały się chorobą cywilizacyjną” – mówi prof. dr hab. n. med. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach. – Kiedyś uznawano niedosłuch siedemdziesięciolatka za normalną rzecz. Rozwój cywilizacyjny, wszechogarniający nas hałas, słuchawki douszne, głośna muzyka od wczesnego dzieciństwa, a także leki ototoksyczne, zaburzenia krążenia czy przemiany materii sprawiają, że ta granica z 70 lat przesuwa się do 50 lat. Na szczęście możemy pomóc prawie każdemu pacjentowi z zaburzeniami słuchu – od dziecka po stulatka”.

Zaburzenia słuchu prowadzą do wielu dolegliwości i ogólnego pogorszenia funkcjonowania człowieka. W przypadku dzieci, nawet jeśli zaburzenia są niewielkie, mogą mieć negatywny wpływ zarówno na rozwój komunikacji językowej, jak i ogólny rozwój dziecka, w tym wyniki w nauce. W przypadku osób starszych mogą być przyczyną nieprawidłowości funkcji poznawczych, epizodów zaburzeń pamięci, mogą się wiązać z podwyższonym ryzykiem wystąpienia choroby Alzheimera. Przede wszystkim jednak utrudniają lub uniemożliwią codzienną komunikację międzyludzką.

„Jedną z podstaw rozwoju współczesnego społeczeństwa jest postęp w kontaktach międzyludzkich, dostęp do informacji oraz ich wymiana” – komentuje prof. Skarżyński. – Podczas gdy na początku XX w. o funkcjonowaniu człowieka i jego pozycji w społeczeństwie decydowały w ok. 95 proc. umiejętności manualne, obecnie o tym wszystkim w ponad 94 proc. decyduje zdolność komunikacji. Dobry słuch jest do niej niezbędny”.

Na szczęście dla chorych możliwości leczenia jest wiele. W Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu, w terapii zaburzeń słuchu, wykorzystuje się implanty: ślimakowe, ucha środkowego, urządzenia na przewodnictwo kostne, których celem jest jak najlepsze przeniesienie dźwięku do ucha wewnętrznego lub bezpośrednio stymulujące ucho wewnętrzne, a także różne typy aparatów słuchowych. Najnowocześniejsze rozwiązania nie są zarezerwowane dla osób młodych – ich zastosowanie w leczeniu nie ma ograniczeń wiekowych. Dzięki nim wiele osób z niedosłuchem może nie tylko znów dobrze słyszeć, ale także komunikować się i pozostawać w pełnej aktywności przez długie lata.

Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu ma obecnie pod opieką ponad 5 tys. użytkowników implantów słuchowych. Wykonano w nim ok. 400 tys. procedur chirurgicznych, wprowadzono do codziennej praktyki klinicznej blisko 200 programów klinicznych, w tym praktycznie wszystkie innowacyjne rozwiązania dotyczące obszaru implantologii w otochirurgii. Polscy pacjenci mają w instytucie dostęp do najnowszych technologii jako pierwsi lub jedni z pierwszych na świecie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: IKA

Najważniejsze dzisiaj

Puls Medycyny

Geriatria / Wady słuchu stały się chorobą cywilizacyjną
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.