W 2020 r. ograniczono dostępność ambulatoryjnych badań endoskopowych

Notowała Monika Majewska
opublikowano: 28-12-2020, 20:42

W 2020 r. z powodu pandemii COVID-19 zostały ograniczone dostępność do badań endoskopowych, a także dostęp pacjentów z przewlekłymi chorobami do ośrodków, w których prowadzone jest leczenie - mówi prof. dr hab. n. med. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii z Pododdziałem Leczenia Nieswoistych Chorób Zapalnych Jelit CSK MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Grażyna Rydzewska
Archiwum

Polskie Towarzystwo Gastroenterologii wydało w kwietniu zalecenia dotyczące zarówno postępowania z pacjentami z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit, jak i wykonywania badań oraz zabiegów endoskopowych w czasie pandemii. Przedstawiliśmy w nich priorytety wykonywania badań ze wskazań pilnych, zalecaliśmy natomiast ograniczenie badań ze wskazań planowych. Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Wiele szpitali zostało zamkniętych dla pacjentów. Lekarze nie mogli przyjmować chorych w poradniach. W naszym ośrodku dostępność do badań endoskopowych również została drastycznie ograniczona, mimo że funkcjonuje oddział dla pacjentów z ujemnym wynikiem testu na koronawirusa SARS-CoV-2.

W Polsce dostępność do badań endoskopowych wciąż jest niewielka. Co prawda bardzo dobrze jest prowadzony program badań przesiewowych, finansowany przez Ministerstwo Zdrowia. Jednak to tylko program profilaktyczny, a więc skierowany do osób zdrowych. Pacjenci objawowi mają ograniczony dostęp do tych badań, ponieważ zmniejszane są kontrakty na badania tzw. kosztochłonne, czyli ambulatoryjne. Dlatego duża grupa chorych nie może dostać się na endoskopię w trybie ambulatoryjnym. Zwykle zgłaszają się oni z objawami choroby do szpitala, gdzie wykonanie takiego badania jest droższe dla systemu ochrony zdrowia. W związku z tym endoskopia ambulatoryjna powinna być bardziej dostępna, podobnie jak: gastroskopia, kolonoskopia, a także endosonografia i inne rzadsze badania endoskopowe.

W tym roku liczba wykonywanych kolonoskopii spadła o około 40 proc. Obecnie wielu pacjentów zgłasza się z bardzo ciężkimi, zaawansowanymi zmianami, co zapewne w przyszłym roku „odbije się” powikłaniami w postaci chorób przewlekłych.

Kolejnym wyzwaniem jest organizacja systemu opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi, np. nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit (NChZJ), takimi jak choroba Leśniowskiego-Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Około 2 lat przed wybuchem pandemii COVID-19 w Ministerstwie Zdrowia przedstawiono program koordynowanej opieki nad pacjentem z NChZJ. Został on dobrze odebrany i był przygotowywany pilotaż, jednak zmiany kadrowe w resorcie, a następnie epidemia COVID-19 spowodowały, że plan ten legł w gruzach.

Program zakładał poprawę dostępności do leczenia chorych na NChZJ. Wprawdzie dostępność do leków dla tej grupy chorych znacznie się poprawiła – większość preparatów jest zarejestrowana i osiągalna w ramach programu lekowego – jednak polski pacjent jest leczony zupełnie inaczej niż w innych krajach na świecie, gdyż w Polsce obowiązują limity czasowe. Pacjenta z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego można leczyć tylko rok, a z chorobą Leśniowskiego-Crohna – tylko 2 lata. A przecież po tym czasie pacjent wciąż jest chory. Tymczasem odmawia mu się leku, który pomaga. Jest to dla mnie zupełnie nielogiczne. W związku z tym należy zlikwidować te limity.

Oczywiście pacjent może zostać poddany terapii jeszcze raz, jednak dopiero wtedy, gdy dojdzie do zaostrzenia choroby. Wówczas leczenie jest droższe, ponieważ chory może wymagać przetoczenia krwi, uzupełnienia żelaza, być może leczenia steroidami. Pojawia się również problem immunogenności preparatów biologicznych – kolejne podanie raz odstawionego leku może wywołać wstrząs. Gdybyśmy nie przerwali terapii, lek prawdopodobnie nie spowodowałby immunogenności. Dostęp do tej ostatniej grupy leków w nieswoistych chorobach zapalnych jelit powinien zostać zwiększony. AOTMiT wydał już pozytywną opinię w tej sprawie, jednak nie zapadły jeszcze żadne decyzje ministerialne.

W lipcu Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, poprzez konsultanta krajowego w dziedzinie gastroenterologii, złożyło do Ministerstwa Zdrowia projekt rozszerzenia leczenia żywieniowego w nieswoistych chorobach zapalnych jelit. Są bowiem dowody na to, że terapia żywieniowa w łagodniejszych zaostrzeniach choroby Leśniowskiego-Crohna może dawać takie efekty, jak leczenie steroidami, które w czasie pandemii są raczej przeciwwskazane. Wciąż czekamy na odpowiedź resortu w tej sprawie.

Priorytetem polskiego środowiska gastroenterologicznego na dalsze lata jest poprawa diagnostyki i leczenia przewlekłych niezakaźnych chorób wątroby, trzustki i jelit, jak również wczesne wykrywanie nowotworów przewodu pokarmowego, a co za tym idzie – wspomniana już większa dostępność do badań.

Ciekawym kierunkiem rozwoju są badania dotyczące roli mikrobioty w zespole jelita nadwrażliwego, chorób wątroby, trzustki. Mogą one okazać się przełomem, podobnym do tego, który dokonał się po odkryciu roli Helicobacter pylori w rozwoju choroby wrzodowej. Dzięki temu można obecnie leczyć tę chorobę przyczynowo. Być może odkrycie dotyczące regulacji mikrobioty w zespole jelita nadwrażliwego, NChZJ czy choroby uchyłkowej umożliwi znacznie lepsze kontrolowanie tych schorzeń.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.