W czasie epidemii COVID-19 lekarze oczekują realnego wsparcia także ze strony decydentów

Marta Markiewicz
opublikowano: 29-04-2020, 17:50

Lekarze w dobie epidemii koronawirusa oczekują realnego wsparcia zarówno ze strony władz, jak i społeczeństwa. Ich zdaniem, już teraz powinniśmy rozpocząć dyskusję o wdrażaniu rozwiązań, zdejmujących w stanach wyższej konieczności — takich jak pandemia — z lekarzy i pielęgniarek odpowiedzialność cywilną. Taką inicjatywę zapowiada lekarski samorząd.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W połowie kwietnia środowisko lekarzy i pielęgniarek zabrało głos w sprawie, ich zdaniem, skandalicznych i bezprawnych nakazów pracy. Wśród szeroko komentowanych znalazły się m.in. niezgodne z obowiązującym prawem nakazy pracy w DPS-ach.

Prof. Andrzej Matyja: Chciałbym przedstawić Sejmowi projekt ustawy, która na stałe zdejmuje odpowiedzialność cywilną z lekarzy i pielęgniarek w stanach wyższej konieczności, takich jak epidemia.
Zobacz więcej

Prof. Andrzej Matyja: Chciałbym przedstawić Sejmowi projekt ustawy, która na stałe zdejmuje odpowiedzialność cywilną z lekarzy i pielęgniarek w stanach wyższej konieczności, takich jak epidemia.

Problem z zapewnieniem opieki w DPS-ach

Kwestionowane przez personel medyczny nakazy pracy, wystawiane przez wojewodów, były kierowane do lekarzy-rodziców wychowujących dzieci poniżej 14. roku życia czy nawet do lekarek w ciąży. W wielu przypadkach personel medyczny odmówił realizacji nakazu. A sytuacja pacjentów placówek opiekuńczych, pozbawionych nadzoru personelu fachowego, spotkała się z reakcją szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Podczas konferencji prasowej (17 kwietnia) zapowiedział on wszczęcie śledztw prokuratorskich, które miałyby stwierdzić, czy w kilku przypadkach nie doszło do rażącego naruszenia procedur związanych z zagwarantowaniem bezpieczeństwa dla zdrowia i życia osób znajdujących się w DPS-ach.

„Wyzwania weryfikują lekarza i wszystkich ludzi związanych z obszarem zdrowia i opieki właśnie wtedy, kiedy jest ryzyko związane z prowadzeniem działalności. Nie możemy godzić się na sytuację, w której osoby powołane do świadczenia opieki nagle znikają i tej opieki nie gwarantują” — ocenił Zbigniew Ziobro.

Zapowiedź śledztw nie pozostała bez reakcji środowiska medyków. W liście do prokuratora generalnego i jednocześnie szefa resortu sprawiedliwości Anna Dudzińska, przewodnicząca stołecznej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych, wskazała, że jego wystąpienie było skrajnie nieodpowiedzialne. W tym kontekście trudno jest personelowi medycznemu zrozumieć intencję Zbigniewa Ziobry, który informował społeczeństwo o „nagannej” postawie części osób z personelu domów pomocy społecznej.

„Jedną konferencją podważył pan zaufanie pacjentów domów opieki i ich rodzin do członków samorządu zawodowego pielęgniarek i położnych oraz skrzywdził osoby wykonujące zawody medyczne w tych podmiotach. Osoby niejednokrotnie pracujące ponad siły, przy ograniczonych środkach bezpieczeństwa, z pacjentami potrzebującymi wymagającej, kompleksowej opieki” — oświadczyła Anna Dudzińska.

CZYTAJ WIĘCEJ: Pielęgniarki i położne nie dadzą się zastraszyć

Polityku, uważaj na słowa!

Lekarze przyznają, że słowa ministra Zbigniewa Ziobry po raz kolejny w historii III RP mogły zachwiać mozolnie budowanym zaufaniem do personelu medycznego. „Apelowałabym do rządzących o to, by nie dolewali oliwy do ognia i powstrzymali się od tego rodzaju komentarzy, podważających kompetencje, etykę lekarzy i pielęgniarek oraz zaufanie do nich. W sytuacji, gdy naszym głównym wrogiem jest koronawirus i to lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i farmaceuci stoją na pierwszej linii frontu, nieodpowiedzialnym działaniem jest formułowanie tego typu komentarzy. Takie wypowiedzi nie tylko nie pomagają, ale wręcz utrudniają wykonywanie obowiązków zawodowych” — oceniła Kaja Filaczyńska, lekarka rezydentka w dziedzinie endokrynologii i jednocześnie współautorka programu polityki zdrowotnej partii Razem.

Jej zdaniem, ferowanie wyroków i obciążanie personelu medycznego odpowiedzialnością za rozprzestrzenianie epidemii koronawirusa jest próbą przerzucenia odpowiedzialności za sytuację w polskim systemie ochrony zdrowia z rządzących na pracowników medycznych.

„Niestety, z przykrością stwierdzam, że obecny stan i cała sytuacja wokół systemu ochrony zdrowia to efekt wieloletnich zaniedbań ze strony decydentów. Za każdym razem, kiedy pracownicy sektora ochrony zdrowia protestowali i podnosili argumenty o konieczności podniesienia nakładów na system, wskazywali na braki kadrowe i złe warunki pracy, dochodziło do ataku propagandowego. Pokazywano absurdalne dane na temat zarobków, prześwietlano prywatne aktywności lekarzy” — przyznaje z rozgoryczeniem młoda lekarka. Wskazuje także, że COVID-19 poddaje ciężkiej próbie wszystkie systemy ochrony zdrowia na świecie.

„Nasz polski system ochrony zdrowia przechodzi właśnie przez ekstremalnie trudny sprawdzian. Dlatego też problemy zgłaszane przez pracowników medycznych uległy spotęgowaniu, natomiast obserwowana przez nas reakcja władz sprowadza się do niezgodnego z prawem wysyłania nakazów pracy do lekarzy i pielęgniarek. Zamiast w sposób szczególny zadbać o personel medyczny na pierwszej linii frontu, władze potrafią jedynie straszyć nas karami i postępowaniami prokuratorskimi” — ocenia Filaczyńska.

Wypaleni jak lekarz i pielęgniarka

Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, zauważa, że działania kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości — naprzemienne grożenie palcem i podziękowania za pracę przy pacjentach — należy odebrać jako działania nieadekwatne do poświęcenia, na jakie od lat zdobywają się lekarze i personel medyczny, ratując zdrowie i życie pacjentów.

„W dobie koronawirusa praca lekarzy i pielęgniarek wymaga jeszcze większego zaangażowania i poświęcenia, ponieważ wielu z nas — w obawie o zdrowie swoich najbliższych — żyje w odseparowaniu. To olbrzymie poświęcenie, wynikające przede wszystkim z misji i powołania, jakie odczuwa każda z osób niosących pomoc w trudnych sytuacjach” — zaznacza prezes NRL. I dodaje, że każda śmierć pacjenta, która może być elementem przewidywalnym w różnych sytuacjach, zawsze będzie odciskać piętno i stanowić tragiczne przeżycie dla pracowników systemu ochrony zdrowia.

Niestety, tego typu wydarzenia prowadzić będą personel medyczny do pogłębiającego się stanu wypalenia zawodowego. Zdaniem prof. Matyi, najsilniej zjawisko to będzie obserwowane na oddziałach czy w miejscach, gdzie niepowodzeń leczenia będzie najwięcej. W efekcie możemy spodziewać się, że coraz więcej osób będzie podejmowało trudną decyzję o odejściu z zawodu. Czy po koronawirusie możemy spodziewać się nasilenia tego zjawiska?

„Mam nadzieję, że to nie nastąpi. Myślę jednak, że każde słowa — wypowiedziane nawet w dobrej wierze, a obciążające personel medyczny, będą prowadzić do frustracji, załamania czy wręcz zniechęcenia do polskiego systemu ochrony zdrowia. Nasze morale będzie spadać, ponieważ personel medyczny czuje się pozostawiony sam sobie nie tylko z problemami systemowymi, z którymi mierzył się przed pandemią, ale również z samym wirusem i kłopotami przez niego spotęgowanymi” — wskazuje prezes NRL.

Oklaski przeszły w szykany

Środowisko lekarzy z rozżaleniem przyznaje, że zaraz po oklaskach wdzięczności na personel medyczny zaczęła się wylewać fala niechęci czy wręcz hejtu. Zdaniem rezydentki, skala tego powoli narasta, co szczególnie uwidocznia się w dyskusjach lekarskich, prowadzonych w mediach społecznościowych. „Pojawia się wiele zachowań, które nie są może bezpośrednim hejtem, ale subtelnymi działaniami wyraźnie wskazującymi na niechęć do personelu medycznego” — przyznaje Filaczyńska.

Bardziej ostry w ocenie jest prof. Andrzej Matyja, który zaznacza, że nieodpowiedzialne wypowiedzi osób publicznych będą prowadzić do tego, iż lekarze i pielęgniarki będą coraz mocniej oskarżani i piętnowani przez społeczeństwo.

„Niestety, coraz częściej otrzymujemy sygnały o hejcie w stosunku do pracowników medycznych. Dzieci pielęgniarek i lekarzy traktowane są jak persony non grata. Nakręcenie spirali strachu spowoduje również to, że pacjenci chorzy na inne schorzenia niż COVID-19 będą obawiali się wizyt w placówkach medycznych z obawy przed zakażeniem koronawirusem. Obawiam się również, że efektem nagonki i hejtu będzie niepodejmowanie terapii, a co za tym idzie dużo wyższa śmiertelność w schorzeniach, które potencjalnie jesteśmy w stanie skutecznie leczyć” — ocenia szef NRL.

Ustawa dla „dobrych samarytan”

Lekarze przyznają, że w dobie koronawirusa oczekiwaliby od decydentów wyraźnego wsparcia prawnego. Jako przykład prof. Matyja wskazuje Indie, w których niedawno w związku z pandemią i coraz silniejszym niezadowoleniem społecznym zdecydowano, że akty agresji wobec personelu medycznego będą podlegać bezwzględnej karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do siedmiu lat. Natomiast w Stanach Zjednoczonych wprowadzono tzw. klauzulę dobrego samarytanina.

„Polega ona na tym, że w okresie epidemii rząd federalny w USA zwolnił personel medyczny z odpowiedzialności cywilnej w wypadku doznania uszczerbku na zdrowiu lub śmierci, pod warunkiem, że nie doszło do tego w wyniku rażącego zaniedbania ze strony personelu medycznego. Wdrożony tak szeroko system „no-fault” oczekiwany byłby również w Polsce. Chciałbym przedstawić Sejmowi projekt ustawy dotyczącej tej kwestii, która na stałe regulowałaby zdejmowanie odpowiedzialności cywilnej z lekarzy i pielęgniarek w stanach wyższej konieczności, takich jak epidemia. W moim odczuciu ta inicjatywa byłaby gwarancją bezpiecznego wykonywania pracy i moralnym podbudowaniem dla pracowników ochrony zdrowia” — ocenił prezes NRL.

Natomiast zdaniem Kai Filaczyńskiej, obecnie kluczowym tematem podejmowanych rozmów i działań powinno być zapewnienie medykom właściwej liczby środków ochrony osobistej czy przygotowanie procedur postępowania. „To pozwoli nam nie tylko na skupienie się na walce z koronawirusem, ale przede wszystkim na udzielaniu świadczeń tym pacjentom, którzy w sposób bezpieczny powinni kontynuować terapię swoich schorzeń przewlekłych” — podsumowuje rezydentka.

PRZECZYTAJ TAKŻE: OIL w Warszawie organizuje pomoc medykom walczącym z koronawirusem

COVID-19 spotęguje zjawisko wypalenia zawodowego lekarzy [OPINIA]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.