W przypadku schorzeń żył standardy postępowania są trudne do ustalenia

Jolanta Hodor, Kraków
opublikowano: 19-03-2003, 00:00

Najnowsze badania epidemiologiczne wykazują, że 47 proc. dorosłej populacji Polski ma schorzenia żył. ,Tylko połowa osób dotkniętych tych problemem zgłasza się do lekarza, około 10 mln osób bagatelizuje zagrożenia, jakie schorzenia żył ze sobą niosą" - twierdzi dr hab. Zbigniew Rybak z Katedry i Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantologicznej AM we Wrocławiu, prezes Polskiego Towarzystwa Flebologicznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W pierwszych dniach marca w Krynicy (Małopolska) odbyła się XIV Naukowa Konferencja tego towarzystwa, w której wzięło udział ponad 350 lekarzy z kraju i zagranicy. Byli wśród nich także lekarze pierwszego kontaktu, bowiem to właśnie w ich gabinetach pacjent zwykle po raz pierwszy mówi o żylnych dolegliwościach.
,Przewlekła niewydolność żylna prowadzi m.in. do trudno gojącego się owrzodzenia goleni. redni czas gojenia takiego owrzodzenia to 6 miesięcy, a koszt wyleczenia jednego - ok. 4 tys. zł. Kolejnym skutkiem nieleczenia schorzeń żył jest zatorowość płucna. 5 procent osób w Polsce ginie z tego powodu. Ci, którzy mają zatorowość, a nie jest ona rozpoznana i leczona, giną w 30 procentach. Przy rozpoznaniu i leczeniu można tę śmiertelność zredukować do 4-8 procent" - podkreśla dr Z. Rybak.
Tematem przewodnim konferencji był wrzód żylny goleni. Statystyki dowodzą, że ponad 1 procent dorosłej populacji w pewnym okresie życia cierpi na przewlekłe owrzodzenia kończyn dolnych. Ponad 80 proc. z nich to zmiany powstałe na tle szeroko rozumianej niewydolności żylnej, a zatem nie leczonych przez wiele lat żylaków kończyn dolnych czy po przebyciu zakrzepicy żył głębokich.
,Choć wyleczenie owrzodzenia jest możliwe i przy optymalnym postępowaniu nie powinno zająć więcej czasu niż kilka tygodni do kilku miesięcy, u ponad połowy pacjentów choroba trwa ponad 10 lat, występują wielokrotne nawroty. W Polsce notujemy rocznie ponad 400 tysięcy nowych zachorowań, skala problemu jest więc ogromna, a łatwo można ją ograniczyć, wdrażając leczenie przewlekłej niewydolności żylnej jak najwcześniej i lepiej lecząc jej powikłania" - mówi przewodniczący komitetu organizacyjnego konferencji dr Mariusz Kózka z II Katedry i Kliniki Chirurgii CM UJ.
Celem spotkania była więc m. in. dyskusja na temat ujednolicenia postępowania diagnostycznego i terapeutycznego. Takie wytyczne już zresztą powstają, nie mają jednak mocy obowiązującej. ,W pewnych sytuacjach konsensus istnieje. Problem jest jeden - nie na każde postawione pytanie mamy dziś odpowiedź popartą przeprowadzonymi badaniami. Stąd - albo będziemy mieli szanse prowadzenia tych badań, albo będziemy postępować nieco po omacku, opierając się na własnym doświadczeniu" - wyjaśnia prof. Arkadiusz Jawień z Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej AM w Bydgoszczy. Jego zdaniem, postęp w tej dziedzinie jest bardzo szybki, np. w przypadku choroby zakrzepowo-zatorowej co dwa lata uzupełnia się, modyfikuje wytyczne w profilaktyce, leczeniu i profilaktyce wtórnej. I tak np. wiemy już, kto należy do grupy ryzyka tej choroby, u kogo należy prowadzić profilaktykę, a jej zaniechanie nie może być usprawiedliwiane. ,Ale dyskusyjne jest, jak długo ją prowadzić, jakimi lekami itp., ponieważ na to nie ma odpowiedzi w badaniach. I to problem całego świata medycyny - podkreśla prof. A. Jawień. - Na skuteczne leczenie składa się wiedza i doświadczenie. Byłbym ostrożny przed jednoznacznym standaryzowaniem wszystkiego, zwłaszcza w przypadku schorzeń żył - jednostki chorobowej, która jest bardzo potężna i nigdzie jeszcze nie odpowiedziano na wszystkie związane z nią pytania. Konsensus istnieje, ale tylko w wybranych zagadnieniach".
Część specjalistów uważa, iż wprowadzenie jednolitego, obowiązkowego standardu w Polsce jest trudne także z tego powodu, że nie wszyscy posiadają aparaturę, którą należy uznać za niezbędną m. in. w diagnostyce. Np. zapalenie żył powinien umieć wyleczyć zarówno internista, jak i chirurg. Tymczasem podczas konferencji dyskutowano, na jaki oddział należy skierować pacjenta. W praktyce decyduje o tym często wolne łóżko.
Polskie Towarzystwo Flebologiczne, mimo zgłoszonych w czasie konferencji zastrzeżeń, przygotowuje pewne standardy w diagnostyce i leczeniu przewlekłej niewydolności żylnej i choroby żylakowej, które zostaną przedstawione podczas kongresu PTF w czerwcu br. we Wrocławiu.





Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor, Kraków

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.