U wszystkich pacjentów z cukrzycą należy kontrolować ryzyko sercowo-naczyniowe

Oprac. Iwona Kazimierska
opublikowano: 11-12-2019, 16:59

Ponad połowa pacjentów z cukrzycą umiera z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego. Przede wszystkim są to choroby serca, ale także naczyń mózgowych. Według aktualnej stratyfikacji ryzyka s-n, u wszystkich chorych na cukrzycę jest ono określane przynajmniej jako umiarkowane, co oznacza, że ryzyko zgonu z powodu chorób układu krążenia w ciągu 10 lat wynosi 2-5 proc.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Przeciętna długość życia pacjenta, u którego cukrzyca została rozpozna w szóstej dekadzie życia, jest mniej więcej o sześć lat krótsza w porównaniu z jego rówieśnikiem bez cukrzycy — mówi prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. — Jeżeli do tego ten chory przebył zawał serca, udar mózgu, ta utrata długości życia jest dramatyczna i wynosi ponad 10 lat”.

Prawie wszyscy pacjenci z cukrzycą mają wysokie lub bardzo wysokie ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych w perspektywie 10 lat.
Zobacz więcej

Prawie wszyscy pacjenci z cukrzycą mają wysokie lub bardzo wysokie ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych w perspektywie 10 lat. iStock

W ostatnim czasie zostały uaktualnione amerykańskie i europejskie wytyczne diabetologiczne, co było związane z pojawieniem się na rynku leków, które zapewniają nie tylko regulację glikemii, ale też redukcję ryzyka sercowo-naczyniowego (s-n). Zgodnie z ostatnimi zaleceniami, terapię w cukrzycy należy rozpocząć od metforminy — to wskazanie nie zmienia się od lat — ale jeżeli jej stosowanie nie zapewnia dobrego wyrównania glikemii, trzeba odpowiedzieć na pytania: czy pacjent ma chorobę układu s-n będącą konsekwencją miażdżycy, czy ma wydolne nerki, wydolne krążenie. Jeżeli zachodzi któraś z tych trzech okoliczności, to do metforminy powinno się dołączyć albo flozynę, czyli doustny lek glukozuryczny, który powoduje utratę glukozy z moczem, albo lek iniekcyjny — agonistę receptora GLP-1, czyli z grupy inkretyn. Badania pokazały, że tylko takie postępowanie pozwala na redukcję ryzyka zgonu z przyczyn s-n.

Zostało to zauważone w aktualizowanych każdego roku zaleceniach Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. „Zapisaliśmy w nich, że metformina pozostaje lekiem pierwszego wyboru, ale u pacjentów z chorobą układu sercowo-naczyniowego, a przede wszystkim po zawale serca, powinno się rozważyć zastosowanie leków o udowodnionym korzystnym działaniu na ryzyko s-n. Oprócz metforminy taki efekt wykazano w przypadku flozyn i agonistów receptora GLP-1” — mówi prof. Dzida.

Na przełomie sierpnia i września, podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) zostały ogłoszone najnowsze wytyczne dotyczące postępowania z pacjentami w stanie przedcukrzycowym oraz z chorymi na cukrzycę, u których współistnieją choroby sercowo-naczyniowe.

„Kardiolodzy zaproponowali nową stratyfikację ryzyka s-n u pacjentów z cukrzycą, rozumianego jako ryzyko zgonu z powodu choroby serca w ciągu 10 lat. Zgodnie z nią, nie ma pacjentów z cukrzycą, którzy należeliby do grupy niskiego ryzyka, wynoszącego 1-2 proc. U wszystkich chorych na cukrzycę ryzyko sercowo-naczyniowe jest określane przynajmniej jako umiarkowane, co oznacza, że ryzyko zgonu z powodu chorób układu krążenia w ciągu 10 lat wynosi 2-5 proc. W grupie umiarkowanego ryzyka znajdują się młodzi pacjenci z cukrzycą typu 1 przed 35. r.ż., z cukrzycą typu 2 przed 50. r.ż., u których cukrzyca trwa nie dłużej niż 10 lat. Poza tym te osoby nie mogą mieć żadnych innych czynników ryzyka, którymi są: nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe, palenie w przeszłości lub obecnie i otyłość” — wyjaśnia prof. Dzida.

Profesor zauważa, iż takich pacjentów w codziennej praktyce właściwie się nie spotyka. „Prawie wszyscy mają wysokie lub bardzo wysokie ryzyko zgonu z przyczyn s-n w perspektywie 10 lat. W ich przypadku należy postępować wieloczynnikowo. Jeżeli dobrze kontrolujemy wszystkie czynniki ryzyka, pacjenci z cukrzycą nie mają większego zagrożenia zawałem niż osoby bez cukrzycy” — komentuje prof. Dzida.

Na podstawie wykładu wygłoszonego podczas konferencji „Diabetologia 2019 — Nowości w diagnostyce i leczeniu cukrzycy”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Oprac. Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.