W medycynie cel jest prosty: pomóc drugiemu człowiekowi

Rozmawiała Ewa Kurzyńska
opublikowano: 13-07-2022, 08:53

Echokardiografią zajmuję się od kilkunastu lat. To świetna dziedzina, bo często właśnie dzięki echokardiografii możemy ustalić przyczynę dolegliwości pacjenta, lepiej rozumiemy patofizjologię chorób serca, zwłaszcza niewydolności serca czy wad zastawkowych — powiedziała dr hab. n. med. Agnieszka Kapłon-Cieślicka, zwyciężczyni konkursu Supertalenty w Medycynie 2022.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. dr hab. n. med. Agnieszka Kapłon-Cieślicka.
Fot. Tomasz Pikula

Puls Medycyny: Kiedy pojawiła się myśl, by wybrać zawód lekarza?

Dr hab. n. med. Agnieszka Kapłon-Cieślicka: Stało się to poniekąd siłą rozpędu. Pochodzę z Kielc, a w liceum im. Hanki Sawickiej, do którego uczęszczałam, najwspanialszą profesor była pani Barbara Bukała, ucząca biologii i, co najważniejsze, logicznego myślenia. O naszym liceum mówiło się, że jest kuźnią olimpijczyków, a podopieczni profesor Bukały stanowili wśród nich najliczniejsze grono, do którego i ja się zaliczałam. To dało mi wstęp bez egzaminów na ówczesną Akademię Medyczną w Warszawie. Świadomość, że wykonując zawód lekarza, mogę pomagać ludziom, przyszła dopiero później i dała mi ogromną satysfakcję. Jednak na początku za moją decyzją o takim, a nie innym wyborze kierunku studiów stały przede wszystkim zainteresowania, nie empatia.

Jak wspomina pani studia na kierunku lekarskim, uważanym za jeden z najtrudniejszych?

To był wspaniały czas. Choć pewnym zaskoczeniem było to, że nawet solidna praca nie zawsze gwarantowała piątki w indeksie. Po tym, jak w szkole nauka przychodziła mi z łatwością, to na pierwszym roku medycyny oblałam tzw. szpilki z anatomii. Dla mnie, prymuski, to był szok! Nasza grupa była niesamowicie zżyta, co stanowiło ogromne wsparcie. Do dziś nasza studencka paczka ma stały kontakt, w ferie byliśmy razem na nartach w Szczyrku. Wśród moich kolegów i koleżanek są wspaniali specjaliści i specjalistki: ginekologii, pediatrii, chorób zakaźnych, ortopedii, medycyny rodzinnej, kardiologii, okulistyki czy gastroenterologii, więc zawsze mam do kogo zadzwonić i poradzić się, gdy mam taką potrzebę.

Co podyktowało wybór specjalizacji z kardiologii?

Moja mama jest kardiolożką i gdy byłam dzieckiem, zdarzało się, że odwiedzałam ją na oddziale. Widziałam, jak wykonuje badania echokardiograficzne i to bijące na ekranie serce było dla mnie fascynujące. Przyznam, że o ile wybór specjalizacji był dla mnie oczywisty, to już wybór samego zawodu — nie. Długo myślałam o architekturze, bo miałam duże zacięcie plastyczne.

Co zatem przeważyło na korzyść medycyny?

Pamiętam, jak z mamą robiłyśmy listę za i przeciw medycynie. Nigdy nie było tak, że oczekiwano ode mnie podążania z góry wytyczoną ścieżką. Tym bardziej, że mama, sama wykonująca piękny, ale trudny zawód lekarza, zdawała sobie sprawę zarówno z jego blasków, jak i cieni. Otrzymałam od rodziców dużo wolności, akceptowali moje wybory. Może pomogło to, że mama sama miała artystyczne aspiracje, ciągnęło ją do teatru? W każdym razie ostatecznie wybrałam medycynę i nigdy nie żałowałam. Gdy człowiek, wykonując ten zawód, zapędzi się w pracoholizmie i pada ze zmęczenia, dobrze jest sobie powiedzieć, że to, co robimy ma głębszy sens. W medycynie cel jest prosty: pomóc drugiemu człowiekowi. To jest piękne, jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało.

Praca kliniczna, naukowa, społeczna. Która działalność ma prymat nad innymi?

Najbardziej cieszy mnie właśnie wielokierunkowość. Dobrze jest, gdy podąża się kilkoma ścieżkami, bo gdy jedna staje się nużąca, możemy odpocząć, wkraczając na inną. I ja tak mam. Zresztą praca kliniczna i naukowa doskonale się dopełniają.

W pracy klinicznej pani „konikiem” jest echokardiografia. To fascynacja mająca korzenie w dzieciństwie?

Zapewne coś w tym jest. W szpitalu, w którym pracuję, echokardiografią zajmuję się od kilkunastu lat. To świetna dziedzina, bo często właśnie dzięki echokardiografii możemy ustalić przyczynę dolegliwości pacjenta, lepiej rozumiemy patofizjologię chorób serca, zwłaszcza niewydolności serca czy wad zastawkowych. Fascynujące jest także to, że stale pojawiają się coraz to nowsze metody przezcewnikowgo leczenia chorób strukturalnych serca i echokardiografia w tych procedurach odgrywa istotną rolę — zarówno w procesie kwalifikacji chorego do zabiegu, jak i w jego monitorowaniu śródzabiegowym. To niezwykle ciekawa dziedzina, w której staram się rozwijać.

W I Katedrze i Klinice Kardiologii WUM, kierowanej obecnie przez prof. Marcina Grabowskiego, a wcześniej przez prof. Grzegorza Opolskiego, mam przyjemność i zaszczyt być częścią fantastycznego zespołu, który się tym zajmuje. „Na pokładzie” mamy kardiologów inwazyjnych: doc. dr. hab.Tomasza Mazurka i prof. Zenona Huczka, którzy wykonują zabiegi przezcewnikowego zamykania uszka lewego przedsionka oraz dr. Adama Rdzanka i dr. Arkadiusza Pietrasika, którzy przeprowadzają zabiegi „klipsowania” zastawki mitralnej oraz innowacyjne zabiegi przezcewnikowego leczenia niedomykalności trójdzielnej. W tych zabiegach ogromną rolę odgrywa monitorowanie echokardiograficzne, którym zajmuje się dr hab. n. med. Piotr Scisło, a od kilku lat również ja.

Podbieracie pacjentów kardiochirurgom?

Absolutnie nie. To są metody, które się doskonale uzupełniają. Zupełnie inny pacjent będzie kandydatem do kardiochirurgii, a inny do leczenia przezcewnikowego. Pacjenci kardiochirurgów to często osoby z pierwotną chorobą zastawki, z zachowaną funkcją lewej komory i niższym ryzykiem operacyjnym. W przypadku leczenia przezcewnikowego naszymi pacjentami są najczęściej chorzy z ciężką niedomykalnością mitralną i/lub trójdzielną wtórną do niewydolności serca, dla których operacja kardiochirurgiczna stanowi zbyt duże ryzyko. Przezcewnikowe leczenie niedomykalności mitralnej czy trójdzielnej u tych pacjentów istotnie zmniejsza ich objawy. Gorąco zachęcamy do kierowania do nas takich pacjentów.

A na jakim polu realizuje się pani naukowo?

Moje pierwsze prace naukowe dotyczyły zjawiska „aspirynooporności” i był to temat mojej rozprawy doktorskiej, której promotorem był prof. Krzysztof Filipiak. Osobą, dzięki której zajęłam się tym tematem był także prof. Marek Postuła.

Obecnie moje główne zainteresowania naukowe dotyczą migotania przedsionków i niewydolności serca (NS), przede wszystkim NS z zachowaną frakcją wyrzutową. To jednostka chorobowa, o której stosunkowo niedawno zaczęło się więcej mówić. Niewydolność serca jest krańcowym stadium różnych chorób. To nigdy nie jest pojedyncze rozpoznanie, „zawieszone” w próżni, tylko stan, do którego doprowadziła inna choroba, a nierzadko cały szereg innych schorzeń.

Dlatego też każdy pacjent jest inny, stanowi zagadkę, którą trzeba rozwikłać. Po pierwsze, czy przyczyną dolegliwości pacjenta jest faktycznie niewydolność serca, co może być trudne do ustalenia w przypadku NS z zachowaną frakcją wyrzutową, bo to nie jest proste rozpoznanie, mamy mnogość definicji, kryteriów, czasem wręcz sprzecznych.

Po drugie, trzeba się zastanowić, jaka jest etiologia niewydolności serca i czy można zastosować leczenie przyczynowe. W ramach moich zainteresowań NS współpracuję z Europejskim Towarzystwem Kardiologicznym (ESC). Zespół naszej kliniki uczestniczył w rejestrach niewydolności serca ESC, których ówczesnym koordynatorem w Polsce był prof. Jarosław Drożdż, a obecnym jest prof. Andrzej Gackowski. Zgłaszając do ESC pomysły na prace naukowe z tych rejestrów, nawiązałam trwałą współpracę m.in. z prof. Larsem Lundem z Karolinska Institutet w Szwecji. Jest on członkiem Zarządu Asocjacji Niewydolności Serca (HFA) ESC, przewodniczącym komitetu HFA ESC ds. rejestrów i epidemiologii oraz głównym koordynatorem europejskiego rejestru NS. Czasem się dziwię, że wśród tylu obowiązków znajduje czas na pisanie publikacji z lekarką z Polski!

Dla lekarza zajmującego się niewydolnością serca pocieszające musi być, że w leczeniu tego poważnego schorzenia, które ma rokowanie gorsze niż wiele nowotworów, wciąż pojawiają się nowe terapie, które wydłużają życie chorych i poprawiają jego jakość.

To prawda. Choć musimy mieć świadomość, że do niewydolności serca dochodzi wtedy, gdy, mówiąc kolokwialnie, sercu już się solidnie dostało. I my, lekarze, możemy ograniczać szkody, walczyć o dłuższe i lepsze życie naszych chorych, jednak samej niewydolności serca w większości przypadków nie odwrócimy. Wyjątkiem są sytuacje, gdy u podłoża NS leżą takie schorzenia, jak np. zapalenie mięśnia sercowego czy kardiomiopatia tachyartymiczna. Bywa, że wówczas jesteśmy świadkami nieomal cudownych uzdrowień. Czasem jest to związane z naszymi działaniami terapeutycznymi, czasem wynika to z naturalnego przebiegu tych chorób. Niemniej niewydolność serca sama w sobie ma tendencję do progresji, zwłaszcza NS z obniżoną frakcją wyrzutową.

W 2021 r. objęła pani ster rządów w Klubie 30 Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Jakie cele przyświecają pani kadencji?

Ideą Klubu 30 PTK jest wymiana myśli naukowej, współpraca i wzajemne wspieranie się. I tym zamierzam się kierować, kontynuując pracę poprzednich prezesów Klubu 30, w tym moich wspaniałych kolegów: Pawła Burchardta, Błażeja Michalskiego i Miłosza Jaguszewskiego. Mamy ważne programy stypendialne dla młodych kardiologów, chcemy je rozwijać. Są to Grant dla Młodych Naukowców, jak również Grant Wyjazdowy Klubu 30, umożliwiający realizację półrocznego pobytu badawczo-naukowego w wybranym, renomowanym ośrodku w Europie.

To cenne formy wsparcia młodych lekarzy, pozwalające na realizację ambicji naukowych i nawiązanie międzynarodowych kontaktów, które w przyszłości mogą zaowocować kolejnymi projektami. Mamy także Platformę Współpracy Naukowej Klubu 30 — platformę internetową, która ma pomagać w prowadzeniu wieloośrodkowych badań, konkurencyjnych dla badań zagranicznych. Byłam jej inicjatorką i zależy mi, by ta platforma prężnie się rozwijała z korzyścią dla młodych naukowców-kardiologów.

Po tytuł Supertalentu w Medycynie do tej pory sięgali wyłącznie mężczyźni, pani złamała ten monopol. Co powiedziałaby pani innym kobietom, by zachęcić je do stawania w konkursowe szranki?

Przede wszystkim, by się zgłaszały. W tym miejscu chcę podziękować osobom, które zachęciły mnie do startu w konkursie. Wiele danych wskazuje na to, że kobiety mają więcej oporów przed udziałem w konkursach i stosują wobec siebie bardziej surowe kryteria oceny niż mężczyźni. Częściej niesłusznie uważają, że są niewystarczająco przygotowane, a perfekcjonizm i nadmierny samokrytycyzm blokują u nich podejmowanie nowych, śmiałych wyzwań. Co więcej, gdy kobieta odniesie sukces, często tłumaczy to tym, że dopisało jej szczęście. Dlatego, jeśli mogę sobie pozwolić na apel do naukowczyń, to chcę im powiedzieć, by były dumne z siebie, ze swoich umiejętności i osiągnięć, i nie wahały się startować w konkursach, aplikować o granty czy stanowiska kierownicze.

Uważam, że głos kobiet jest w nauce bardzo potrzebny i że najlepsze rezultaty daje współpraca między przedstawicielami obu płci. Jestem dumna z tego, że w obecnym, „moim” zarządzie Klubu 30, mam przyjemność współpracować z czterema wspaniałymi koleżankami i czterema wspaniałymi kolegami. Każda z tych osób wnosi niepowtarzalny wkład w pracę zarządu i właśnie ta różnorodność pomysłów, perspektyw i opinii jest, moim zdaniem, naszym największym atutem.

Dr hab. n. med. Agnieszka Kapłon-Cieślicka

Specjalistka kardiologii, echokardiografistka, adiunkt w I Katedrze i Klinice Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jej główne zainteresowania naukowe i kliniczne dotyczą: niewydolności serca, migotania przedsionków, wad zastawkowych, echokardiografii i przezcewnikowych zabiegów strukturalnych. Jest inicjatorką i koordynatorką polskiego, wieloośrodkowego rejestru pacjentów z migotaniem przedsionków, poddawanych echokardiografii przezprzełykowej LATTEE (ang. Left Atrial Throbmus on TEE). Autorka licznych publikacji, w tym w „European Journal of Heart Failure”.

Działa w strukturach Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK), w kadencji 2021-2023 jako przewodnicząca Klubu 30 PTK, zrzeszającego młodych kardiologów o znaczącym dorobku naukowym. W ramach pracy w zarządzie Klubu 30 w kadencjach 2017-2019 
i 2019-2021 koordynowała pracę nad internetową Platformą Współpracy Naukowej Klubu 30 PTK (https://platformaklub30.ptkardio.pl), służącą do nawiązywania wieloośrodkowej współpracy naukowej pomiędzy młodymi naukowcami z całej Polski. Od czasu stworzenia Platformy w 2018 r. prowadzonych było na niej 12 wieloośrodkowych projektów, z czego 5 zostało zakończonych, owocując 13 publikacjami z łącznym Impact Factor ponad 40.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr hab. Kapłon-Cieślicka: kobieca solidarność pomaga w realizacji naukowych celów

Supertalenty w Medycynie 2022: znamy laureatów konkursu!

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.