Ustawa o poz na miarę konstytucji

opublikowano: 02-11-2017, 00:00

Ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej nie trafiła niestety na swój dobry czas, ponieważ nad polską służbą zdrowia zawisło całkiem realne widmo strajku generalnego, a głodówka rezydentów rozszerza się i chwieje obsadą resortu przy ul. Miodowej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Trochę szkoda, bo ta ustawa jest jakąś próbą zracjonalizowania zasobów polskiej służby zdrowia, opierając je na lekarzu „domowym” i towarzyszącym mu w codziennej praktyce personelu medycznym. Zmiana ta była zresztą postulowana od wielu lat i mielona na różne sposoby, chwała więc temu, kto postawił ją na porządku dziennym i pozostawi po sobie. 

Wiceminister zdrowia Zbigniew Król powiedział na posiedzeniu Komisji Zdrowia, iż decydując się 25 lat temu na włączenie lekarza rodzinnego, a następnie rodzinnej pielęgniarki i położnej do systemu ochrony zdrowia, nie stworzono właściwych dla niego podwalin. Docelowo „każdy obywatel będzie mieć swojego lekarza, a ponieważ będzie to lekarz rodzinny, to w każdej rodzinie będzie lekarz, który zabezpieczy podstawowe problemy zdrowotne, jakie w niej są” — mówił wiceminister. 

U źródeł tej koncepcji leżą doświadczenia Wielkiej Brytanii, Holandii, Australii, Danii, a więc krajów, gdzie taki system sprawnie działa. Wiceminister Król zapewniał, iż „w tej chwili pierwszy raz od wielu lat liczba chętnych na rezydentury z medycyny rodzinnej przekroczyła liczbę miejsc i nie dotyczy to żadnej innej specjalności medycznej”. 

Debata podczas pierwszego i drugiego czytania ustawy oraz dwóch posiedzeń podkomisji ogniskowała się jednak wokół innych problemów. Chodziło przede wszystkim o finansowanie oraz losy internistów i lekarzy innych specjalności pracujących w poz, których jest spora armia na ogółem 33 tys. zatrudnionych (udzielających rocznie aż 150 mln świadczeń). Według prof. Jacka Imieli, krajowego konsultanta w dziedzinie chorób wewnętrznych, lekarzy internistów w poz jest ok. 10 tys. (rodzinnych — 8,6 tys., pediatrów — 6,5 tys.) i stanowią oni największy procent zatrudnionych tam specjalistów. Do 2024 roku rząd zamierza ten obszar etapami uporządkować, bo obecnie tylko 24 tys. medyków spełnia ustawowe kryteria lekarza poz, czyli ma prawo przyjmować deklaracje pacjentów, a oni — wybierać swego lekarza spośród wszystkich, którzy udzielają tam świadczeń. 

Gra więc toczyła się też o to, aby po 2024 roku lekarze interniści mogli pracować w poz na takich jak dziś zasadach, mogli zakładać poradnie, a ustawa to im umożliwiała. „Cała ta walka, która tutaj się toczy, jest dla dobra ludzi chorujących, a nie dla jakiejś idei” — mówił prof. Imiela. Przytoczono przykład gminy Margonin z powiatu chodzieskiego, w której po śmierci lekarza poz od wielu miesięcy bezskutecznie poszukuje się nowego, oferując mu nawet dom do zamieszkania.

W tle jest jednak zupełnie inny problem — pewnej dorywczości, jaką dotąd charakteryzuje się praca w poz. O tym m.in. mówiła krajowa konsultant w dziedzinie medycyny rodzinnej dr Agnieszka Jankowska-Zduńczyk. Nie chodzi bowiem o pracę przez godzinę lub dwie po dyżurze, ale o poważne zajęcie się pacjentami przez specjalistów medycyny rodzinnej. A na to, oprócz leczenia, składa się także profilaktyka, promocja zdrowia i praca w zespole z pielęgniarką i położną czy gromadzenie dokumentacji populacyjnej. 

Tego nie można robić po godzinach dyżuru w szpitalu — i trudno się z tym nie zgodzić — a przecież bez tego typu współdziałania system będzie kulał, jak kuleje, a chorzy nadal będą szturmować specjalistów. Chodzi też o zrównanie kwalifikacji lekarzy i uzupełnienie kadr tam, gdzie ich brakuje, aby pacjent wchodząc do gabinetu lekarskiego dostawał taką samą usługę medyczną w całym kraju. Bardzo rzetelna dyskusja podczas prac podkomisji pozwoliła posłom sprawnie przyjąć sprawozdanie, a przewodniczący Bartosz Arłukowicz poszczególne artykuły szybko przegłosowywał. I nawet sprzeciw opozycji na tym etapie prac był tylko milczący. 

Jerzy Papuga,komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego. 

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.