U chorych na szpiczaka najlepiej stosować „leczenie drużynowe”

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 24-04-2019, 23:59

„W szpiczaku plazmocytowym leczenie wielolekowe jest zawsze lepsze niż monoterapia” — podkreśla dr n. med. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego, którego pytamy o zastosowanie leków immunomodulujących jako podstawy leczenia chorych na szpiczaka plazmocytowego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Uznaje się, że leki immunomodulujące są podstawą terapii szpiczaka plazmocytowego. Dlaczego?

Dr n. med. Dominik Dytfeld
Zobacz więcej

Dr n. med. Dominik Dytfeld

Co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze: są to leki, które na każdym etapie leczenia mogą ograniczać aktywność choroby. Po drugie: działają synergistycznie, czyli nasilają działanie większości innych leków przeciwszpiczakowych, w tym inhibitorów proteasomu czy przeciwciał monoklonalnych. Po trzecie: są lekami doustnymi, które pacjenci mogą stosować wygodnie w domu, bez konieczności zgłaszania się na iniekcje, częstego wykonywania badań, czekania w kolejkach. W końcu powód czwarty, ale bardzo istotny: leki immunomodulujące są praktycznie pozbawione krytycznych działań niepożądanych. Co prawda, najstarszy z tej grupy leków, czyli talidomid jest dość toksyczny, ponieważ może powodować m.in. neuropatię obwodową. Ale już lenalidomid i pomalidomid są pozbawione neurotoksyczności i poza działaniem immunosupresyjnym oraz powikłaniami zakrzepowo-zatorowymi, z którymi potrafimy sobie coraz lepiej radzić, są lekami bezpiecznymi i bardzo dobrze tolerowanymi przez pacjentów. Podczas dobrze zaplanowanej terapii chory musi odbyć wizytę kontrolną raz na miesiąc czy nawet raz na dwa miesiące, a poza tym jego życie prawie nie ulega zmianie.

Leki immunomodulujące są więc przyjazne nie tylko dla lekarzy, ale i pacjentów.

Tak. Z punktu widzenia chorego to niezwykle ważny aspekt związany z terapią tymi lekami. Jak wynika z badań, pacjenci przyjmujący je, a zwłaszcza najnowszy z tej grupy leków, czyli pomalidomid, mają znacząco lepszą jakość życia w porównaniu do chorych, u których zastosowano inne leczenie. Co więcej, efekt ten utrzymuje się jeszcze przez jakiś czas po zakończeniu terapii i ustaniu działania przeciwnowotworowego tych preparatów. Ma to z pewnością duży związek z wymienionymi wcześniej zaletami leków immunomodulujących.

Od 1 listopada 2018 roku jest w Polsce dostępny pomalidomid — lek immunomodulujący najnowszej generacji. Dla których pacjentów jest on najbardziej wskazany?

Pomalidomid jest obecnie jedynym nowoczesnym lekiem w Polsce przeznaczonym dla pacjentów ze szpiczakiem od trzeciej linii leczenia, po dwóch wcześniejszych nawrotach choroby. Na Zachodzie lekarze mają do dyspozycji o wiele więcej takich preparatów. Tak więc grupą chorych, którzy najbardziej skorzystają na refundacji pomalidomidu w Polsce, są pacjenci, u których przestały działać leki pierwszej i drugiej linii leczenia, czyli głównie bortezomib i lenalidomid, lub z jakiegoś powodu nie mogą ich już otrzymywać. Zwykle są to pacjenci starsi, nie mogący przyjmować innych leków drogą dożylną, w tym osoby z niewydolnością nerek czy pewnymi zaburzeniami genetycznymi.

Pamiętajmy jednak, że leczenie przeciwszpiczakowe jest — używając sportowej terminologii — „leczeniem drużynowym”. Jeden zawodnik nie jest w stanie zagrać, a tym bardziej wygrać meczu. Większość pacjentów przechodzi leczenie każdym z tych leków po kolei, ponieważ prędzej czy później każdy z nich przestaje u danego chorego działać, wytwarza się oporność. Z tego powodu skuteczna terapia przeciwszpiczakowa powinna być nie tylko wieloliniowa, ale i wielolekowa.

Według ostatnich rekomendacji ESMO (European Society of Medical Oncology), pomalidomid w połączeniu ze steroidem może być terapią z wyboru u pacjentów od trzeciej linii leczenia. Jak to przystaje do polskich realiów?

Jak wspomniałem, w szpiczaku plazmocytowym leczenie wielolekowe jest zawsze lepsze niż monoterapia. W dodatku, im więcej preparatów zastosujemy jednocześnie, tym skuteczniejszą odpowiedź terapeutyczną otrzymamy. Obecnie uważa się, że przy leczeniu pierwszoliniowym najlepsze efekty uzyskuje się stosując zestawy trójlekowe. Stąd pytanie: dlaczego w coraz bardziej zaawansowanej chorobie nie trzymać się tego samego schematu? Tym bardziej, że są dowody na to, że połączenie pomalidomidu z innymi lekami przeciwszpiczakowymi jest skuteczniejsze niż jego połączenie tylko z glikokortykosteroidem, np. z deksametazonem. Co więcej, dołączenie do pomalidomidu cyklofosfamidu czy bortezomibu nie byłoby o wiele droższe. W USA po badaniu ELOQUENT-3 zarejestrowane zostało połączenie pomalidomidu z elotuzumabem, czyli przeciwciałem monoklonalnym. Wyniki były zaskakujące: leczenie to było dwukrotnie skuteczniejsze niż monoterapia, również u pacjentów, którzy wcześniej nie odpowiadali na podawane leki.

O kim mowa
Dr n. med. Dominik Dytfeld pracuje w Katedrze i Klinice Hematologii i Transplantologii Szpiku Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Katarzyna Matusewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.