W muzyce i w medycynie dążymy do osiągnięcia harmonii

Rozmawiała Ewa Likowska
opublikowano: 31-10-2018, 15:31

O związku medycyny z muzyką i działalności Fundacji DKMS rozmawiamy z dr. n. med. Tigranem Torosianem, dyrektorem medycznym Fundacji DKMS.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jest pan członkiem Światowej Orkiestry Lekarzy (WDO), która niedawno zagrała w Polsce dwa koncerty — w Warszawie i w Krakowie. Na jakim instrumencie pan gra? Jak wyglądała pana edukacja muzyczna?

Zagrali koncerty, aby dać chorym drugą szansę na życie.
Zobacz więcej

Zagrali koncerty, aby dać chorym drugą szansę na życie. Fot. DKMS

Gram na skrzypcach. Od najmłodszych lat wiedziałem, że będę się uczył grać. Moi rodzice bardzo lubili muzykę i sami też grali, chociaż nie zawodowo — mama na fortepianie, tata na skrzypcach. Gdy miałem iść do szkoły podstawowej, było oczywiste, że dodatkowo będę uczęszczał do szkoły muzycznej. Nie buntowałem się, bo lubiłem muzykę. Wybrałem skrzypce, tak jak tata, a fortepian był obowiązkowym instrumentem dodatkowym.

Czy chciał pan zostać zawodowym muzykiem?

Nie, nigdy o tym nie myślałem. Ukończyłem siedmioletnią szkołę muzyczną, ale nie wyobrażałem sobie życia jako muzyk, który po osiem godzin dziennie ćwiczy. Siedem lat nauki gry na skrzypcach w zupełności mi wystarczyło. Ale nadal lubiłem muzykę. W ogóle zawsze mnie interesowała sztuka, szczególnie malarstwo. Sam też trochę rysowałem. Jednak nie marzyłem o tym, żeby zostać artystą.

Dlaczego wybrał pan medycynę?

Chciałem wybrać studia związane z nauką o człowieku, myślałem o psychologii, medycynie. Lekarza w najbliższej rodzinie nie było. Mama mi podpowiedziała, że jeśli zostanę lekarzem, będę mógł nadal rysować i grać, ale jeśli zostanę muzykiem czy malarzem, na pewno nie będę mógł leczyć ludzi. Wybór więc był  oczywisty.

I porzucił pan grę na skrzypcach?

Tylko na kilka lat. Na uniwersytecie medycznym w Erywaniu, gdzie studiowałem, była kameralna orkiestra studencka. Zapisałem się do niej. Bardzo lubiłem nasze próby i koncerty, panowała fajna atmosfera. Z tą orkiestrą po raz pierwszy w życiu wyjechałem za granicę, do Czechosłowacji. Wtedy bardzo trudno było wyjechać ze Związku Radzieckiego, nawet do krajów socjalistycznych. Ten wyjazd na koncert był dla wszystkich z orkiestry bardzo ekscytujący.

A jak pan trafił do Światowej Orkiestry Lekarzy?

To było w 2007 roku, mieszkałem już w Polsce i pracowałem jako lekarz w Klinice Hematologii pod kierunkiem profesora Wiesława Jędrzejczaka. Przypadkowo zobaczyłem w czasopiśmie medycznym ogłoszenie, że powstaje Światowa Orkiestra Lekarzy. Zainteresowani lekarze grający na instrumentach muzycznych mogli zgłaszać swoje kandydatury — trzeba było wypełnić kwestionariusz, opisać swoją edukację muzyczną, wskazać instrument, na jakim się gra. Zgłosiłem się i zostałem przyjęty. Pierwszy koncert odbył się w Niemczech, w Filharmonii Berlińskiej. Było to dla mnie duże wyzwanie, bo przez kilka lat nie grałem, a na skrzypcach trzeba regularnie ćwiczyć, żeby brzmiały odpowiednio i ładnie. Przez kilka miesięcy brałem nawet korepetycje i ćwiczyłem intensywnie.

WDO liczy około tysiąca muzyków z całego świata. Wszyscy nie zmieściliby się na żadnej scenie świata. Jak wygląda dobór składu koncertowego?

Co roku orkiestra otrzymuje 3-4 propozycje zagrania koncertów w różnych krajach. Członkowie WDO otrzymują informacje, kiedy i gdzie odbędą koncerty, potem chętni się zgłaszają. Za każdym razem jest grany inny repertuar. Wybrani muzycy otrzymują nuty trzy miesiące przed koncertem. Każdy dostaje partię na swój instrument i najpierw ćwiczy w domu. Kilka dni przed koncertem zaczynamy wspólne próby.

Chętnych nie brakuje?

Nie, wręcz przeciwnie, chociaż wcale nie jest łatwo zebrać taką dużą międzynarodową grupę. Grający lekarze muszą wziąć długi urlop i sami sobie zorganizować dojazd oraz pobyt w miejscu, gdzie będzie koncert. Wszyscy przyjeżdżają na własny koszt, opłacają sobie podróż, hotel i wyżywienie, nie dostają potem zwrotu poniesionych wydatków. I wszyscy grają charytatywnie. Na koncert w Warszawie zgłosiła się rekordowa liczba chętnych, trzeba było wybrać około 100 osób.

Jaki był repertuar tegorocznego koncertu?

W pierwszej części był koncert e-moll Fryderyka Chopina. My wykonaliśmy partię orkiestrową, a na fortepianie zagrał Krzysztof Książek, znakomity młody pianista, laureat wielu konkursów pianistycznych. Taka jest formuła naszych koncertów — zawsze gramy jeden koncert z profesjonalnym muzykiem solistą w roli gwiazdy albo z duetem czy tercetem zawodowych muzyków. Inne utwory gra sama orkiestra, bez solisty.

Uwerturę es-dur na orkiestrę Ignacego Paderewskiego — piękny, choć mało znany i dość wymagający utwór — zagraliśmy z okazji 100-lecia niepodległości Polski. W drugiej części koncertu wykonaliśmy VIII Symfonię Beethovena, która ma wesoły, zwycięski, czasem żartobliwy, ale bardzo optymistyczny nastrój.

Jesteście orkiestrą amatorską — czy nie mieliście tremy przed koncertem? Recenzenci muzyczni was nie skrytykują, bo nie wypada.

Mieliśmy oczywiście tremę. Ja wręcz mam kompleksy wobec zawodowych muzyków. Wiem, że muzyczna wartość naszych koncertów może wydawać się wątpliwa, ale z drugiej strony, jestem pełen podziwu dla koleżanek i kolegów z orkiestry. Wielu z nich gra naprawdę bardzo dobrze, niektórzy skończyli nawet konserwatorium, występują w różnych zespołach kameralnych. Kontrabasista gra w jazz-bandzie, nagrał niedawno płytę. Atmosfera w orkiestrze jest fantastyczna. Spotkałem tu po latach kolegę ze szkoły muzycznej z Armenii, razem byliśmy w klasie skrzypiec. Zresztą skrzypków jest w naszej orkiestrze najwięcej, chociaż są wśród nas lekarze grający na wszystkich instrumentach.

W której sekcji pan gra?

W tej sesji grałem w sekcji pierwszych skrzypiec. Liczy ona 20 osób, podobnie jak sekcja drugich skrzypiec.

Kto stanął za pulpitem dyrygenckim?

Stefan Willich, profesor medycyny, kardiolog i epidemiolog ze szpitala uniwersyteckiego Charité w Berlinie. Jest znanym melomanem w środowisku medycznym, ukończył konserwatorium, studiował dyrygenturę. To właśnie on 10 lat temu wpadł na pomysł stworzenia orkiestry lekarskiej, połączenia muzyki i medycyny.

Od początku orkiestra grała charytatywnie?

Tak, zysk ze sprzedaży biletów na nasze koncerty zawsze jest przekazywany na cele charytatywne w zakresie opieki medycznej. W tym roku — na działalność Fundacji DKMS, której misją jest znalezienie dawcy szpiku dla każdego potrzebującego transplantacji chorego na świecie. Nasze działania kierujemy na szeroko pojętą walkę z chorobami nowotworowymi krwi i szpiku, wspierając chorych w różny sposób.

Fundacja DKMS działa w Polsce od 2008 roku. Jest organizacją pożytku publicznego oraz największym w kraju ośrodkiem dawców szpiku. Ile osób jest zarejestrowanych jako potencjalni dawcy?

WŚwiatowej Bazie Dawców, która istnieje od ponad 25 lat i cały czas się rozwija, jest blisko 35 milionów zarejestrowanych dawców, z czego w Polsce około 1,5 miliona, a z tej liczby ponad 1,3 miliona znajduje się w bazie Fundacji DKMS. Dane z naszej bazy są przekazywane do polskiego rejestru, czyli Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego Do Spraw Transplantacji „Poltransplant”. Gromadzi on wszystkie dane z ośrodków dawców szpiku w Polsce i jest obecnie drugim co do wielkości rejestrem w Europie (po niemieckim). Jesteśmy bardzo dumni z tak dynamicznego rozwoju naszej fundacji, a co za tym idzie, także rejestru polskiego. Mając tylu zarejestrowanych dawców szpiku w naszej bazie, możemy pomóc około tysiącu chorym rocznie, dając im drugą szansę na życie.

Jaka jest historia Fundacji DKMS? Kto i gdzie ją założył?

Fundacja DKMS została założona około 30 lat temu w Niemczech z prywatnej inicjatywy. Nie było w tamtych czasach rejestrów dawców, transplantologia dopiero raczkowała. Założycielem fundacji był mąż kobiety chorej na białaczkę. Żeby znaleźć dawcę szpiku dla swojej żony, zaczął rejestrować dawców i namówił do współpracy lekarzy. Nie udało mu się uratować żony, ale fundacja nadal rozszerzała swoją działalność. Rejestrowała dawców i tworzyła unikatowe systemy operacyjne, które pozwalały dynamicznie rozwijać transplantologię.

Dla około 20 proc. chorych nadal nie ma dawców. Nie mają oni szans na transplantację, która zwiększyłaby możliwości walki z białaczką i innymi groźnymi chorobami krwi i szpiku. Aby zwiększyć tę szansę, trzeba było rozszerzać obszary, gdzie można takich dawców szukać. Dlatego powstał pomysł, żeby w innych krajach stworzyć ośrodki dawców szpiku, oczywiście, na lokalnych zasadach, po uzyskaniu wymaganych pozwoleń. W ten sposób powstały ośrodki DKMS w Polsce, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Chile i Indiach.

Co jest największym wyzwaniem dla Fundacji DKMS?

Jest to fundacja non-profit, wykorzystuje tylko własne środki, żeby badać i rejestrować dawców. W ciągu 10 lat działalności udało nam się stworzyć dobrze funkcjonujący system, który z jednej strony pozwolił zwiększyć świadomość i wrażliwość społeczną na temat transplantologii, dawstwa szpiku i komórek krwiotwórczych, a z drugiej strony — rejestrować dobrowolnych dawców szpiku, którzy chcą ratować czyjeś życie. Koordynując procedury pobrania komórek i szpiku, robimy wszystko, aby dawcy czuli się komfortowo i bezpiecznie. Nasza fundacja prężnie się rozwija, ale nadal jest wiele do zrobienia. Poza tym staramy się rozszerzyć nasze działania i wspierać pacjentów hematoonkologicznych, inicjując różne projekty na rzecz ośrodków transplantacyjnych.

Kiedy zainteresował się pan hematologią i transplantologią?

Nie było tak, że od pierwszego roku studiów chciałem być hematologiem. Pomógł mi przypadek. W Polsce pracowałem w Klinice Hematologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Banacha, na oddziale  profesora Jędrzejczaka. Zrobiłem tam specjalizację z chorób wewnętrznych, a następnie z hematologii, zaangażowałem się w prace Oddziału Intensywnej Opieki Hematologicznej i Transplantologii. To fascynująca dziedzina medycyny, gdzie nie istnieją sztuczne granice. Chyba się nie pomylę, twierdząc, że transplantologia hematologiczna to najbardziej międzynarodowa dziedzina medycyny.

Idea oddawania szpiku i rejestrowania się w bazie potencjalnych dawców stała się głośna w ostatnich latach. W jej promocję włączają się m.in. media oraz artyści.

Temu służą także nasze koncerty. Również środowiska studenckie, zwłaszcza studenci medycyny włączają się w promocję. Idea rejestrowania dawców rozszerza się. Jednak przebadanie i zarejestrowanie dawców wymaga współpracy wielu ośrodków w całym kraju. Trzeba ponadto szerzyć wiedzę o transplantacji allogenicznej, wykorzystującej komórki macierzyste od naszego „bliźniaka” genetycznego, czyli zgodnego dawcy spoza rodziny. Tylko 25 proc. wszystkich dawców stanowią dawcy rodzinni, większość chorych potrzebujących przeszczepu czeka na dawcę niespokrewnionego. Często nasz bliźniak genetyczny mieszka na drugiej półkuli, ale ma układ odpornościowy zbliżony do naszego i dlatego po przeszczepieniu nie dochodzi do konfliktu immunologicznego. Znalezieniu takiego zgodnego dawcy służy Światowa Baza Dawców Szpiku. Jest ona połączona ze wszystkimi rejestrami na świecie, aby znaleźć odpowiedniego dawcę, gdziekolwiek on mieszka.

Co łączy medycynę i muzykę?

I muzyka, i medycyna wymagają myślenia abstrakcyjnego. W muzyce i w medycynie dążymy do osiągnięcia harmonii — takiego stanu, że wszystkie elementy do siebie pasują, nie wchodzą ze sobą w konflikt, jak komórki po przeszczepieniu od zgodnego dawcy.

Granie w orkiestrze to niesamowite uczucie. Kilkadziesiąt osób musi tak się zagrać na różnych instrumentach, żeby osiągnąć piękną harmonię. Razem muszą dojść do takiego brzmienia, żeby nie było dysonansów, żeby utwór tak zabrzmiał, jak powinien. Każdy członek orkiestry stara się dopasować do reszty i każdy czuje swoją rolę w tej całości. Orkiestra to jeden organizm, gdzie muszą idealnie się zgrać różne dźwięki, tworząc spójną całość. To przykład, jak powinien funkcjonować nasz organizm i w ogóle — społeczeństwo. Bardzo się cieszę, że mogę w tym uczestniczyć. Jestem mile zaskoczony, że nasza orkiestra spotyka się z tak ciepłym przyjęciem publiczności. Na koncert w Warszawie wszystkie bilety zostały szybko sprzedane. Nikt się tego nie spodziewał.

O kim mowa

Tigran Torosian jest specjalistą chorób wewnętrznych i hematologii w Klinice Chorób Wewnętrznych Hematologii i Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego SPCSK w Warszawie.

 

Fundacja DKMS: 8 milionów potencjalnych dawców szpiku na świecie

Misją Fundacji DKMS jest znalezienie dawcy dla każdego pacjenta na świecie potrzebującego przeszczepienia krwiotwórczych komórek macierzystych. Fundacja działa w Polsce od 2008 roku jako niezależna organizacja pożytku publicznego oraz jako ośrodek dawców szpiku. To największy taki ośrodek w Polsce, w którym zarejestrowanych jest 1 361 092 potencjalnych dawców szpiku, spośród których 5449 osób (dane z lipca 2018) oddało swoje komórki macierzyste lub szpik pacjentom zarówno w Polsce, jak i na świecie, dając im tym samym szansę na życie. We wszystkich bazach DKMS na świecie zarejestrowanych jest ponad 8 milionów potencjalnych dawców.

Aby zostać potencjalnym dawcą, wystarczy wejść na stronę www.dkms.pl i zamówić pakiet rejestracyjny z dostawą do domu.

11 744 - tyle Dni Dawcy Szpiku zorganizowała do tej pory Fundacja DKMS.

Światowa Orkiestra Lekarzy: Ponad 1500 grających specjalistów z różnych dziedzin medycyny

Światowa Orkiestra Lekarzy (World Doctors Orchestra, WDO) została założona w 2007 roku przez profesora Stefana Willicha, niemieckiego kardiologa, który jest jej dyrektorem artystycznym i dyrygentem. Obecnie orkiestra zrzesza ponad 1500 lekarzy różnych specjalności z ponad 50 krajów.

Do tej pory WDO zagrała niemal 60 koncertów, m.in. w: Stanach Zjednoczonych, Japonii, Hiszpanii, Dubaju, RPA. Polska jest 27. krajem na jej trasie koncertowej. Muzycy występują charytatywnie. Dwa do trzech razy w roku około 100 wybranych lekarzy z tej orkiestry wykonuje koncert na rzecz organizacji działającej w sektorze zdrowia oraz osób potrzebujących opieki zdrowotnej.

W tym roku WDO zagrała w Polsce i wsparła działalność Fundacji DKMS — walkę z nowotworami krwi. Koncerty odbyły się w Warszawie (11 października, Filharmonia Narodowa) i w Krakowie (12 października, Centrum Kongresowe ICE). Orkiestrze towarzyszył wybitny polski pianista Krzysztof Książek. Koncerty WDO odbyły się z okazji 10. rocznicy działalności Fundacji DKMS w Polsce i Ogólnopolskiego Dnia Dawcy Szpiku, przypadającego 13 października.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Ewa Likowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.