Urolodzy jednak bez szpitala

Mirosław Stańczyk
opublikowano: 23-04-2008, 00:00

Urzędnicy odetchnęli z ulgą. Przepisy nie zezwoliły na sprzedaż w procedurze przetargowej szpitala urologicznego im. prof. Emila Michałowskiego w Katowicach. Nie trzeba podejmować decyzji, zmagać się z oponentami, brać na siebie odium niechęci tych, którzy od początku krytykowali całą transakcję, sugerując, że inwestor miał partykularny interes, że planowano wyprzedaż rodowych sreber polskiej ochrony zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
To, iż nie wolno w dowolnym momencie wycofywać się bezkarnie, choćby ze wstępnie uzgodnionych umów, być może będą próbowali udowodnić lekarze z "Michałowskiego", którzy założyli spółkę inwestycyjną Medyczne Centrum Urologii. Pozew o odszkodowanie, o którym mówi się w środowisku od kilkunastu dni, do chwili oddawania do druku gazety nie znalazł się jednak na biurku prezydenta Katowic.
O takim dokumencie nie słyszał nic Jerzy Łączkowski, naczelnik Wydziału Zdrowia Nadzoru Właścicielskiego i Przekształceń Własnościowych Urzędu Miasta. W rozmowie z Pulsem Medycyny próbuje raz jeszcze cierpliwie tłumaczyć, dlaczego zarządzający Katowicami nie mogli sprzedać "Michałowskiego" i co teraz z tą placówką się stanie. Tak naprawdę należałoby jednak mówić o tym, co nie nastąpi (o formalnych przyczynach wycofania się władz miasta z podpisania gotowej umowy na pięć dni przed sfinalizowaniem transakcji informowaliśmy szczegółowo w poprzednim wydaniu Pulsu Medycyny).
"Oczywiście zwrócimy kwotę wadium w wysokości 1,1 mln zł, jednak nie stanie się to z dnia na dzień, procedury i w tym wypadku muszą być zachowane" - wyjaśnia Jerzy Łączkowski.
Na otarcie łez centrum miało dostać zgodę na dzierżawę składników majątku szpitala, o czym mówiono tuż po zastopowaniu umowy. Obecnie nawet ta koncepcja nie wchodzi w grę, a to ze względów pryncypialnych. Taką transakcję zamrożono, bo z Warszawy popłynęły sygnały o zielonym świetle dla... przekształceń własnościowych. Według nowej ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, szpitale - jak ten katowicki - mogłyby funkcjonować jako spółki prawa handlowego. Mogłyby więc nastąpić właśnie takie przekształcenia własnościowe, jak proponowali urolodzy.
"Sytuacja jest niezręczna" - przyznaje Jerzy Łączkowski. Ma jednak nadzieję, że w przyszłości lekarze szpitala urologicznego będą zainteresowani wejściem po raz kolejny do tej samej rzeki.
Rozżaleni właściciele spółki inwestorskiej, którym przewodzi dr Wiesław Duda, nie chcą komentować zaistniałej sytuacji. Do niedawna liczyli choćby na szczątkową formę transakcji, ale gdy pozostały tylko złudzenia, zaczęli myśleć o dochodzeniu zadośćuczynienia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mirosław Stańczyk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.