W Polsce praktykuje 8,5 tysiąca lekarzy medycyny rodzinnej

dr n. med Anna Nadulska, Lublin
opublikowano: 01-10-2003, 00:00

W połowie września Lublin gościł ponad tysiącosobową reprezentację lekarzy rodzinnych podczas III Zjazdu Towarzystwa Medycyny Rodzinnej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zjazd obradował w mieście szczególnie zasłużonym dla tej dyscypliny, gdyż w tutejszym Instytucie Medycyny Wsi, kierowanym przez profesora Macieja Latalskiego, w latach 80. powstała specjalność medycyny ogólnej, a Lublin przez wiele lat był krajowym ośrodkiem szkolenia w tym zakresie. Medycyna ogólna stała się podstawą dla nowej dziedziny, jaką jest obecnie medycyna rodzinna.
Brak doświadczenia
W latach dziewięćdziesiątych wprowadzono drogą ustawową nową strukturę organizacyjną - praktykę lekarza rodzinnego. Po kilku latach funkcjonowania tego systemu okazuje się, że ma on wady. Przede wszystkim brakuje lekarzy z wieloletnim doświadczeniem i obszerną wiedzą, jaką uzyskuje się po latach pracy w klinice lub szpitalu. Doskonale wykształceni specjaliści niechętnie zakładają praktyki lekarza rodzinnego, zaś tzw. krótkie ścieżki szkolenia zawodowego (zaoferowane lekarzom na początku reformy), niezbędnego do uzyskania specjalizacji z medycyny rodzinnej, okazały się nieefektywne. Obecnie nowy system szkolenia podyplomowego zmusza blisko 90 proc. absolwentów studiów medycznych do podjęcia specjalizacji w kierunku medycyny rodzinnej.
Rolą lekarza rodzinnego jest zapewnienie ciągłej, systematycznej opieki nad populacją liczącą przeciętnie 630 rodzin, czyli około 2500 osób. Według założeń systemowych resortu zdrowia, docelowo cały kraj powinna pokryć sieć utworzona przez 16 000 praktyk. Ideał to 40 000 funkcjonujących praktyk lekarza rodzinnego. Zakłada się, że przy obecnym tempie szkolenia podyplomowego (każdego roku specjalizację z medycyny rodzinnej uzyskuje po zdaniu egzaminów około 150-200 lekarzy), powinno to nastąpić w czasie najbliższych 5-7 lat. Obecnie praktykuje około 8,5 tysiąca lekarzy medycyny rodzinnej.
Prawidłowe diagnozowanie
Zdaniem prof. Andrzeja Steciwki, prezesa Zarządu Głównego PTMR, lekarz rodzinny nadaje tempo diagnozowaniu. W celu sprawniejszego leczenia chorego zaproponowano klarowny schemat standardowego postępowania w podstawowej opiece rodzinnej:
1 -stopień - terapia prowadzona wyłącznie przez lekarza rodzinnego;
2 -stopień - leczenie prowadzi lekarz rodzinny i korzysta z konsultacji specjalisty, w efekcie może skierować do leczenia szpitalnego;
3 -stopień - lekarz rodzinny współpracuje ze specjalistą w czasie trwania całej choroby pacjenta.
W obradach zjazdu uczestniczyła reprezentatywna grupa lekarzy rodzinnych z całej Polski. Chętnych do wygłoszenia referatów było tak wielu, że kongres poszerzono o kilka sesji wstępnych poprzedzających oficjalne otwarcie. Były to wystąpienia na temat uzależnień i toksykologii w codziennej praktyce lekarza rodzinnego, sesja poświęcona onkologii, szczególnie wczesnej profilaktyce i wykrywaniu najczęściej występujących nowotworów oraz o medycynie ratunkowej.
Od poczęcia do starości
W kolejnych dniach sesje zgrupowano w dwa cykle tematyczne. Pierwszy, pt. ,Opieka zdrowotna od poczęcia po dorosłość", w całości poświęcono problematyce neonatologiczno-pediatrycznej. Drugi cykl wykładów przebiegał pod hasłem ,Problemy zdrowotne w marszu ku starości" i dotyczył problemów wieku średniego, np. HTZ u kobiet, diagnostyki i leczenia zaburzeń erekcji, osteoporozy i złamań, leczenia chorób zwyrodnieniowych. Duża frekwencja na każdej z sesji była dowodem ,głodu" wiedzy specjalistycznej wśród lekarzy ogólnych.
,Chciałbym, aby główną myślą wyniesioną z naszego zjazdu była współpraca i partnerstwo między lekarzami rodzinnymi i specjalistami, a nie konkurencja. Pracy jest tak dużo, że z nawiązką wystarczy jej dla wszystkich" - mówi prof. Jerzy Łopatyński, kierownik Katedry Medycyny Rodzinnej AM w Lublinie. Jego zdaniem, poprzedni system budowany na bazie leczenia specjalistycznego nie sprawdził się, bo atomizował leczenie i podnosił koszty. Ale nawet najbardziej pracowity lekarz o długiej praktyce nie może być omnibusem. ,Po latach funkcjonowania reformy potrzebny jest powrót do tradycji medycyny (w najlepszym tego słowa znaczeniu) w postaci konsyliów lekarskich, czyli wspólnego zastanawiania się, co się dzieje z naszym pacjentem" - uważa J. Łopatyński.
Specjaliści kontra rodzinni
Z udziałem ministra zdrowia Leszka Sikorskiego toczyła się dyskusja w całości poświęcona ustaleniu kanonów współdziałania lekarzy specjalistów z lekarzami medycyny rodzinnej. Minister przypomniał, że pracuje grono doradców, które ma określić modelowe standardy funkcjonowania lekarza rodzinnego po powołaniu Narodowego Funduszu Zdrowia. W ocenie specjalistów, nieźle układa się współpraca z lekarzami rodzinnymi w większości dziedzin internistycznych (głos diabetologa prof. Anny Czech i nefrologa prof. Stanisława Czekalskiego). Prof. Jerzy Karski stwierdził, że lekarze rodzinni zazwyczaj nie mają wątpliwości, kiedy należy kierować chorego do chirurga, natomiast dr hab. Henryk Wiktor współpracę lekarza rodzinnego z ginekologami określił wręcz jako wzorową.
Za powszechną bolączkę uznano zbyt małą liczbę lekarzy pediatrów pracujących w praktykach lekarza rodzinnego.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: dr n. med Anna Nadulska, Lublin

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / W Polsce praktykuje 8,5 tysiąca lekarzy medycyny rodzinnej
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.