Ukraińska farmaceutka: opatrunki, jodyna, leki na krzepliwość - to ten asortyment znika najszybciej z aptek

MS/PAP
opublikowano: 08-03-2022, 12:16

Na Ukrainie ludzie w aptekach wykupują wszystko: głównie opatrunki, jodynę, spirytus do odkażania, leki zwiększające krzepliwość krwi – mówi 20-letnia Natalia, która do czasu wojny studiowała farmację. W ostatnim czasie pracowała w aptece. Wraca na Ukrainę, bo uznała, że tam jej pomoc jest potrzebna.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Z ukraińskich aptek znikają głównie: opatrunki, jodyna i leki na krzepliwość
Fot. Pixabay

We wtorek przed dworcem autobusowym w Lublinie pojawiły się kosze tulipanów i róż, które przypominają, że dziś 8 marca – Dzień Kobiet. Natomiast wewnątrz budynku są od rana tłumy Ukraińców, którzy czekają w poczekalni na kolejny transport, przede wszystkim w stronę Warszawy. To około setki osób. Na miejscu wolontariusze częstują ich m.in. ciepłą herbatą, kanapkami, drożdżówkami. Dla dzieci przygotowano małe stoliki, przy których mogą rysować.

Studiuje farmację, wraca na Ukrainę pomagać

Oprócz autobusów przyjeżdżających zza wschodniej granicy, cały czas kursują również busy z Polski na Ukrainę. Na stanowisku międzynarodowym stoi we wtorek rano autobus do Łucka. W środku jest tylko jedna osoba. To 20-letnia Natalia, która wraca na Wołyń do swojej rodzinnej miejscowości Kiwerce, 15 km od Łucka.

– Jestem studentką farmacji w Kijowie. Od roku pracuję w aptece. Przyjechałam na kilka dni do Polski w odwiedziny do mamy, która tu pracuje, ale wracam do siebie, bo wolę pomagać na Ukrainie – tam jestem potrzebna – zaznacza. Dodaje, że są tam jeszcze jej dziadkowie, tata, siostra.

Zapytana o to, co ludzie na Ukrainie wykupują obecnie z aptek, odpowiada, że wszystko, co jest dostępne. - Najczęściej są to: opatrunki, bandaże, jodyna i spirytus do odkażania, leki hemostatyczne zwiększające krzepliwość krwi – wymienia Natalia.

Do Łucka mało kto wraca, jeśli już - to mężczyźni

Kierowcą autobusu do Łucka jest Ukrainiec o imieniu Piotr. Podkreśla, że najczęściej autobusy na Ukrainę jeżdżą puste, ewentualnie wśród pasażerów są pojedynczy mężczyźni, którzy wracają walczyć.

– Natomiast z powrotem autobus jest pełen kobiet z dziećmi. Wczoraj jechało ze mną 60 osób. Większość wysiada w Lublinie i dalej jedzie do Warszawy – opowiada kierowca.

Nawiązując do sytuacji w Łucku wyjaśnia, że teraz jest bezpiecznie. - Od razu na początku wojny pięć rakiet spadło na nasze lotnisko. Od tamtej pory jest na razie spokojnie – podsumowuje Piotr.

PRZECZYTAJ TAKŻE: ZAF apeluje do ministra zdrowia o pilne wskazanie, jak legalnie przekazać leki o krótkich terminach ważności na Ukrainę

NIA uruchamia system wsparcia “Farmaceuci dla Ukrainy”

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.