Tylko niektórzy pacjenci mogą być leczeni Gliveckiem

Monika Wysocka
21-04-2004, 00:00

Od dwóch lat w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej stosuje się terapię celowaną molekularnie dzięki imatinibowi (Glivec, Novartis).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Z najnowszych badań klinicznych wynika, że czas przeżycia polskich pacjentów z przewlekłą białaczką szpikową jest krótszy niż w innych krajach europejskich. W Polsce jest to średnio 3 lata, podczas gdy w innych krajach Europy 3-7 lat. ,To efekt tego, że większość pacjentów nie otrzymuje najnowszej terapii skutecznej w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej (PBS), a wcześniej z tych samych powodów nie otrzymywała innego drogiego leku - interferonu" - uważa prof. Wiesław Jędrzejczak, krajowy konsultant ds. hematologii, kierownik Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych AM w Warszawie.
Niebezpieczny oscylator
Glivec jest w tej chwili międzynarodowym ,złotym standardem" w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej u pacjentów nie kwalifikujących się do przeszczepienia allogenicznego szpiku.
Pod koniec 2003 roku zaledwie 200 z 1500 chorych na PBS w Polsce było leczonych imatinibem. Powodem są wysokie koszty terapii. Przy minimalnym dawkowaniu miesięczny koszt kuracji jednej osoby to ok. 10 tys. zł, jednak zdarza się, że istnieje potrzeba podwojenia dawki, a tym samym kosztów. Zgoda na leczenie Gliveckiem grupy 350 chorych (roczna liczba nowych zachorowań na przewlekłą białaczkę szpikową) to decyzja wydania 35 mln zł rocznie. ,Ale to nie wszystko: utrzymywanie uzyskanego efektu (najczęściej całkowitej remisji) wymaga kontynuowania przyjmowania leku. To oznacza, że w następnym roku, oprócz grupy nowych chorych, u których zaczynamy leczenie, mamy też chorych wymagających kontynuowania leczenia, co daje w sumie wydatek 70 mln zł. I tak co roku o 35 mln zł więcej - mówi W. Jędrzejczak. - Ja to nazywam ,oscylatorem gliveckowym" - w ten sposób przyrastają bowiem koszty. Oczywiście to tylko symulacja, wiążąca się z przyjęciem pewnej stałej i niezmiennej ceny leku, która przecież może się zmienić. I nie uwzględnia to chorych, którzy już są leczeni tym lekiem oraz tych, którzy są leczeni w inny sposób".
Dwa razy więcej niż budżet szpitala
Zdaniem krajowego konsultanta ds. hematologii, zjawisko finansowego oscylatora jest poważnym zagrożeniem dla polskiego systemu opieki zdrowotnej. ,Gdybyśmy w ciągu kilku lat chcieli leczyć Gliveckiem wszystkich chorych na PBS, którzy tego potrzebują, groziłby nam wydatek - tylko na ten lek i na to jedno wskazanie - 400 mln zł, czyli 1/75 całego budżetu NFZ na świadczenia zdrowotne. Dla porównania: roczny budżet dla szpitala klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie, gdzie wykonuje się ok. 60 tys. hospitalizacji rocznie, nie osiąga 200 mln zł" - mówi prof. W. Jędrzejczak.
Inny punkt odniesienia to zabiegi przeszczepienia szpiku. Obecnie Polska wydaje na wykonanie ok. 800 zabiegów rocznie we wszystkich wskazaniach 60 milionów złotych i dla poszczególnych chorych jest to wydatek jednorazowy, gdyż skutkuje wyleczeniem, a nie kontynuacją leczenia, jak w przypadku imatinibu.
Prof. W. Jędrzejczak zastrzega jednak, że nie można po prostu rezygnować z Glivecku, ponieważ terapia jest ambulatoryjna, a jej doraźny skutek bardzo dobry - choć nie wolno zapominać, że nie znamy wyników odległych, gdyż najdłużej leczeni chorzy mają zaledwie 5-letnie doświadczenia z tym lekiem. Poza tym około 5 proc. chorych rocznie rozwija oporność na imatinib.
,Wyjście jest jak zwykle kompromisowe: staramy się w pierwszym rzędzie finansować leczenie u tych chorych, którzy mogą najbardziej z niego skorzystać, u których może ono najwięcej zmienić" - mówi prof. W. Jędrzejczak. Należą do nich pacjenci, którzy dzięki lekowi mogą doczekać dawcy szpiku, wykonania zabiegu i wyleczenia oraz chorzy już leczeni, którzy uzyskali remisję, a tego nie można zaprzepaścić. Trzecia, niewielka grupa (ok. 20 proc.), to chorzy, którzy wracają po przeszczepieniu szpiku i na ten lek reagują znacznie lepiej niż na inne. Do terapii Gliveckiem kwalifikowani są przede wszystkim chorzy, którzy dotąd nie byli w ogóle leczeni - ci mają bowiem największe szanse długotrwałej pozytywnej reakcji na ten lek.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Farmakologia / Tylko niektórzy pacjenci mogą być leczeni Gliveckiem
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.