W 2035 roku w Kanadzie papierosy ma palić jedynie 5 proc. mieszkańców. Rząd ma plan

MS/PAP
opublikowano: 13-06-2022, 12:01

Rząd Kanady zamierza zredukować liczbę palaczy do 5 proc. społeczeństwa w 2035 r. Aby zniechęcić do nałogu, zamierza drukować ostrzeżenia przed szkodliwością palenia na każdym papierosie. To pierwsza taka propozycja na świecie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na każdym kanadyjskim papierosie ma się pojawić napis o szkodliwości palenia.
Fot. iStock

– W Kanadzie każdego roku umiera przedwcześnie z powodu chorób spowodowanych paleniem tytoniu 48 tys. osób. Nałogowo pali 13 proc. Kanadyjczyków. Drastyczne zdjęcia zamieszczane od 2011 r. na paczkach papierosów spowszedniały. Dlatego rząd planuje zobowiązać producentów do umieszczania ostrzeżeń na każdym papierosie i właśnie rozpoczyna w tej sprawie 75-dniowe konsultacje – poinformowała minister ds. zdrowia psychicznego i uzależnień Carolyn Bennett.

Ostrzeżenie na każdym papierosie i cygarze

Rządowa propozycja zakłada, że na każdym papierosie i na cygarach z filtrem i gilzach do papierosów zostanie wydrukowane ostrzeżenie. „Oznaczanie produktów tytoniowych sprawi, że praktycznie będzie niemożliwe niestykanie się z ostrzeżeniem. Jeśli ta zasada będzie wprowadzano, Kanada będzie pierwszym krajem na świecie z takimi wymogami” - napisano w komunikacie.

Jeszcze w 1998 r. paliło 28 proc. Kanadyjczyków, obecnie to 13 proc. Celem rządu jest zmniejszenie odsetka palaczy do 5 proc. w 2035 r. Jednak poza dużymi producentami wyrobów tytoniowych, są również wytwórnie np. na terenach rezerwatów, które nie muszą płacić akcyzy, więc paczka papierosów jest 4-5 razy tańsza. Papierosy sprzedawane w indiańskich rezerwatach są legalne, jednak nie można ich stamtąd wywozić, choć tym indywidualni nabywcy się nie przejmują. Wg różnych szacunków, od 30 proc. do nawet połowy papierosów wypalanych w Ontario, to papierosy od producentów indiańskich oraz z przemytu.

W Polsce pali prawie 9 mln obywateli. Zostają przy nałogu nawet po zawale

W Polsce nadal pali blisko 9 mln osób. Dlaczego? Wyjście z tego uzależnienia jest bardzo trudne, brakuje dobrego programu profilaktyki odtytoniowej, a placówki wspierające palaczy w rzucaniu nałogu w ramach umów z NFZ są praktycznie “na wymarciu”. Na Śląsku w 2009 r. 232 lekarzy zakontraktowało leczenie uzależnienia od nikotyny, a w 2021 - ani jeden.

50 procent osób palących kontynuuje palenie po zawale serca czy angioplastyce wieńcowej.

– Odsetek ten wpisuje się w obraz nie w pełni skutecznej profilaktyki zawału serca i niewydolności serca. Fakt, że takim pacjentom ciężko się rozstać z nałogiem, chociaż to o połowę zmniejsza ryzyko zgonu, świadczy, z jak ciężką i śmiertelną chorobą mamy do czynienia. Dlatego ważne jest też wspieranie walki z tym uzależnieniem z perspektywy państwa – uważa prof. Piotr Jankowski, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii CMKP.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Podczas pandemii łatwiej było zacząć palić więcej, niż ograniczyć palenie [BADANIE]

Prof. Maruszyński: nałogowi palacze nie słuchają racjonalnych argumentów

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.