Prof. Piotr Eder: W leczeniu zespołu jelita nadwrażliwego komputer nie zastąpi żywej relacji pacjent – lekarz

Rozmawiała Monika Rachtan
opublikowano: 28-12-2020, 18:29

Pandemia wywołana wirusem SARS CoV-2 zmieniła oblicze wizyt lekarskich. Ze względu na zagrożenie epidemiczne specjaliści często zmuszeni są stawiać rozpoznanie choroby na podstawie rozmowy telefonicznej lub wideo. W przypadku zespołu jelita drażliwego, brak możliwości spotkania z pacjentem utrudnia rozpoczęcie leczenia. Wyzwaniem jest także prowadzenie terapii u pacjentów, u których w przeszłości rozpoznano IBS. „Podstawą diagnostyki i leczenia zespołu jelita nadwrażliwego jest rozmowa z pacjentem i badanie lekarskie, co w dobie pandemii jest trudne do zrealizowania” – przyznaje prof. dr hab. n. med. Piotr Eder

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jakie trudności w dobie pandemii COVID-19 napotykają lekarze zajmujący się diagnostyką i leczeniem zespołu jelita nadwrażliwego (IBS)?

Zespół jelita nadwrażliwego to bardzo powszechna choroba, szacuje się, że może na nią cierpieć nawet 10 proc. populacji w krajach wysoko rozwiniętych. W zwyczajnych czasach podstawowym postępowaniem w przypadku podejrzenia IBS jest spotkanie z pacjentem w celu zebrania szczegółowego wywiadu oraz przeprowadzenia badania lekarskiego.

Obraz pacjenta chorującego na zespół jelita nadwrażliwego może być bardzo różnorodny. Chorzy mogą zgłaszać wiele dolegliwości, które w konkretnych przypadkach mogą się od siebie znacząco różnić. Podczas spotkania z pacjentem, oprócz omówienia poszczególnych objawów i dolegliwości bólowych, warto zwrócić uwagę na pewne zachowania, które mogą wskazywać na występowanie tej choroby.

Celem diagnostyki IBS jest także wyszukiwanie tzw. czerwonych flag, które mogłyby wskazywać, że pacjent nie cierpi na IBS, ale na inne schorzenie, wymagające szybkiej czy natychmiastowej interwencji medycznej.

W dobie pandemii COVID-19 trudno trzymać się wypracowanych przez lata zasad, które pozwalały nam na rozpoznawanie IBS. Spotkania z pacjentem możliwe są najczęściej za pośrednictwem narzędzi telemedycznych, rozmów wideo lub telefonicznych. O ile przeprowadzenie wywiadu lekarskiego w takich warunkach wydaje się możliwe, o tyle trudniej jest nabrać ogólnego wrażenia o pacjencie, a niemożliwe staje się przeprowadzenie badania lekarskiego, które przecież także jest bardzo istotne.

A jak wygląda kontrola stanu pacjenta?

Kolejną trudnością w czasie pandemii jest opieka nad chorym, u którego zdiagnozowano IBS. Pacjenci z zespołem jelita nadwrażliwego wymagają stałej opieki lekarskiej. IBS jest schorzeniem przewlekłym, które leczy się trudno, na początku często z wieloma niepowodzeniami. Wszystkie wytyczne, także Kryteria Rzymskie IV, podkreślają, że kluczowymi elementami umożliwiającymi skuteczne leczenie jest nabranie przez pacjenta zaufania do lekarza, a także nawiązanie specyficznej relacji, co pozwala na dokładne poznanie chorego. Problemy pacjenta, jego życie osobiste mają bardzo duże przełożenie na przebieg IBS. Wydaje się, że taką relację, w pełni szczerą i pełną zaufania, o wiele trudniej jest nawiązać, jeżeli widzimy się z pacjentem tylko za pośrednictwem komputera.

Pacjenci z IBS to chorzy, którzy niejednokrotnie wracają do naszych gabinetów. Istnieje niebezpieczeństwo, że pacjent pojawiający się kolejny raz z nasilającymi się objawami zostanie potraktowany rutynowo. Rutyna nie jest jedynie domeną lekarzy, ale wszystkich ludzi, którzy wykonują pewną czynność kolejny raz. W praktyce może się wydawać, że przypadek pacjenta jest nam już znany, a my leczymy ciągle ten sam problem. Ale przecież może się także zdarzyć, że pacjent z IBS doświadczy innej choroby, która będzie charakteryzować się zbliżonymi objawami, ale jej przebieg kliniczny i niebezpieczeństwo wynikające z niezastosowania terapii na czas będą zagrażały jego zdrowiu i życiu.

Z rutyny, o której mówię, mogą wynikać pewne przeoczenia. W rzeczywistości bez pandemii istnieje szansa, że nawet jeśli my te przeoczenia poczynimy, chorobę zdiagnozuje inny lekarz lub pacjent wróci do naszego gabinetu po kilku dniach. W sytuacji, gdy nie widzimy chorego, tylko rozmawiamy z nim za pośrednictwem telefonu czy wideorozmowy, a na wizytę do lekarza trudniej jest się umówić, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pacjent w krótkim czasie nie będzie miał szansy na zdiagnozowanie tej choroby.

W dobie pandemii nie tylko pacjenci z IBS, ale także z innymi poważnymi schorzeniami rezygnują z wizyt u lekarza– tych zaplanowanych czy wynikających z pojawienia się niepokojących dolegliwości. Boją się, że będą kierowani na badania, chociażby kolonoskopię czy inne badania inwazyjne, co może wiązać się z ryzykiem zakażenia koronawirusem.

Dodatkowo czasy, w których żyjemy, są niezwykle stresujące, a wiemy, że stres jest ważnym czynnikiem patogenetycznym wielu chorób czynnościowych, w tym także IBS. Dziś problemy te być może nie są jeszcze zbyt wyraźnie wyeksponowane.

Ale prawdopodobnie w najbliższym czasie przyjdzie nam mierzyć się z wyzwaniami, które pozostawi po sobie pandemia: leczeniem zaawansowanych nowotworów, depresji czy innych zaburzeń psychicznych oraz chorób, które z psychiką są powiązane.

Pandemia COVID-19 jest już z nami ponad 9 miesięcy. Jak lekarze i pacjenci radzą sobie w tym czasie z farmakologicznym leczeniem IBS?

Osobiście bardzo szybko zrezygnowałem z prowadzenia teleporad, ponieważ od początku nie byłem zwolennikiem tego rozwiązania. Obecnie z zachowaniem wszystkich środków ostrożności staram się diagnozować pacjentów osobiście w gabinecie lekarskim.

Sądzę jednak, że w takich schorzeniach jak IBS, które dotykają nie tylko sfery somatycznej, ale także psychicznej, odpowiedź pacjenta na zalecenia lekarza dotyczące czy to farmakoterapii, czy określonego postępowania dietetycznego może być ograniczona. Leczenie IBS wymaga czasu i cierpliwości, zarówno ze strony pacjenta, jak i lekarza. W tym schorzeniu nie dysponujemy terapią opartą na podaniu jednej tabletki, która natychmiast wyleczy chorego. Uważam, że pacjent, który nie widział lekarza, nie miał szansy porozmawiania z nim i otrzymał leczenie, które w krótkim czasie lub w ogóle nie przyniosło oczekiwanego efektu, może zniechęcić się i zaniechać terapii.

W leczeniu IBS bardzo istotne jest także, aby nie podejmować pochopnych decyzji, związanych choćby ze zmianą preparatu. Leki, którymi dysponujemy, mogą zacząć działać po pewnym czasie lub w kontekście innych interwencji, np. dietetycznej czy psychologicznej. W niektórych przypadkach dopiero takie kompleksowe działanie pozwala otrzymać pożądany efekt terapeutyczny.

Czym należy się kierować w dobie pandemii COVID-19, dobierając terapię dla chorego na IBS?

Większość leków, którymi dysponujemy, jest stosunkowo bezpieczna. Wprowadzając je, możemy być spokojni, ponieważ nie powinny choremu wyrządzić szkody, co jest ogromną zaletą, szczególnie w obecnej sytuacji epidemicznej.

W zespole jelita nadwrażliwego stosujemy leczenie objawowe. Wskazane jest zatem, aby dobierać takie leki, które będą nie tylko bezpieczne, ale także będą działały na różnego rodzaju objawy IBS. Jednym z leków o udowodnionym bezpieczeństwie oraz szerokim zakresie działania na objawy IBS jest mebeweryna. Lek ten działa rozkurczowo, głównie na ból brzucha wynikający z zaburzeń czynności motorycznej przewodu pokarmowego, ale również reguluje zaburzenia rytmu wypróżnień, zarówno biegunkę, jak i zaparcie.

Jak należy obecnie postępować z pacjentami, u których nie udaje się osiągnąć oczekiwanego efektu terapeutycznego?

Przede wszystkim nie należy się zniechęcać. Możliwości terapeutyczne, którymi dysponujemy w IBS, są mocno ograniczone. Żonglowanie lekami w sposób mało kontrolowany bardzo szybko pozbawi nas szansy na pomoc pacjentowi. W leczeniu IBS bardzo ważne są konsekwencja, stały kontakt z lekarzem, rozmowa z pacjentem, określone postępowanie dietetyczne, w niektórych przypadkach wsparcie psychologiczne. Czasem musimy wręcz szukać tła problemów, które wywołują IBS. Prowadzenie takiego wieloczynnikowego leczenia w dobie pandemii jest utrudnione i wymaga zaangażowania ze strony zarówno lekarza, jak i pacjenta.

Jestem zdecydowanie przeciwnikiem leczenia, które opiera się na łatwo podejmowanych, szybkich decyzjach. IBS jest chorobą przewlekłą i na zauważalny efekt terapii musimy niekiedy czekać nawet 3-4 tygodnie. Leki stosowane w tej chorobie potrzebują czasu na wywołanie zmian, które przełożą się na efekt terapeutyczny. W leczeniu tej złożonej jednostki chorobowej musimy działać wszechstronnie, konieczna jest cierpliwość w działaniu.

W każdym przypadku niepowodzenia terapii warto także ponownie przeanalizować sytuację kliniczną pacjenta, poszukując innych niż IBS przyczyn objawów.

POLECAMY TAKŻE: Zespół jelita nadwrażliwego - wyzwanie interdyscyplinarne [DEBATA]

O KIM MOWA
Prof. dr hab. n. med. Piotr Eder
O KIM MOWA
Jest specjalistą w dziedzinie chorób wewnętrznych i gastroenterologii, adiunktem w Katedrze i Klinice Gastroenterologii, Dietetyki i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz zastępcą kierownika Oddziału Klinicznego Gastroenterologii Szpitala Klinicznego im. H. Święcickiego w Poznaniu.
Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.