Udoskonalona proteza podudzia pozwala marzyć o wyprawie na Biegun Południowy

Beata Lisowska
13-10-2004, 00:00

Fundacja Marka Kamińskiego szuka sponsorów kolejnej polarnej wyprawy z udziałem piętnastolatka, który w kwietniu tego roku został najmłodszym i pierwszym na świecie niepełnosprawnym zdobywcą Bieguna Północnego. To także sukces konstruktorów protezy podudzia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W czasie zakończonej pełnym sukcesem wyprawy chłopiec poruszał się w protezie podudzia, specjalnie dla niego przygotowanej przez protetyków Skandynawskiego Laboratorium Ortopedycznego (SOL Polska). Pisaliśmy o niej szczegółowo w nr 10 (81) 2004 Pulsu Medycyny. Janek Mela ma też protezę ręki, ale nie używał jej w drodze na Biegun Północny. Zapowiada, że nie zabierze jej także na wyprawę na drugi biegun.
Pomyślna kontrola
Janek używa wciąż tej samej protezy podudzia. Została ona jedynie trochę zmodyfikowana, bo w normalnych warunkach chłopiec nie potrzebuje leja ze stalową linką, który miał na biegunie. W ostatnim tygodniu września był na kontroli w Skandynawskim Laboratorium Ortopedycznym. "Z nogą Jaśka jest wszystko w porządku, jest wydolna, w bardzo dobrym stanie jest również skóra. Także proteza doskonale zniosła wyprawę. Jedynym problemem było to, że Jasiek urósł i trzeba ją było trochę wydłużyć" - opowiada protetyk, mgr fizjoterapii Robert Rochmiński, kierownik ds. medycznych Skandynawskiego Laboratorium Ortopedycznego.
"Jestem tą protezą zachwycony, najlepsza, jaką miałem" - powiedział Pulsowi Medycyny Janek Mela, przyznając, że była to jedna z największych jego obaw na wyprawie. "Nigdy wcześniej żadna proteza nie była testowana w takich warunkach. Ale ta zdała egzamin. Szło mi się w niej bardzo dobrze" - twierdzi chłopiec. Teraz marzy o tym, by zdobyć dwa bieguny w jednym roku. Jeśli znajdą się sponsorzy wyprawy na Biegun Południowy, mogłaby się ona odbyć w grudniu. Poprzedzą ją przygotowania w ośrodku olimpijskim w Cetniewie, krioterapia, trening na basenie i kurs wspinaczkowy.
Nowy "design" leja
Przed kolejną wyprawą proteza zostanie ponownie przystosowana do warunków ekstremalnych i zaopatrzona w lej ze stalową linką. R. Rochmiński rozmawiał już o tym z Jankiem i Markiem Kamińskim. Wyprawa na Biegun Południowy będzie jeszcze trudniejsza, ze względu na bardzo niskie temperatury (dochodzące do minus 70 stopni Celsjusza) i dwukrotnie dłuższy dystans do pokonania. "Najgroźniejszy będzie bardzo uciążliwy, przenikliwy wiatr i pod tym kątem trzeba przygotować Jaśka. Podstawą sukcesu i gwarancją bezpieczeństwa będzie jego wygoda w protezie. Dyskutowaliśmy z nim, jakie zmiany poczynimy w nowym leju protezy, który właśnie powoli zaczynam dla niego robić. Postaram się, żeby była jak najlżejsza, jak najbardziej wytrzymała. Przy okazji zmienimy też troszeczkę ?design" tego leja. Jasiek wybrał sobie wzór panterki w kolorze niebieskim" - ujawnił Pulsowi Medycyny R. Rochmiński.
Protezy dla innych
Przypomnijmy, że proteza podudzia, której używał podczas wyprawy Janek Mela jest tzw. protezą modularną. Składa się z trzech modułów: stopy, leja i pylonu.
Powodzenie poprzedniej wyprawy to nie jest tylko osobisty sukces Jaśka Meli. Wydarzenie spowodowało istną lawinę zdarzeń. Fundacja TVN "Nie jesteś sam" rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na protezy dla osób niepełnosprawnych ruchowo po amputacjach kończyn dolnych lub górnych. Z akcji SMS-owej "Razem na Biegun" udało się uzyskać ponad 733 tys. zł. 21 września, w czasie spotkania przedstawicieli dwóch fundacji: TVN i Marka Kamińskiego podjęto decyzję o dofinansowaniu z tej kwoty zakupu protezy dla 65 niepełnosprawnych osób, które zwróciły się z prośbą o taką pomoc.
Przełamanie psychicznych barier
Zdaniem Marka Kamińskiego, najważniejszym skutkiem zakończonej powodzeniem pierwszej wyprawy Jaśka Meli są zmiany w mentalności ludzkiej, w podejściu do osób niepełnosprawnych. Polarnik uważa, że możliwości niepełnosprawnych zaczęli inaczej postrzegać także lekarze. Potwierdza to Urszula Mela, matka Jasia. Przypomina, jakie były trudności z zebraniem zespołu lekarzy-konsultantów w trakcie przygotowań do pierwszej wyprawy, ponieważ wszyscy byli bardzo sceptyczni i nie wierzyli w jej powodzenie. "Lekarze są nastawieni na zachowanie zdrowia, to jest ich główna wartość. Trudno było więc przekonać ich do czegoś, co jest z punktu widzenia tego zdrowia zbędnym ryzykiem. Dzięki wyprawie wiem, że w naszym myśleniu jest dużo takich barier. Myślę, że tak nie można robić, takie podejście oddziela osoby niepełnosprawne od pełnosprawnych"- uważa mama Janka.






Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Udoskonalona proteza podudzia pozwala marzyć o wyprawie na Biegun Południowy
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.