Dla pacjentów potrzebujących przeszczepów kluczowy jest czas

Rozmawiała Emilia Grzela
opublikowano: 28-04-2020, 23:27

O tym, jak epidemia COVID-19 zmieniła funkcjonowanie ośrodków transplantacyjnych i proces kwalifikacji pacjentów do przeszczepień narządowych oraz jak radzą sobie lekarze i chorzy opiekujący się pacjentami po transplantacji, rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Alicją Dębską-Ślizień.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jakim zmianom uległ proces przeszczepiania narządów w dobie epidemii COVID-19?

Prof. dr hab. n. med. Alicja Dębska-Ślizień
Wyświetl galerię [1/2]

Prof. dr hab. n. med. Alicja Dębska-Ślizień

Kierujemy się Stanowiskiem Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant z 23 marca. Jest ono oparte na doniesieniach epidemiologicznych i światowych zaleceniach z ówczesnego etapu rozwoju epidemii. Zapewne w miarę pojawiania się nowych danych będzie ono uaktualniane. Rekomendacje zostały opracowane w sposób przemyślany, z uwzględnieniem danych o zakażeniach z poszczególnych regionów, informacji o sposobie transmisji zakażenia i wynikach leczenia zakażonych.

W Polsce część szpitali, w których dotychczas dokonywano przeszczepień narządowych, przekształcono w jednoimienne szpitale zakaźne dedykowane do opieki nad pacjentami zakażonymi SARS-CoV-2 i chorymi na COVID-19. Jako takie nie mogą realizować procedur transplantacyjnych. Pozostałe, tzw. białe szpitale, również są zobowiązane do przestrzegania zaleceń minimalizujących ryzyko nowych zakażeń wśród pacjentów i personelu medycznego.

Jak zmienia to zasady kwalifikacji dawcy i biorcy? 

Poltransplant zaleca wykonanie testu PCR w kierunku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 u każdego potencjalnego dawcy. W dokumentacji każdego dawcy i w ogólnopolskim rejestrze powinna znaleźć się wypełniona ankieta „Koronawirus SARS-CoV-2”, zawierająca dane kliniczne i epidemiologiczne dawcy. 

Oprócz obowiązujących przed stanem epidemii badań niezbędnych w procesie kwalifikacji dawcy, wykonywane jest badanie tomokomputerowe klatki piersiowej. COVID-19 powoduje u części chorych zmiany w tkance płucnej, które dają charakterystyczny obraz w badaniu radiologicznym. Z wielką uwagą interpretujemy również inne badania wykonane u potencjalnego dawcy, ponieważ wiemy, że COVID-19 może powodować pewne odchyleniach w badaniach laboratoryjnych. Jeśli chodzi o wywiad epidemiologiczny, to dotyczy on przebywania za granicą, bycia w kwarantannie, kontaktu o osobą zarażoną, przechorowania COVID-19. Pytamy także o typowe objawy, jak gorączka, kaszel, duszność. 

Ze strony biorcy obowiązuje również zebranie szczegółowego wywiadu, wykonanie badania PCR, zalecane jest też tomokomputerowe badanie klatki piersiowej. Biorca musi być poinformowany o potencjalnym ryzyku i podpisać świadomą zgodę na transplantację. Ujemne wyniki testów, badania tomokomputerowego klatki piersiowej oraz negatywne wywiady u dawcy i biorcy umożliwiają dawstwo i co za tym idzie przeszczepianie narządów i tkanek. 

Czy wstrzymane zostały określone przeszczepienia narządowe?

Nie wszystkie rodzaje transplantacji, zgodnie z zaleceniami Poltransplantu, mogą być wykonywane. Zalecane jest np. odroczenie kwalifikacji dawców żywych i transplantacji od dawców żywych. Wstrzymane są również programy przeszczepiania samej trzustki i wysp trzustkowych. 

Obecna sytuacja, z jaką mamy do czynienia, wiąże się dla nas z koniecznością wprowadzenia zabezpieczeń na wielu poziomach, ale daje nadzieję na zachowanie osiągnięć polskiej medycyny transplantacyjnej, wypracowywanych latami przez pokolenia lekarzy. Mamy tę dobrą sytuację, że rozprzestrzenienie zakażenia w Polsce jest niewielkie. Zadziałały skutecznie, na tę chwilę, ogólnopolskie zalecenia dotyczące izolacji społecznej. Nie wiem o żadnym zakażeniu u chorego przeszczepionego, a obecnie żyje w Polsce około 12 tys. osób z czynnym przeszczepem nerki. 

Jesteśmy ponadto w stałym kontakcie z kolegami z innych krajów, w których epidemia ma znacznie większe nasilenie i gdzie w większości szpitali trwa walka o życie. Nawet tam nie wstrzymano programów przeszczepiania narządów. Ma to ogromne znaczenie dla chorych. Mówię teraz o potencjalnych biorcach nerki, którzy są na Krajowej Liście Oczekujących (KLO) na transplantację (ok. 1000 chorych). Czas biegnie dla nich nieubłaganie, a z trudem gromadzone badania, umożliwiające kwalifikację na listę oczekujących, ulegają przedawnieniu. Ci chorzy lada chwila mogą wypaść z listy. 

Dializoterapia pozwala na przeżycie, ale procesy chorobowe, starzenie się organizmu przebiegają w tempie wielokrotnie szybszym niż u rówieśników z populacji ogólnej. Ryzyko śmierci, zwłaszcza młodych chorych dializowanych, jest wielokrotnie większe niż u rówieśników z populacji ogólnej. Dlatego stanowisko Poltransplantu zezwalające na transplantacje nerek jest niezwykle cenne dla chorych ze schyłkową ich niewydolnością, których reprezentuję. 

W obecnych okolicznościach, jak przygotowany i zabezpieczony jest personel uczestniczący w procedurze przeszczepienia?

W procedurę transplantacji zaangażowanych jest wielu specjalistów. Nie będzie jej bez zgłoszenia dawcy przez naszych kolegów anestezjologów i koordynatorów transplantacji oraz bez wszczepienia narządu przez chirurgów. Podobnie jak bez ogromnego zaangażowania zespołów pielęgniarskich, pomocniczych służb medycznych oraz wsparcia dyrekcji szpitali, w których pracujemy. Od właściwej organizacji zależy bezpieczeństwo personelu i chorych. 

W naszym oddziale personel medyczny zajmujący się chorymi musiał przejść obowiązkowe szkolenia, został poddawany szybkim testom immunologicznym w kierunku SARS-CoV-2 (w razie potrzeby również PCR) oraz zabezpieczony w środki ochrony indywidualnej, takie jak maseczki, fartuchy i przyłbice. Medycy przestrzegają wszystkich aktualnych zaleceń głównego inspektora sanitarnego. Chcę podkreślić, że każda procedura medyczna, w tym transplantacja, w okresie epidemii wiąże się z pewnym ryzykiem zakażenia, ale dializoterapia również. Dla naszych pacjentów przeszczep to życie. 

Mamy coraz więcej danych od kolegów z innych krajów, jak postępować w przypadku zakażenia SARS-CoV-2. Z medycznego punktu widzenia jesteśmy uzbrojeni w coraz większą wiedzę. Zespoły medyczne znają zasady postępowania obowiązujące w czasie epidemii, a szpital, w którym pracuję, dba o bezpieczeństwo pod względem organizacyjnym. 

Czy mimo wszystko spadła liczba dokonywanych przeszczepień?

W naszym ośrodku w odpowiednim okresie w roku ubiegłym przeszczepiono podobną liczbę nerek i mniejszą niż obecnie liczbę wątrób (program dopiero się zaczynał), ale w Polsce od czasu stwierdzenia epidemii odnotowano znaczny spadek liczby transplantacji.

W naszym regionie mamy mniej zgłoszeń potencjalnych dawców, ale od czasu do czasu przeszczepiane są narządy zgłoszone przez inne regiony Polski, gdzie z przyczyn lokalnych w danym czasie transplantacja nie może się odbyć. Trzymamy kciuki za zespoły anestezjologów i za ich determinację w walce z epidemią. Prosimy, jeśli to tylko możliwe, o zgłaszanie potencjalnych dawców. Chcę w tym miejscu bardzo podziękować wszystkim, którzy walczą o utrzymanie transplantacji w naszym kraju. Bardzo zależy nam na zachowaniu ciągłości transplantacji nerek w Polsce. 

Czy warunki epidemii wymuszają bardziej rygorystyczny wybór pacjentów kwalifikowanych do przeszczepu, np. pod kątem chorób współistniejących? 

Znów odwołam się do zaleceń Poltransplantu, które mówią o aktualizacji danych o chorych wpisanych w KLO oraz o ewentualnym wyprzedzającym pozyskaniu zgody na transplantację w okresie epidemii. Informacje o braku zgody powinny być umieszczone w rejestrze. Powyższe działania ograniczają listę potencjalnych biorców. 

Dozwolona jest również zmiana alokacji nerek. W celu ograniczenia przemieszczania się chorego do odległego ośrodka transplantacyjnego dozwolony jest wybór chorego z ośrodka regionalnego. Takie postępowanie nie dotyczy transplantacji obligatoryjnych dla grupy „specjalnych” biorców, np. bez możliwości prowadzenia dializy lub biorców o szczególnych, rzadko występujących cechach immunogenetycznych. Dozwolony jest w uzasadnionych i możliwych do przeprowadzenia sytuacjach transport nerek do chorego  w innym regionie kraju. 

Pacjenci, których akceptujemy w danym momencie do transplantacji, muszą spełnić kryteria kwalifikacyjne. Zabieg chirurgiczny i wczesny okres po transplantacji stanowią ryzyko różnego rodzaju powikłań. Nie kwalifikujemy chorych, u których aktualnie występują przeciwwskazania do transplantacji (np. nasilenie objawów choroby sercowo-naczyniowej, stan zapalny). Kwalifikacja pod względem medycznym nie różni się od sytuacji sprzed epidemii. Decyzja jest przemyślana i chory jest zawsze powiadomiony o ryzyku. Nasi chorzy mają do nas zaufanie, a my staramy się ze wszystkich sił go nie zawieść.

Jakie jeszcze zmiany organizacyjne zaszły w funkcjonowaniu ośrodków transplantacyjnych?

Przed epidemią ośrodek, w którym przeprowadzono procedurę transplantacji nerki, był zobowiązany do sprawowania opieki nad pacjentem przez miesiąc od zabiegu. Dziś skrócono czas przekazania chorego do placówki, która już po transplantacji ma sprawować nad nim nadzór. Przekazujemy chorego określonemu lekarzowi, tak aby nie miał stresu związanego z obawą o dalsze leczenie i pomoc w przypadku powikłań. 

Czy zmieniły się zalecenia dotyczące opieki nad pacjentami po przeszczepie?

Wszystkie takie osoby znajdują się pod opieką poradni transplantologicznych. Nie zaleca się w ich przypadku kontaktu z lekarzami rodzinnymi lub lekarzami innych specjalizacji, przeciwnie – powinni ten kontakt możliwie ograniczać. W naszym ośrodku każdy chory ma swojego lekarza, znają się od lat. 

Obecnie monitorowanie stanu pacjentów odbywa się z wykorzystaniem narzędzi telemedycyny i e-zdrowia, które w naszym ośrodku się sprawdzają. W trakcie telewizyty zbieramy wywiad, sprawdzamy przestrzeganie przez chorego zaleceń (zwłaszcza dotyczących przyjmowania leków) i kontrolujemy wyniki badań, jeśli takie wykonał. Pytamy pacjenta o wartości ciśnienia tętniczego krwi, prosimy o podanie ewentualnych niepokojących objawów, wypisujemy recepty i, jeśli to konieczne, zwolnienia lekarskie. Zdarza się, że otrzymuję od chorego zdjęcia zmian skórnych, które konsultuję z dermatologiem i daję zalecenia dotyczące leczenia. Wiele można zrealizować, nawet w takim trudnym czasie. 

W naszym szpitalu każdy chory po transplantacji, wymagający leczenia szpitalnego na Oddziale Medycyny Transplantacyjnej, ma zebrany wywiad i wykonany test PCR w kierunku SARS-CoV-2. Dopiero po uzyskaniu ujemnego wyniku trafia na nasz oddział. Jak dotąd stwierdzono dwa przypadki dodatniego wyniku testu u naszych chorych. W takich sytuacjach chory jest leczony w szpitalu jednoimiennym, z którym ściśle współpracujemy. Między innymi jest on zapleczem dla chorych hemodializowanych. 

Szczęśliwie w naszym regionie jest tylko jeden chory dializowany zakażony SARS-CoV-2. Chorzy hemodializowani, jak wcześniej wspomniałam, są grupą ryzyka zachorowania. Wspólnie walczymy, aby nie doszło do przeniknięcia zakażenia do stacji dializ. Jak mówimy: jesteśmy na wojnie i musimy przetrwać. Staramy się być pomocni naszym chorym. Przy współpracy z Polskim Towarzystwem Transplantacyjnym i jego prezesem prof. Romanem Danielewiczem, przy wsparciu firmy farmaceutycznej, nefrolodzy i transplantolodzy z Polski wydali informator dla chorych po transplantacji na czas epidemii. 

Mamy kontakt z chorymi poprzez stronę internetową dla pacjentów po przeszczepieniu: www.biorcyzycia.pl, gdzie chorzy mogą zadawać specjalistom pytania. Na stronach niektórych stowarzyszeń pacjentów, np. Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Dializowanych, opublikowano szczegółowe zalecenia dla osób po przeszczepach, zawierające wskazówki postępowania i wiarygodne informacje dotyczące ryzyka zakażenia SARS-CoV-2. 

Z moich obserwacji wynika, że środowisko pacjentów po przeszczepieniu jest dobrze wyedukowane, chętne do współpracy i dobrze zorganizowane. Jestem zbudowana kontaktami z moimi chorymi podczas planowych wizyt w poradni, które odbywają się w formie telefonicznej. Pacjenci mają wiedzę, przestrzegają zaleceń, są niezwykłymi partnerami w leczeniu. Wiedzą, że jeśli trzeba, mogą wysłać SMS lub zadzwonić, nie nadużywając tej formy kontaktu. Mnie zależy, żeby czuli się bezpiecznie. W tym bardzo trudnym okresie dajemy sobie wsparcie. Nam, medykom transplantacyjnym, kontakt z naszymi chorym też pozwala przetrwać.

O kim mowa

Prof. dr hab. n. med. Alicja Dębska-Ślizień jest specjalistą w dziedzinie chorób wewnętrznych, nefrologii i transplantologii klinicznnej, kierownikiem Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.